Nowości
29.10.2020
❧ dodano komiks nr 190 - Lodowe rzeźby

27.10.2020
❧ zaktualizowano komiks nr 155 - Sekret szczęścia (wersja polska z magazynu)

7.10.2020
❧ dodano siedem piosenek z fanowskiego serialu "Winx Forever"

19.08.2020
❧ zaktualizowano komiks nr 153 - Magia Travelix (wersja polska z magazynu)

13.08.2020
❧ podmieniono kadry z transformacji Mythix (pełna wersja)

12.08.2020
❧ zaktualizowano komiks nr 152 - Przyjaciele na zawsze (wersja polska z magazynu)
❧ podmieniono kadry z transformacji Enchantix w wersji FULL HD

23.07.2020
❧ zaktualizowano komiks nr 151 - Zniknięcie Alfei (wersja polska z magazynu)

08.07.2020
❧ dodano komiks nr 189 - Noworoczny konkurs taneczny

Użytkowników Online
 Gości Online: 0
 Użytkownicy Online: 2
 Zarejestrowanych Użytkowników: 1,611
Nieaktywowany Użytkownik: 2
 Najnowszy Użytkownik: ~RenasYT
Dzisiejsi Solenizanci
Adamo
notobeka
yumisia

http://ask.fm/WinxBlogger

Jeśli macie pytania dotyczące Clubu Winx lub WinxBlogger to pytajcie!


snapchat @WinxBlogger
Zapisy: KLIK

Twórczość
Opowiadania
❧  Opłakując swoje życie  ☙

AutorOpłakując swoje życie
~Shoo
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 10-10-2015 21:45
Tą część opowiadania dedykuję mojej przyjaciółce Martynie, która cały czas wierzy w moją pasję jaką jest pisanie.

Prolog

Podążała przez zawiłe korytarze nieznanego jej zamku. Mroczy i opustoszały - wydawał się ostoją zła, chaosu i nieszczęścia. Chłód tam panujący nie umilał jej wędrówki. Skręcając w kolejny, ciemny korytarz zauważyła na końcu jasność. Szybko ruszyła w tamtym kierunku. Znalazła się na otwartej przestrzeni. Ostre jak brzytwa kamienie poraniły jej stopy, a długie włosy powiewały na porywistym wietrze. Źródłem światła okazał się księżyc, w pełni świecący wśród miliona gwiazd. Wtem, usłyszała dźwięki nieznanego jej instrumentu, który z każdą chwilą napływał w coraz to mocniejszym brzemieniu - zewsząd. Muzyka wydawała się jej tak kojąca, że z początku nie zauważyła, gdy Srebrny Glob stał się krwistoczerwony. Oślepiający blask. Obudziła się przykuta łańcuchami do kamiennej ściany. Z poranionych nóg sączyła się powoli ciepła krew, spadająca na sztylet, który leżał u jej stóp. Biała wcześniej szata stała się czerwona z powodu rany zadanej niedaleko serca. Otaczała ją mgła. Z którego niespodziewanie wyłonił się jej narzeczony.
- Ratuj - wydusiła. Lecz on tylko stał i obserwował ją.
Następnie z szarzyzny ukazały się jej przyjaciółki. Później rodzice, a potem wszyscy znajomi. Nikt nie poruszył się by jej pomóc. Jedynie patrzyli na nią z pustym wyrazem twarzy.
- Dlaczego przestałaś mnie kochać? - powiedział jej ukochany.
- Czemu przestałaś nam ufać? - spytały jej przyjaciółki.
- Co zrobiliśmy nie tak? - szepnęli jej rodzice.
- Czy znaczymy coś jeszcze dla Ciebie?
- Dlaczego wybrałaś zło, to co zadaje Ci cierpienie?
- Czy uważasz, że Twoja śmierć zmieni coś na lepsze?
Każde ich pytanie, każdy wyraz zadawał jej coraz to większe cierpienie. Miała wrażenie, że topi się w nim, a echo towarzyszące każdemu zdaniu podwaja męki. Ból. Tylko to dla niej istniało.
- Nie! - krzyknęła.
Głosy umilkły. Łańcuchy zniknęły, a ona upadła na szkło - które rosło tam niczym trawa - raniąc każdy skrawek ciała. Choć chciała się poruszyć, nie potrafiła. Była zupełnie bezsilna.
Usłyszała świst powietrza. Następny i kolejny. Z wielkim trudem uniosła głowę aby ujrzeć jak ostatnia z jej przyjaciółek pada martwa. Pozostał tylko jej książę. Patrzył na nią ze współczuciem, gdy srebrna strzała wbiła się w jego skroń. Łza spłynęła po jej policzku. Łańcuch oplótł jej szyję, a ona uderzając plecami kamienną ścianę, znów została do niej przytwierdzona. Łzy mieszały się z krwią, a serce coraz wolniej biło. Trzy postacie wyłoniły się z mgławicy.
- Zachowaj łzy do piekła, tam opłakiwać będziesz swoje życie. - powiedziała jedna z nich.
- Szkoda. - szepnęła druga.
Natomiast trzecia osoba stała i patrzyła na nią. Litość. Tylko to można było zauważyć w tych stalowych oczach.
Postacie zniknęły, a mgła stała się nieprzeniknioną czernią.


- Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Opłakując swoje życie
~LunaFin
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 10-10-2015 22:05
Podoba mi się. Naprawdę mi się podoba. To co napisałaś jest niesamowicie tajemnicze. Mimo że krótkie, to wciąga i przyprawia o dreszcze. Na jednym wdechu przeczytałam całość w wyobraźni widząc każdą scenę. Nie przeszkadzało mi nawet to, że nie opisałaś postaci pojawiających się w tekście. Wręcz bardzo dobrze, że tego nie zrobiłaś. Idealnie poprowadziłaś krótką, aczkolwiek szybką akcję. Za pomocą trafnych określeń oddałaś całą atmosferę tego, co się stało.
Na razie niewiele więcej mogę powiedzieć. Nie zdradziłaś o czym będzie opowiadanie, ale zapowiada się ciekawie.
Czekam na nexta, weny życzę i zapraszam do mojego opowiadania.


(c) Meredith
Miniaturki / Opowiadanie / Grafika / Mój blog
Oficjalny członek stowarzyszenia "Klub Wrogów Klawiatury"
Edytowane przez Victoria dnia 05-12-2015 16:50
55268354 http://dziecismoka.blogspot.com/ Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Opłakując swoje życie
~Norelay
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 14-10-2015 14:51
Dobra, czas skomentować.
Mam wrażenie, że to jest Valoom. Chociaż, też mi to brzmi na Ogroxy, ale wiem, że jej nie lubisz tak bardzo, więęęc... xD
Lubię mroczne klimaty - krew, zabójstwo, śmierć... TO JEST TO!
Podoba mi się Twój styl pisania - mroczny, zaciekawiający.
Na razie nic nie mogę powiedzieć, bo jest za mało tekstu. Mam nadzieję, że szybko coś wstawisz.
Przy okazji zapraszam też do moich opowiadań. :D



#TeamOgroxy
By Łakala, najładniejszy z zestawów z Roxy na wb! b29;
________________________________________________
Zapraszam na:
I Moje miniaturki I Opowiadanie - Ogron i Roxy I Moja grafika I Moje ''śpiewanie'' I Moje rysuneczki l Mój wattpad l Mój instagram l
________________________________________________
45243995 http://not-everything-is-a-game.blogspot.com/ Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Opłakując swoje życie
~EVIL
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 14-10-2015 22:54
Muszę przyznać, że masz talent. Podoba mi się twój styl pisania, porządek i harmonia w tekście. Nie będę się czepiała tak drobnych niedogodności, jakimi są te minimalne błędy, ponieważ nawet najlepszym się zdarza. Jednak wracając do prologu.
Porwał mnie. Tylko nie wiem gdzie. Jest to bowiem taki okruch całej fabuły, ledwie jej zarys. Z drugiej strony pomysł jest ciekawy i jeżeli dobrze myślę, to owe opowiadanie jest o Winx, konkretniej o Bloom w tej mrocznej postaci.
Tak więc bez tych oficjalnych ceregieli. To opowiadanie zapowiada się po prostu zaje***cie. Nie mogę się doczekać pierwszego rozdziału w twoim wydaniu. Napisz go jak najszybciej, bo ciekawość mnie zżera. Masz +10 do fajności xd. Pozdro, weny i tak trzymaj.


W życiu liczą się dla mnie 3 rzeczy. Pierwsza to moi bliscy,
przyjaciele i znajomi bez których dni, nie byłyby tak ubarwienie. Druga, to uczucia. Te wszystkie wartości moralne, które czynią nas ludźmi. A trzecia to moja prywatność. Chwila tylko dla mnie, wspomnień i gorącej czekolady... Reszta może się [cenzura]

W świetle i w mroku- opowiadanie
Edytowane przez Sophie dnia 21-08-2016 15:54
52826028 Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Opłakując swoje życie
~Shoo
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 22-11-2015 19:23
Rozdział pierwszy dedykuję Dżo, która stworzyła tak świetną społeczność jaką jest WinxBlogger.
Ja się wcale nie podlizuję.

Rozdział I

Bloom obudziła się zlana potem. Promienie porannego słońca oświetlały jej bladą twarz. Drżała i dyszała jak po długodystansowym biegu. Uznając, że nie uda się jej ponownie zasnąć, wstała, uczesała się, a następnie wyszła z komnaty. Nie zastanawiając się nawet gdzie o tak wczesnej porze może się udać, ruszyła w kierunku sekretnego przejścia, którego wylot znajdował się wśród lasu, i dzięki któremu mogła wyjść niepostrzeżenie po za mury zamku. Po kilkunastu minutach spaceru znalazła się nad małym jeziorkiem, które zawsze wydawało się czarodziejce mroczne i jakby niedostępne. Być może z powodu jego ciemnej i nieprzeniknionej tafli.
Bloom usiadła przy jednym z wysokich drzew, opierając się o niego. Poczuła się zmęczona, zniechęcona... życiem. Sen, który co noc od początku wakacji ją nawiedzał nie był zwykłym koszmarem sennym lecz prawdą kryjącą się pod wieloma znakami - jakby czysta metafora. Bezsens. Bo co z tego, że ciągle ratuje magiczny wymiar skoro co roku pojawiają się nowi wrogowie? Trix, Darkar, Valtor, Czarownicy z Czarnego Kręgu, Tritannus, Acheron... Zdawałoby się, że gdy nie wiedziała o swoim magiczny pochodzeniu, nie było świrniętych czarownic, stworów, czarnoksiężników, syren chcących przejąć władzę nad światem! A może to ona przyciągała do siebie - i przy okazji swoich przyjaciół - wszelkie niebezpieczeństwa? Nie potrafiła na to pytanie odpowiedzieć. Była zrezygnowana. Coraz częściej myślała, jakkolwiek egoistyczne to było, że lepiej stałoby się gdyby nigdy nie dowiedziała się o swojej przeszłości. Już za tydzień zamierzała wrócić do Alfei, by nauczać przyszłe pokolenia silnych wróżek. Bała się tego. Oznaczało to, że będzie musiała spędzać czas z przyjaciółmi, wyjaśnić im czemu przez całe lato nie kontaktowała się z nimi, ale przede wszystkim udawać, że wszystko jest jak w najlepszym porządku. Nie, to nie była zwykły koszmar. To niszczyciel. Marzeń. Wspomnień. Uczuć. Bloom.
Czując się zmęczona, zamknęła powieki i zasnęła.
Kiedy się obudziła, wiedziała, że będzie miała kłopoty. Słońce osiągało właśnie swoje najwyższe położenie. Zerwała się i pobiegła do zamku, gdzie panowało wielkie poruszenie. Służba krzątała się to tu, to tam zupełnie nie zauważając księżniczki. Gdy ta szła korytarzem, na którego końcu znajdował się jej pokój - ku swojemu nieszczęściu - zatrzymał ją jeden ze strażników. Gruby, z kasztanowymi włosami, olbrzymim nosem, piwnych oczkami i ciągłym uśmieszkiem na twarzy, wydawał się bardzo sympatyczną osobą. Były to jednak tylko pozory. Owszem, do członków rodziny królewskiej odnosił się miło i z szacunkiem, ale Bloom widziała jak z wyższością odnosił się do kucharek, pokojówek czy innych strażników. Słyszała też, że nie wahał się krytykować jej ojca za jego plecami czy nazywać ją rozpuszczoną dziewuchą, a królową niewierną żoną. Gdy zobaczył czarodziejkę uśmiechnął się jeszcze szerzej niż zwykle. Najprawdopodobniej nie uważał ją za zaginioną księżniczkę lecz premię jaką dostanie za odnalezienie jej.
- Kogo moje oczy widzą. Księżniczka Bloom. Odprowadzę ją do jej komnaty, bo jeszcze się gdzieś znów zgubi - powiedział zadowolony, z nie udawaną kpiną w głosie.
Zamierzał chwycić rudowłosą za ramię lecz został przy tym poparzony za sprawą magii wymykającej się jej z pod kontroli. Odszedł szybkim krokiem, teraz bardziej martwiąc się o swoją dłoń, na której licznie pojawiały się białe bąble niż o reputację u króla.
Tymczasem Bloom weszła do swojej komnaty, gdzie jej matkę pocieszałar30;Daphne! Tak dawno jej nie widziała. Żyła w prowincji królestwo Domino z Thorenem i najprawdopodobniej nie miała zbyt wiele wolnego czasu. Czarodziejce wydawało się, że coś się w jej siostrze zmieniło, ale nie potrafiła określić co. Również Daphne zauważyła zmiany, które nastąpiły u rudowłosej w przeciągu tych dwóch miesięcy. Nie były one dobre. Jej duże oczy - niegdyś wesołe, żywe, błyszczące - stały się puste. Jakby wszystko w nich zanikało. Zmęczone i podkrążone. Ponad to Bloom wydawała się jej taka blada i krucha. Jakby podmuch wiatru mógł ją zmieść z powierzchni ziemi.
Zamyślona ledwie zauważyła jak księżniczka i Marion wymieniły ze sobą kilka ostrych zdań - matka wspominała, że ich stosunki nie układały się za dobrze - i została z siostrą sama.
- Witaj, Daphne.
- Cześć Bloom. Tak się cieszę, że Cię widzę.
- Po co przyjechałaś?
Nimfę zabolało to pytanie, ton w jakim pytanie zostało zadane, jednoznacznie informował, że była nieproszonym gościem. Nigdy nie posądziłaby Bloom o taki chłód i dystans.
- Zobaczyć się z Tobą. - odpowiedziała nieśmiale.
Zapadła niezręczna cisza, którą przerwała Daphne.
- Czy masz jakieś problemy? - spytała.
- Nie. Co u Thoren'a?
Czarodziejka nie siliła się nawet na niezauważoną przez drugiego rozmówce, zmianę tematu, co go poirytowało.
- Bloom! Ja chcę Ci pomóc! Dlaczego Ty nie chcesz? Co ukrywasz?
Rudowłosa poczuła jakby ktoś nieproszony chciał naruszyć jej prywatność, więc postanowiła nie przebierać w słowach.
- Daj mi spokój! Zajmij się swoimi problemami!
Jeśli wcześniejsza część rozmowy nie była krzykiem, to następne słowa Daphne wypowiedziane były ledwie słyszalnym szeptem.
- Uważasz, że mam jakieś kłopoty?
Bloom poczuła, że to idealny moment by zmienić główny temat rozmowy.
- Szybkie małżeństwa rzadko okazują się dobrym pomysłem.
- Co sugerujesz? - spytała niebezpiecznie Nimfa.
- Ja? Nic. Uważam, że mogliście po prostu zaczekać.
Daphne stała zszokowana. Miała wrażenie, że jej siostra cieszyła się jej szczęściem, ale najwidoczniej się myliła.
- Myślałam, że się cieszysz.
- Nie chciałam Ci psuć tamtego dnia.
Znów nastąpiła cisza.
- Żałuję, że tu przyjechałam - powiedziała w końcu Nimfa, kierując się w stronę drzwi.
- Gratuluję, będziesz ciocią - dodała, wychodząc.
Czarodziejka usiadła na łóżku całkowicie oszołomiona. W głowie ciągle huczały jej te same słowa "będziesz ciocią". Najgorsze było jednak to, że nie potrafiła się z tego faktu cieszyć, co zawstydzało ją.
Popołudniu, dalej siedząc w swoim pokoju, usłyszała podniesione głosy na korytarzu.
- Jestem księżniczką Stellą z Solarii, przyjaciółką Bloom i mogę wchodzić tam gdzie mi się żywnie podoba, idioto!
A następnie pukanie do drzwi, jednak osoba za nimi stojąca nie czekała na wyraz "proszę" i wtargnęła do komnaty zamykając drzwi przed nosem znienawidzonego Grubego Strażnika. Rozległo się głośne jękniecie, a Stella jak gdyby nigdy nic uśmiechnęła się niewinnie.
- Cześć Bloom, ale mnie przestraszyłaś. Dzwoni mi się dzisiaj twoja mama czy może wiem, gdzie jesteś, a ja cię od dwóch chyba miesięcy nie widziałam. Myślę sobie przyjadę i dobrze bo widzę, że ktoś ma tu doła. Gdzie ty w ogóle byłaś rano? Nieważne. Ubieraj się, bo wstyd mi się będzie z tobą na mieście się pokazać. Proponuję zakupy i cukiernię, bo podobno nową otworzyli w Magix, a ja jeszcze tam nie byłam. Muszę spróbować tych wszystkich słodkości... - gadała Stella chodząc po pokoju, grzebiąc w szafie rudowłosej i nie dając jej możliwości dojścia do głosu. Przerwała dopiero wtedy gdy zaczęła w głowie przeliczać ile może zjeść ciastek, w końcu istniało coś takiego jak kalorie, niestety.
- Stella, nie mam ochoty nigdzie iść. Przepraszam. - powiedziała Bloom.
- Tylko trzy ciastka... Co?! Wstawaj. Ubierz te białe spodenki i tą miętową bluzkę. Gdzie ją kupiłaś? Jest świetna. W ogóle tak patrzę dzisiaj do Twojej garderoby, a tam tyle ciuchów! I błagam przypudruj te cienie pod oczom, bo wyglądasz jakbyś od trzech dni nie spała. Pospiesz się, czekam na korytarzu.
Blondynka, czekając na przyjaciółkę, myślała nad jej zachowaniem. Niewątpliwie uległo zmianie, tak jak jej wygląd. Bardzo schudła, a jej niegdyś nie okrzesane włosy wydawały się suche i zniszczone. Nie okazała rudowłosej, że martwi się o nią, ale rzuciła żartobliwe aluzje co do jej wyglądu.
Tak właśnie postępowała - z humorem. To był jej sposób bycia, choć inni mogli sądzić, że po prostu była głupia.
Ulice były pełne ludzi. Dzieciaki biegały to tu, to tam zajadając lody. Dorośli cieszyli się ciepłem słońca i spokojem.
Czarodziejki szły po udanych zakupach z kilkunastoma torbami - z czego większość stanowiła Stelli - która wciąż gadała o swoim nowym fryzjerze, ale Bloom nie słuchała jej, pogrążona we własnych myślach.
- O, tutaj jest ta cukiernia. - oznajmiła blondynka, przerywając swój monolog o rodzajach warkoczy.
Był to niewielki budynek, którego dach był jakby zrobiony z czekolady, ściany ozdobione wielkich rozmiarów żelkami, a drzwi były jednym wielkim herbatnikiem.
Bloom miała wrażenie, że wchodzi do Chatki Baby Jagi. W środku, natomiast, panował pudrowy róż i biel. W większości klientami były zakochane pary. Przyjaciółki usiadły przy ostatnim wolnym stoliku. Stella nie mogąc zdecydować się, które ciastko z dwóch największych chciałabym zjeść, zamówiła oba. Zarówno jej jak i Bloom uwagę przykuła wchodząca para - śliczna dziewczyna o jasnej cerze, zielonych oczach i gęstych miedzianych włosach oraz przystojny chłopak o czarnej czuprynie i zimnym spojrzeniu, na którego Stella nie mogła się napatrzeć. Usiedli blisko wejścia gdzie wcześniej zwolnił się stolik. Rudowłosa zerkała w tamtą stronę co chwilę, bo nowo przybyły klient wydawał się jej dziwnie znajomy. W pewnym momencie ich spojrzenia spotkały się, a on uśmiechnął się do niej zalotnie, co spowodowało, że się zaróżowiła. Poczuła nagłą chęć wyjścia z tamtego dusznego pomieszczenia. Gdy była już gotowa powiedzieć o tym Stelli, usłyszała słowa "musimy się rozstać, Ross". Ta przed kilkoma minutami szczęśliwa para właśnie przestała już nią być. Bloom wydawało się, jakoby miałoby to związek z nią.
- Co? Nie. Dlaczego? Co zrobiłam nie tak? - spytała dziewczyna. W jej oczach pojawiały się łzy.
- Jesteś nudna.
- Ale ja zerwałam ze swoim chłopakiem dla ciebie!
- W dodatku nie wierna. Żegnaj. - powiedział beznamiętnie chłopak, chcąc wstać. Jednak zapłakana Ross chwyciła jego ramię, nie puszczając.
- Zostaw mnie. Żałosna jesteś i naiwna, ale śmieszna. Patrzenie jak myślisz, że mógłby się zakochać w takiej osobie jak ty, naprawdę było zabawne.
Zapłakana dziewczyna wybiegła z cukierni, a zaraz po niej, wyszedł, jej były chłopak uśmiechając się szyderczo.
Zarówno Bloom oraz Stella jak i pozostali świadkowie zdarzenie byli nim osłupiali. Nikt nic nie mówił, wszyscy byli bardzo zajęci jedzeniem słodkości i popijaniem soku czy herbaty.

Mimo, że dzień ten wydawał się z początku najgorszym w jej życiu, nie był nim. Mogła nawet uznać, że był on najlepszym w ciągu tych wakacji. W końcu dowiedziała się, że zostanie ciocią. Ta myśl zaczynała ją nawet cieszyć. Uśmiechnęła się, jak dawno już tego nie robiła i zasnęła, pełna obaw, w swojej komnacie na Domino.


- Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Opłakując swoje życie
~LunaFin
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 22-11-2015 20:02
Napisałam raz komentarz i mi go skasowało. Trudno, napiszę go jeszcze raz.
Po pierwsze musisz sobie wyobrazić ten nieogarnięty atak radochy, kiedy zobaczyłam, że masz zamiar uczynić z Bloom ciocię. Niby nic wielkiego, ale z jakiegoś powodu bardzo oczekiwałam momentu, w którym ktoś wpadnie na ten pomysł. Ty byłaś pierwsza.
Po drugie: uwielbiam twoją Stellę! Jest taka, jaka powinna być - wesoła, zabawna, ale nie głupia. Potrafi pocieszyć człowieka, nawet nie wiedząc, co się dzieje. Także Bloom w twoim opowiadaniu bardzo przypadła mi do gustu. Nie jest różową, idealną księżniczką, tylko normalną dziewczyną z problemami. Jej reakcje były bardzo prawdziwe i spokojnie byłam w stanie sobie to wyobrazić. Masz naprawdę talent, jeśli chodzi o kreowanie bohaterów.
Jeśli chodzi o styl to na prawdę widać, że wiesz jak pisać. Twoje opowiadanie czyta się lekko, nawet nie zauważyłam, kiedy doszłam do końca rozdziału. Opisy bardzo fajnie wplatasz w tekst, więc nie nudzą one czytelnika. Na razie niewiele mogę powiedzieć na temat samej fabuły, ponieważ to dopiero pierwszy rozdział.
Czekam na next'a i weny życzę.


(c) Meredith
Miniaturki / Opowiadanie / Grafika / Mój blog
Oficjalny członek stowarzyszenia "Klub Wrogów Klawiatury"
Edytowane przez Lunaris dnia 18-09-2016 16:21
55268354 http://dziecismoka.blogspot.com/ Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Opłakując swoje życie
~Norelay
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 26-12-2015 18:33
Witaj, Shoo. Jak obiecałam, tak jestem z komentarzem.
Może wyjść różnie, bo jeżeli chodzi o techniczne rzeczy w opowiadaniach, jestem dość czepialska, nie mniej mam nadzieję, że się ucieszysz z komentarza. całus
Zacznę od technicznej strony rozdziału - czyli wszystkie takie interpunkcyjne, ewentualnie ortograficzne, bądź logiczne błędy. Nie mniej, pocieszę Cię, że akurat takie błędy zdarzają się nawet najlepszym oraz łatwiej jest u kogoś zobaczyć błędy, niż u siebie. U mnie na pewno jest ich z milion, więc cokolwiek tu będzie, wyciągnij z tego naukę, jednak nie załamuj się, kochana, bo wiem, że będzie lepiej!
No to lecimy!

'' Sen, który co noc od początku wakacji ją nawiedzał nie był zwykłym koszmarem sennym lecz prawdą kryjącą się pod wieloma znakami - jakby czysta metafora.'' - zdanie jest zbudowane dziwnie. Przynajmniej ja tak odczuwam, jednak to już zależy od czytelnika. Jednak do interpunkcji się doczepić muszę. Skoro masz teorię, to dajesz przecinek po wyjaśnieniu. Masz to objaśnione tu: http://www.prosteprzecinki.pl/zasady
Czyli: '' (...)wakacji ją nawiedzał, nie był zwykłym koszmarem sennym(...)''. Przed ''lecz'' jest zawsze przecinek. Masz to potwierdzone tutaj: http://www.prosteprzecinki.pl/przecinek-przed-lecz

'' A następnie pukanie do drzwi, jednak osoba za nimi stojąca nie czekała na wyraz "proszę" i wtargnęła do komnaty zamykając drzwi przed nosem znienawidzonego Grubego Strażnika. '' - tu kolejny błąd interpunkcyjny. Przed bezokolicznikiem jest przecinek. Czyli... '' A następnie pukanie do drzwi, jednak osoba za nimi stojąca nie czekała na wyraz "proszę" i wtargnęła do komnaty, zamykając drzwi przed nosem znienawidzonego Grubego Strażnika. ''

'' Dzwoni mi się dzisiaj twoja mama czy może wiem, gdzie jesteś, a ja cię od dwóch chyba miesięcy nie widziałam '' r12; Tutaj początek leży składniowo. Dzwoni mi się nie brzmi poprawnie. Lepiej by było, gdybyś napisała '' Zadzwoniła do mnie dzisiaj Twoja mama (...)''. A jak mówisz o miesiącach, to te chyba daj przed liczbą, a nie po niej.
''Przerwała dopiero wtedy gdy zaczęła w głowie przeliczać ile może zjeść ciastek, w końcu istniało coś takiego jak kalorie, niestety.'' - tu przed gdy powinien być przecinek.
'' W środku, natomiast, panował pudrowy róż i biel. '' - przed natomiast nie powinno być przecinka.

Zdarzyła Ci się ortka. Niewierna pisze się razem. :D
'' Zarówno Bloom oraz Stella jak i pozostali świadkowie zdarzenia byli nim osłupiali. Nikt nic nie mówił, wszyscy byli bardzo zajęci jedzeniem słodkości i popijaniem soku czy herbaty. '' - przed jak i po zdarzenia przecinek, bo wtrącasz, że byli świadkowie.

A teraz fabuła rozdziału... Poznajemy w nim Bloom - jednak nie twardą przywódczynię, a kruchą dziewczynę, z problemami. Te problemy odbijają się na wszystkim, co ma. Nie tylko na wyglądzie, ale i na relacjach z siostrą, które do tej pory były wzorowe. Jest wręcz boleśnie pesymistyczna, ale wciąż dostrzega fałsz w ludziach, co jest na plus. Szkoda, że zamiast słuchania o tym, jak on mówi o rodzinie itd. nie dałaś umiejętności Bloom, czyli widzenia aury ludzi. Uwielbiam, gdy ona tego używa. <3
Uwielbiam czytać takie mroczne, mniej lub bardziej, rzeczy. Uwielbiam widzieć, gdy u postaci nie jest cukierkowo dobrze, a problemy się tworzą coraz szybciej. Nadaje to Winx takiego realizmu, którego w tej bajce brakuje. Czarodziejka Smoczego Płomienia jest ostra i chłodna. Ma to swoje wyjaśnienie - wszystko, co przeżyła i czuje w tym momencie wywołuje taką reakcję. Więc dostajesz plusa za ciąg przyczynowo-skutkowy.
Odnosząc się do Stelli - podoba mi się to, jak kanonicznie ją oddajesz, dbając o realizm. Naprawdę, lubię ją. W większości opowiadań nie jest do końca kanoniczna, ale u Ciebie - wydaje mi się, że będzie.
Żałuję, że nie opisałaś wyglądu tajemniczego jegomościa. Ale najwidoczniej jest to konieczny zabieg, by utrzymać tajemniczość. Ja tam się bardzo cieszę, że jest jak jest.
Z kolei te zerwanie wydało mi się takie wyreżyserowane, ale być może tak miało być... Wyczuwam Valtora, na pewno. Valtor lubi takie wstawki oraz publikę.
Podsumowanie rozdziału, o ile mogę to tak określić, podoba mi się. Pokazuje, że Stella ma zbawienny wpływ na Bloom.

Ogólnie rzecz ujmując, podoba mi się treść tego rozdziału. Jest ciekawie, jednak akcja jakoś na ten moment nie pędzi. Powoli wprowadzasz czytelnika w akcję opowiadania, sprawiając, że chce się czytać więcej i dalej.

Życzę Ci weny kochana i to dużo. Czekam na następny rozdział. Oczywiście, jeżeli chcesz, mogę na niego zerknąć w wolnej chwili oraz poprawić to, co sama zauważę. :D




#TeamOgroxy
By Łakala, najładniejszy z zestawów z Roxy na wb! b29;
________________________________________________
Zapraszam na:
I Moje miniaturki I Opowiadanie - Ogron i Roxy I Moja grafika I Moje ''śpiewanie'' I Moje rysuneczki l Mój wattpad l Mój instagram l
________________________________________________
45243995 http://not-everything-is-a-game.blogspot.com/ Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Opłakując swoje życie
~Skeni
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 17-01-2016 10:45
No muszę przyznać, że masz kobieto talent. No i co jeszcze mogę powiedzieć... Rozwaliłaś system, już dawno nie czytało mi się niczego tak dobrze. Owszem, zdarzały się jakieś niedociągnięcia, ale wszystko idzie naprawić. Ale na pomysł zrobienia z Bloom depresantki nawet ja bym nie wpadł. Idealnie oddałaś charakter Stelli, nie zapominajmy też o śnie w prologu. No poprostu BOMBA! Nie ukrywam, że trochę się wystraszyłem tego co tu będzie, ale naprawdę miło mnie zaskoczyłaś. Życzę weny i czekam na next'a.

Uważaj na literówki i pamiętaj o polskich znakach.//Vic


~Skeni~

(c) by IcyJus, prezent na osiemnastkę (23.12.16)

Zapraszam na:
Blog z opowiadaniami
Moje Śpiewy
Podkłady instrumentalne
Wattpad "Detroit: w pogoni za tożsamością"
Edytowane przez Victoria dnia 17-01-2016 12:13
50002892 opowiastkapl.blogspot.com Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Opłakując swoje życie
~Nami
Moderator

avatar
Dodane dnia 19-01-2016 21:26
Obiecałam, więc słowa dotrzymam :>.
Twoje opowiadanie jest świetnie. Rozdziały bardzo mnie wciągnęły. Opisy są długie i dokładne - co też idzie na plus. A co do fabuły...
Uwielbiam Stellę w Twoim wykonaniu. Pokazujesz jej prawdziwy charakter, czego nie postanowił zrobić Iginio xd. Natomiast nigdy nie wpadłabym na Bloom - depresantkę. Szczerze mówiąc, bardzo mi się to podoba ;). Nie mogę zapomnieć o prologu, przy którym po prostu padłam. Koffam takie opowiadania <3. Jednyne do czego mogłabym się przyczepić, to uroki Worda :).
Masz wielki talent do pisania, dodaj szybko nowy rozdział, proszę c:. Weny, Shoo!


(c)Luna

Edytowane przez Nami dnia 19-01-2016 21:29
55033889 Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Opłakując swoje życie
~Wiktor
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 13-04-2016 14:03
Wow wow:szoker:!! Kobieto, ty masz talent! Jeszcze nigdy tak dobrze mi się nie czytało! Świetne opowiadanie, chociaż są niedociągnięcia. Rozdział po prostu super. Fajny był wątek z Daphne i z wiadomością, że Bloom będzie ciocią. Kobieto, pisz następne rozdziały. Muszę wiedzieć, co będzie dalej...

WENY!
Edytowane przez Lunaris dnia 13-04-2016 14:30
60667462 Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Opłakując swoje życie
~kolec 257
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 14-04-2016 20:16
Zgodzę się z BloomSkyForever. Również mi się podobało to opowiadanie. Przyznam się do jednego, że od połowy do samego końca bym musiał zaznaczać, bo od tego momentu mi się zaczęło podobać. Nie zaznaczę jednak tych fragmentów, bo nie chcę, żeby się mnie czepiali, że tylko wydłużyłem swoją wypowiedź. Mam nadzieję, że kolejne rozdziały również będą tak samo ciekawe, jak te, albo nawet lepsze.
Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Opłakując swoje życie
~Shoo
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 14-08-2016 19:30
Drugi rozdział dedykuję Norzę, za te wszystkie noce xD.

Rozdział II

Oślepiający blask krwawego księżyca...
Bloom przebudziła się w środku nocy, mając nieprzemijające uczucie, że stało się (lub stanie) coś złego. Księżyc oświetlił wiszący na jednej ze ścian komnaty zegar, koloru pudrowego różu, wskazujący godzinę drugą w nocy. Czarodziejka czuła ulgę. Nie musiała po raz kolejny przeżywać tego koszmarnego snu, który działał na nią destrukcyjnie. Jednak jakaś cząstka jej martwiła się, dlaczego tak się stało. Miała jednak nadzieję, że powód był błahy jak chociażby, jakiś donośny dźwięk dochodzący spoza pokoju.
Spocona wstała, udając się do łazienki. Spojrzała w lustro, wiszące nad umywalką, o którą się oparła. Zobaczyła włosy mokre od potu, bladą twarz, podkrążone oczy przeszklone łzami... błękitną niegdyś koszulę nocną, przesiąkniętą świeżą krwią. Odwróciła wzrok, zaciskając mocno powieki, nie mogąc znieść tego widoku. Łza popłynęła jej po policzku. Niepewnie dotknęła miejsca, gdzie zauważyła purpurową plamę. Było suche. Spojrzała jeszcze raz w lustro. Koszula nocna sięgająca jej do kolan wisiała na jej chudym ciele, czysta. Bloom nie wiedziała co ma o tym myśleć. Przewidziało się jej? Może ma omamy? Czyżby ten koszmar zaczął również rujnować jej umysł? Czarodziejka wyszła z łazienki, zamknąwszy drzwi za sobą, a później osunęła się na podłogę, zwijając w kłębek, płacząc. W krótkim gniewie tym co ją spotyka, uderzyła z całym impetem w drzwi będące za nią. Zabolało... i dobrze. Stwierdziła, że to miłe uczucie gdy ból fizyczny choć na chwilę zastępuje ten psychiczny. Jednak po chwili zbeształa się za tę myśl. Położyła się na chłodnej podłodze, która dawała ochłodę jej rozżarzonym policzkom. W tej pozycji zasnęła nad ranem.
Była godzina dziewiąta, a Bloom odesłała pokojówki już kilkanaście razy. Zaskoczyło ją to, że jej matka w żaden sposób na to nie zareagowała. Pewnie wciąż się na nią gniewała. Jednak tak czy owak na dzisiejszy bal zamierzała przygotować się sama, co okazało się prawdziwym wyzwaniem. Z przerzedzonych włosów trudno było zrobić jakąkolwiek fryzurę. Na twarz musiała nałożyć z kilogram pudru, aby zakryć cienie pod oczami, a wszystkie sukienki balowe jakie miała, okazały się być za duże o przynajmniej dwa rozmiary. Więc efektem końcowym nie była piękna księżniczka z wpływowego i cenionego królestwa, lecz - jak to później określiła Stella - dziewucha ze wsi, która kupiła swoją sukienkę na bal przebierańców w lumpeksie.
Do teleportacji rodziny królewskiej na planetę, na której odbywało się przyjęcie z okazji koronacji, pozostała godzina. Bloom usiadła na idealnie zaścielonym łóżku. Ze szuflady stolika nocnego wyciągnęła swój telefon. Nie włączała go od ponad miesiąca. Nie chciała się z nikim kontaktować. Sama nie wiedziała dlaczego. Może chciała poczuć coś więcej niż przygnębienie. Tęsknotę. Jednak ona nie nadeszła. 81 nieodebranych połączeń od Stelli, 4 od Tecny, 37 od Flory, 201 od Sky'a... Sky. Pragnęła czuć żal i tęsknotę, ale czuła jedynie pustkę w stosunku do niego. Wmawiała sobie naiwnie, że to znudzenie. Nadal go kochała, prawda? Prawda?! Ktoś ją zawołał. Przedstawienie pod tytułem "U mnie wszystko w porządku" czas zacząć.

- 49,99. - poinformował sprzedawca jakby zmęczony już swoją pracą.
- Proszę. - powiedziała klientka podając banknot z wygrawerowaną liczbą "50".
- Mogę być winny *nutkę? - spytał, będąc jednocześnie pewny odpowiedzi.
- Nie. - odpowiedziała Musa z tak miłym uśmiechem, że kasjer musiał kilka chwil zastanowić się czy na pewno usłyszał dobrą odpowiedź. Następnie zirytował się i zrezygnowany poszedł szukać tej jednej nutki w którejś z sześciu kas.
Czarodziejka czuła na sobie niezadowolone spojrzenia klientów, stojących w kolejce za nią. Ona jednak się tym nie przejmowała. Odkąd postanowiła kolekcjonować tak zwane przez nią "winne nutki" zebrała już nie sumą. W dodatku miała wrażenie, że nagle wszyscy kasjerzy patrzą na nią spod łba. Czego się jednak nie robi, by trochę zaoszczędzić - stwierdziła. Po kilku minutach wrócił sprzedawca, wręczył Musie nutkę wraz z paragonem, po czym ta wyszła ze sklepu zadowolona z siebie. Kiedy opowiedziała o później o tej sytuacji Tecnie, ta stwierdziła, że jest złośliwa. Czarodziejka muzyki nie zaprzeczyła.
Szła do domu, niosąc zakupy. Uśmiechnęła się pod nosem. Tyle razy już ratowała świat, ryzykując tym samym własne życie, a tak naprawdę jest zwykłą, złośliwą dziewczyną robiącą codziennie zakupy, gotującą obiad i sprzątającą dom, w którym mieszka razem z ojcem. W książkach bohaterowie robiący niezwykłe rzeczy sami będąc przy tym niezwykli, a może właśnie będąc zwykłą osobę, która robi coś niesamowitego, w ten właśnie sposób robi się niezwykła? Nagle Musa zatrzymała się. Poczuła, że ktoś ją śledzi, ale gdy się odwróciła nie zauważyła niczego podejrzanego. Ruszyła dalej, ale uczucie nie przemijało.
Przechodziła prze ulicę gdy to się stało. Niespodziewanie z zza zakrętu pojawił się szybko jadący w jej kierunku samochód. Czarodziejka stała, nie mogąc się poruszyć. Nogi jakby odmówiły jej posłuszeństwa, jakby przykleiły się do asfaltu. Mogła jedynie patrzeć na auto, które nieuchronnie się zbliżało. Wtem, poczuła, że ktoś spycha ją z drogi. Jakiś przechodzień pomógł jej usiąść na krawężniku. Drugi, natomiast, mówił coś do niej. Patrzyła na niego, ale nie rozumiała ani słowa, będąc w szoku. Ktoś chciał zadzwonić karetkę. Udało jej się wybełkotać, że nie trzeba. Zarówno samochód jak i jej wybawca znikli. Bez jakiegokolwiek słowa ruszyła w stronę domu, pozostawiając zakłopotanych przechodniów, którzy próbowali jej pomóc.

Kiedy Bloom razem ze swymi rodzicami przybyła na nieznaną jej dotąd planetę, pierwsze co zauważyła, a raczej poczuła, to negatywną aurę, która aż biła od niej. W dodatku wydawała się ona zarówno dla roślin jak i zwierząt oraz ludzi nieprzyjazna. Nie było tu żadnych kwiatów czy nawet trawy. W zamian tego asfalt i kamienie. Na fioletowym niebie nie można było zobaczyć słońca, lecz ciemne chmurska. Miasto wydawało się przeludnione. Próżno było tu szukać domku jednorodzinnego. Zamiast tego blok stał obok bloku, tak tworząc ulice, po których szli posępnie przechodnie. Cisza. Żadnych dźwięków bijącego dzwonu kościelnego, śmiechu dzieci, odgłosów rozmów. Było tu chłodno. Wielu ludzi nosiło czapki i rękawiczki, mimo że był sierpień. Czarodziejka zobaczywszy zamek, pobladła. Przypominał ten ze snu. Nie, był taki sam - na gołym wzgórzu, otoczony starymi drzewami bez liści, zbudowany z pewnego czarnego kamienia. Mdliło ją na myśl, że musi do niego wejść, że będzie musiała naprawdę przemierzać te ciemne i zawiłe korytarze. Lecz miała nadzieję, iż te obawy nie spełnią się. Jak złudna się okazała.

- Stella. Nie jedz tyle. - upominała Aisha.
- No coś ty. Darmowe żarcie. Trzeba korzystać. - odpowiedziała wesoło jej przyjaciółka, zajadając kolejne ciastko.
Znajdowały się w sali balowej, której dekoracje oraz muzyka idealnie odzwierciedlały aurę tego miejsca. Stella miała wrażenie jakby przyszła na pogrzeb, do tego stopnia, że czekała, aż orkiestra w końcu zagra "Marsz żałobny". Żałowała, że zdecydowała się na różową sukienkę. Zastanawiała się jaką będzie miała księżniczka, która dzisiaj zasiądzie po raz pierwszy na tronie. Jednak dla niej i tak najważniejszy był bufet, który - ku jej szczęściu - okazał się różnorodny i obszerny.
- Bloom, również ma się dzisiaj tu pojawić, prawda? - spytała Aisha.
Druga czarodziejka kiwnęła tylko głową mając akurat w ustach krewetkę.
- Mam nadzieję, że będzie wyglądać lepiej niż wczoraj - dodała przełknąwszy już ją.
- To, że nie miała na sobie koszuli od Chanel, nie oznacza, że...
- Nie o to mi chodziło. - obruszyła się Stella.
- A o co?
- Sama zobacz. - powiedziała, wskazując na wchodząc do sali swoją najlepszą przyjaciółkę.
Czarodziejka fal musiała przyznać jej rację. Pierwsza myśl to czy przypadkiem jej liderka nie cierpi na jakąś poważniejszą chorobę. Nigdy nie widziała jej w takim stanie.
Bloom zauważając je, podeszła do nich.
- Cześć Bloom. Czekałyśmy na ciebie. - przywitała ją Aisha - Czy wszystko...?
- Nie wiesz kiedy Sky i Brandon się zjawią? - przerwała jej Stella.
- Nie. - odpowiedziała lakonicznie czarodziejka smoczego płomienia.
- Napisz Brandonowi, że cię tu wielu książąt podrywa, to zaraz tu będą, - zażartowała osoba stojąca za nią.
- Nex!
- Witaj Aisho - przywitał ją, a zauważając wzrok Stelii dodał - oraz ciebie Stello. Bloom.
Podszedł do ukochanej, chcąc ją pocałować w policzek, lecz ona odsunęła się.
- Mogę Cię prosić na słówko? - szepnęła, ruszając w ustronne miejsce.
Tymczasem Stella ponownie zapełniała swój talerz najróżniejszymi smakołykami.

- Co się stało? - spytał Nex.
Stali na tarasie. Kręcone włosy Aishy tak niesamowicie powiewały, okalając jej twarz. Mężczyzna stwierdził, że zna tylko jednego głupca, który dałby się zabić, aby sprawić ból tak pięknej dziewczynie. Dla dobra świata? Świat bez niej, nie może być dobry.
- Chodzi, o to że to co ostatnio się między nami wydarzyło, nie powinno mieć miejsca. Ja przemyślałam to i wiem, że muszę nadal wierzyć, że mogę ocalić Nabu. Przepraszam jeśli dałam Ci nadzieję. Możemy zostać przyjaciółmi.
Każe jej słowo było dla Nexa ostrzem wbijającym się w jego serce. Patrzył na nią, nie mogąc nic powiedzieć. Zanim odeszła, pocałowała go delikatnie i szepnęła:
- Zawsze będziesz dla mnie kimś ważnym.

Rozpoczęła się Ceremonia koronacji. Każdy uklęknął, jak nakazywał rytuał. Stella znów pożałowała wyboru sukienki. Chociaż nie można było zaprzeczyć, że na tle innych była bardzo efektowna. Otworzyły się drzwi sali. W tym też momencie orkiestra zaczęła grać podniosły utwór. Pojawił się czarny dywan prowadzący do trzech tronów na końcu sali. Być może czarodziejka słońca skrytykowałaby dwie, młode kobiety wchodzące do niej, ubrane w bardzo skromne, czarne suknie, gdyby nie mężczyzna idący przodem. Przez chwilę zastanawiała się skąd go zna, a późniejr30;
Bloom wpatrywała się, jak sądziła, nowego króla tej planety. Stella zaczęła mówić jej za uchę, coś o szowinistycznych książulkach, przeklinając przy tym najgorszymi wulgaryzmami, lecz nie zwracała na nią uwagi, ani na osoby dziwnie się im przyglądającym. Kiedy usiadł na tronie i rozpoczął się symboliczny obrzęd przekazania miecza oraz korony, wiedziała już, że to ten sam mężczyzna, który porzucił wczoraj swoją dziewczynę w cukierni. Wpatrywała się w niego, ale nie z tego samego powodu co inne dziewczęta tutaj zebrane. Nie wątpliwie jednak był przystojny. To na co najbardziej zwróciła uwagę, były fioletowe oczy, jakby nieobecne. Miał też nietypowy kolor włosów - szary. Dopiero na końcu zauważyła, że jest dość umięśnionej postury. Ponownie to uczucie... jakby znała go już wcześniej. Coś jej również mówiło, że powinna trzymać się od niego z dala, lecz wątpiła czy będzie to takie proste, zważywszy na wczorajszy zbieg okoliczności. Zamyślona, nie zauważyła gdy ceremonia dobiegła końca, a bankiet wznowiono.
- Dziewczyny, Faragonda tutaj jest - powiedziała Aisha. - chodźmy się przywitać.
- Idźcie, ja muszę iść do bufetu. Widzę, że ostatnie ciacho truskawkowe na mnie czeka. - stwierdziła Stella.
- W takim razie, pójdę sama, bo widzę, że ty też będziesz zajęta. - oznajmiła czarodziejka fal, mrugając do przyjaciółki.
Bloom poczuła, że ktoś ją obejmuje. Kiedyś poczułaby się bezpieczniej, jednak w tym momencie przeszedł ją jedynie dreszcz.
- Bloom, nawet nie wiesz jak się za tobą stęskniłem. - powiedział Sky z nieukrywaną ulgą w głosie.
- Ja też. - jego ukochana jednak nie okazała tego samego entuzjazmu.
- Choć, porozmawiamy. - ujął jej dłoń, ciągnąc w stronę balkonu.

- Dobry wieczór, Faragondo.
- Witaj, Aisho. Dobrze się bawisz?
- Tak, doskonale, a co pani tu robi? Nie zauważyłam dyrektorów innych szkół.
Mimo że dyrektorka Alfei wydawała się być w dobrym humorze, słysząc to pytanie spochmurniała i stała się bardzo tajemnicza.
- Muszę z kimś porozmawiać. Przekaż dziewczętom, żeby się równie dobrze bawiły jak ty. - powiedziała i nie czekając na odpowiedź odeszła. Aishę zastanowiła ta sytuacja.

- Bloom. Martwiłem się o ciebie. - odezwał się jako pierwszy Sky.
Znajdowali się na balkonie, mimo iż było chłodno. Nadeszła noc. Wcześniej aniżeli na Ziemi czy Domino.
- Niepotrzebnie. - szepnęła Bloom.
- Jesteś pewna?
- Tak. - czarodziejka płomienia smoka miała dość tych wszystkich zmartwionych spojrzeń, a zwłaszcza tego, posyłanego jej przez swojego chłopaka.
- Jak chcesz.
Nastała niezręczna cisza, którą przerwał mężczyzna.
- Wiesz, kiedyś czułem, że jesteś blisko mnie, a teraz... Jesteś tu, przy mnie, ale mam wrażenie, że myślami i sercem ciebie tu nie ma.
- W takim razie oddale się i moim ciałem, skoro Ci to przeszkadza. - powiedziała ironicznie Bloom, dotknięta tym jakby romantycznym wyznaniem, po czym pozostawiła Sky'a samego.
On natomiast nie wiedział co ma sądzić o Bloom i jej zachowaniu. Bardzo się zmieniła, jednak nadal ją kochał. W tamtym właśnie momencie przyrzekł sobie, że uszczęśliwi swoją ukochaną i za wszelką cenę będzie próbował odkryć powód jej zmiany.

Zauważyła ją. Było w niej coś niesamowitego, co przyciągało wzrok jak blask słońca czy księżyca. To ona, to musiała być ona, lecz poszukiwania ciąg dalszy. Na razie musiała ją chronić i niszczyć jednocześnie. W przyszłości jej potrzebowała - żywej, lecz nie silnej. Będzie prościej, choć nic w jej planach proste nie było. Ktoś już ją obserwował, ktoś nie znaczący, może go zabić. To zniszczy jej główną ofiarę jeszcze bardziej. Dwie pieczenie na jednym ogniu. Uśmiechnęła się, tak rzadko to robi.

Stella zajadała babeczkę, gdy podeszła do niej Aisha.
- Coś tutaj jest nie tak. - stwierdziła widocznie zmartwiona.
- Tak, ta babeczka nie jest dobra. - spytała jej przyjaciółka, plując przy tym nie przełkniętą muffinką.
- Nie o to mi chodzi. Faragonda nie chciała mi powiedzieć czemu tutaj przyszła. Z Bloom dzieje się coś złego, a my jesteśmy na koronacji, która wygląda bardziej na pogrzeb. Nie wiemy jak ta planeta się nazywa. Nigdy o niej nie słyszałam, ani moi rodzice, bo pytałam ich. - mówiła - Sama stwierdziłaś, że ten koronowany król jest, krótko mówiąc, podrywaczem...
- Szowinistą, który... - przerwała jej Stella.
- Nie wiemy nawet kim są te dwie kobiety. Wszyscy goście zdają się zachwyceni, ale tylko z powodu etykiety, która ich obowiązuje.
- Przesadzasz. Najważniejsze, że jest żarcie. - powiedziała wesoło blondynka.
- Chodźmy porozmawiać z jedną z tych kobiet. - zaproponowała Aisha.
- Zaraz mają donieść ciastka.
- Stella...
- No dobra, byle szybko.
Po raz pierwszy oddaliły się od bufetu, idąc na drugi koniec sali, gdzie młodsza kobieta rozmawiała z rodzicami Bloom oraz Sky'a.
- Nasza starsza córka, Daphne, będzie za nie długą matką. Jesteśmy z Oritelr17;em z tego powodu bardzo szczęśliwi - oznajmiła Marion.
- Naprawdę? Gratuluję! Mam nadzieję, że i my za niedługo zostaniemy dziadkami. - oświadczyła Samara, na co jej mąż chciał coś odpowiedzieć, lecz wrzask Stelli mu to uniemożliwił.
- Co?!
Sala na moment nieco ucichła, obserwując zajście. Jej sprawczyni jednak nie przejęła się tym i widząc swoją przyjaciółkę, podbiegła do niej.
- Czemuś Ty mi nie powiedziała, że ciocią zostaniesz?! - mówiła głośno, szarpiąc Bloom - Zaraz... jak ty będziesz ciocią to kim ja będę dla tego dziecka?
- Stellą, nadal będziesz Stellą. - odezwał się Brandon, który zjawił się w zamku później od Sky'a, ale za to w bardzo odpowiednim momencie.
- Brandon! Jak możesz. Bloom... mogę być przyszywaną, kochaną ciocią prawda? Prawda?!
Czarodziejka smoczego płomienia uśmiechnęła się na widok proszącej Stelli, słodszej w takich momentach od żebrzącego kotka.
- Ależ oczywiście. - powiedziała, jednak gdy Stella rzuciła się na nią rozradowana, prawie ją dusząc, pożałowała tych słów.

- Twoja koleżanka jest bardzo... specyficzna. - stwierdziła Aira, z którą Aisha rozpoczęła rozmowę, dowiadując się przy tym, jak druga rozmówczyni ma na imię.
- Tak, wiem. Za to właśnie ją lubimy.
- My? - dopytywała się młoda kobieta. Miała piękne, lecz nie długie włosy koloru perłowego. Była też bardzo blada. Kolor oczu odziedziczyła po tej samej osobie co jej brat.
- Razem z przyjaciółkami tworzymy Klub Winx. Pewnie o nas nie słyszałaś. Ja wcześniej nie wiedziałam o tej planecie. Przykro mi stwierdzić, ale nie wiem nawet jak się nazywa. - czarodziejka fal czuła się przy niej wyjątkowo nieswojo.
- Nie ma nazwy. Nie winie cię też, że o niej nie słyszałaś. Była pogrążona w wojnie domowej od ponad 200-stu lat. Inne królestwa nie chciały się do niej mieszać, aż w końcu o nas zapomniano.
- Przykro mi.
- Nie musi. Ci którzy tę walkę spowodowali zostali ukarani. Nastanie teraz nowy porządek pod wodzą mojego brata. - oświadczyła Aira. Jej głos był stanowczy i zimny.
- A więc to jest twój brat?

Tymczasem Bloom poczuła się zmęczona. Tłumem. Sky'em. Unikaniem go. Widokiem jedzenia. Muzyką. Atmosferą tego miejsca. Wszystkim. Siedziała przy małym stoliczku patrząc nie mile na otaczające ją osoby, by nie musiała z nikim rozmawiać. Nie miała na to ochoty. Wtedy zobaczyła go. Szedł w jej kierunku, patrząc na nią, całkowicie nie zwracając uwagi na posyłające mu maślane spojrzenia innych dziewcząt. Usiadł obok niej, lecz nic powiedział. Wstała, by oddalić się od niego, ale poczuła uścisk jego ręki na swoim nadgarstku. Chciała zwrócić mu uwagę, ale wtedy stało się...
Otoczyła ich ciemna mgła. Głosy i orkiestra umilkły. Sala pogrążona została w ciemności i ciszy.
Sky nie wiedział nawet czy się porusza. Jedyne na co miał ochotę, to uderzyć tego królewicza, który śmiał dotknąć jego dziewczyny. Minęło kilka chwil, gdy w końcu mgła zniknęła. Wszyscy goście leżeli na podłodze oszołomieni. On też, mimo że nie pamięta jak na niej się znalazł. Zobaczył obok siebie Brandona. Stella stała na środku sali patrząc pustym wzrokiem na osobę leżącą u jej stóp. W przeciwieństwie do innych uczestników balu... nie żyła.
Aisha pierwsze co zobaczyła, to Stellę stojącą nad Faragondą, która się nie ruszała. Dlaczego się nie ruszała? Co się dzieję? Nie mogła przecież umrzeć? Tak po prostu? Ona żyje. Ta staruszka żyje. Musi. Usłyszała czyiś krzyk rozpaczy. Jednak była już pogrążona we własnej żałobie.

*nutka - odpowiednik grosza, centa na Ziemi.


- Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Opłakując swoje życie
~Wiktor
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 14-08-2016 20:18
Rozdział lepszy od poprzedniego. Jako iż ja fan Bloom i Sky'a to mi się to ich spotkanie spodobało. Świetnie się czytało, było czuć taką niepewność rudowłosej. Czy dobrze zrozumiałem, że Faragonda zmarła? Jeśli tak, to szacun, a jeśli nie, to bieda. Twoje perfekcyjne opisy są cudeńkiem. Ja tylko mogę pomarzyć o takim talencie. Cóż pozostało, jak tylko życzyć weny czekać na kolejną część.


60667462 Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Opłakując swoje życie
~Norelay
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 15-08-2016 01:42
Bardzo, ale to bardzo nie lubię pisać krótkich komentarzy i komentarzy jako tako, bo nie umiem... Szkoda. Nie wiem, czy komentarz coś Ci da, będzie merytoryczny i inne takie. Mam jednak nadzieję, że się nie obrazisz na swoją Norcię, KnŚ i kochanie swoje. :]
Dziękuję za dedykację tego rozdziału.

Jak zwykle, zacznę od tego, co rzuca się w oczy. :D Przynajmniej mi. :E

'' Miała jednak nadzieję, że powód był błahy jak chociażby, jakiś donośny dźwięk dochodzący spoza pokoju. '' - Zabijesz mnie za to, ale przecinek powinien być przed jak. W końcu wtrącasz. mruga Jeżeli jest Ci trudno określić, gdzie jest przecinek, przeczytaj sobie to zdanie na głos. Będzie Ci łatwiej. całus

'' Nie włączała go od ponad miesiąca. Nie chciała się z nikim kontaktować. Sama nie wiedziała dlaczego. Może chciała poczuć coś więcej niż przygnębienie.'' - Te trzy zdania można ułożyć zgrabnie w jedno. Sam sens jest piękny. Według mnie tak będzie bardziej przejrzyście, ale to tylko drobna uwaga, z którą się liczyć nie musisz. - '' Był wyłączony od ponad miesiąca - nie chciała się z nikim kontaktować, sama nie wiedziała dlaczego. Może chciała poczuć coś więcej niż przygnębienie? ''.

''Wtem, poczuła, że ktoś spycha ją z drogi. Jakiś przechodzień pomógł jej usiąść na krawężniku. Drugi, natomiast, mówił coś do niej.'' - Tu z kolei jest za dużo tych przecinków... Zamiast takiej formy zrobiłabym to tak: '' Wtem poczuła, że ktoś spycha ją z drogi. Jakiś przechodzień pomógł jej usiąść na krawężniku, drugi natomiast mówił coś do niej.''

''- Choć, porozmawiamy. - ujął jej dłoń, ciągnąc w stronę balkonu. '' - Kochanie, ortografa... Chociaż w wordzie tego nie podkreśla. Wiesz czemu? Bo to dobre słowo, ale użyte w złym kontekście.http://synonim.net/synonim/choć. W tym wypadku powinnaś użyć wyrazu ''chodź'', w sensie pójścia za kimś. :E
Masz ochotę mnie teraz zabić.

''On natomiast nie wiedział co ma sądzić o Bloom i jej zachowaniu.Bardzo się zmieniła, jednak nadal ją kochał. W tamtym właśnie momencie przyrzekł sobie, że uszczęśliwi swoją ukochaną i za wszelką cenę będzie próbował odkryć powód jej zmiany. '' - powtórzenie spójnika. :/ Zamiast jednego i zmieniłabym to na oraz. :v Bardziej w ostatnim zdaniu.

KONIEC CZEPIANIA SIĘ I GŁOSU GRAMMAR NAZI. szeroki uśmiech

Teraz fabuła, czyli słodzenie. Nie ma nic, co mi się nie podoba w tym rozdziale ( z wyjątkiem braku Roxy. :C ). Znów mamy Bloom, w sumie jej cień. Muszę Cię pochwalić za opisy, boskie są. Mam ciary od nich. Cudowności! Można wczuć się w to, co ona czuje. Jeszcze masz plusa za przemyślenie działania w takich sytuacjach... Uderzenie w drzwi i myśl, że fizyczne cierpienie pomaga przy psychicznym... Naprawdę, to jest wczucie się w postać. ok
Przejdę zgrabnie do innych rzeczy - tu z kolei widzimy Bloom zimną, chłodną, bezuczuciową, ale widać, że ona nie robi tego świadomie. To skutek tych koszmarów, które ją dręczą. Więc plus za ciąg przyczynowo-skutkowy.
A teraz coś, co mi się podoba. Ten antagonista to na 100% Valtor. Jestem pewna. Ta moc... Podobne zdarzenie było w trzecim sezonie Winx. A śmierć Faragondy to pewnie dzięki złej mocy, albo otruciu... Ale stawiam na złe moce księcia w połączeniu z rozchwieniem Bloom. Nie mniej, kolejny plus za to, wiesz?
Sama śmierć Faragondy... Takie klask i jest. Drugi klask i już leży martwa. Żałuję, że (jak na ten moment) nie wiemy, co chciała przekazać Faragonda...
A ostatnie zdanie... YAY. Uczuciowe, ciekawe...Trzymające w napięciu, jednocześnie nie uciekając od nastroju rozdziału.

Fabularnie 10/10. Błędy to pikuś, nauczysz się. Norcia w Ciebie wierzy, kochanie. całus

Życzę Ci dużo dużo, ale to dużo weny. Napisz coś jeszcze. całus

Przypominam tylko, że wszyscy popełniamy błędy, więc pamiętaj o tym, by nie brać tego do siebie.

KOCHU MOCNO. serce

I zachęcam do czytania Spotkania Miniaturek.



#TeamOgroxy
By Łakala, najładniejszy z zestawów z Roxy na wb! b29;
________________________________________________
Zapraszam na:
I Moje miniaturki I Opowiadanie - Ogron i Roxy I Moja grafika I Moje ''śpiewanie'' I Moje rysuneczki l Mój wattpad l Mój instagram l
________________________________________________
45243995 http://not-everything-is-a-game.blogspot.com/ Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Opłakując swoje życie
~Azathara
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 15-08-2016 12:50
Bardzo ciekawie się zapowiada. Cały czas się zastanawiam, o co chodzi z Bloom. Takie dziwne zachowanie, jakby dusza jej umarła, a ona była tylko ciałem, które może się wyłącznie poruszać. Domyślam się, że w następnych rozdziałach dowiemy się, co chciała przekazać Faragonda.
Temperament Stelli powala na kolana. Chociaż lekko przesadzony optymizm z jej strony, gdy bardzo dosadnie widać, że coś się dzieje z jej przyjaciółką. Czekam na dalsze rozdziały.
Weny ;3


av (c) ja
Edytowane przez Sophie dnia 21-08-2016 15:52
47378658 Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Opłakując swoje życie
~Nami
Moderator

avatar
Dodane dnia 17-08-2016 22:30
Bloom bardzo się zmieniła. Idealnie opisałaś jej uczucia i obawy. Zastanawia mnie to, skąd biorą się jej koszmary. Czyżby to robota tego księcia? Mam podejrzenia co do tego, kim on jest. Jego siostra wydaje mi się podejrzana, coś czuję, że to ona stoi za zabójstwem Faragondy. Swoją drogą, zastanowiło mnie zachowanie dyrektorki. Mam nadzieję, że dowiemy się, z kim chciała porozmawiać.
Jak już wcześniej pisałam, uwielbiam Twoją Stellę - duży plus za jej charakter. Rozbawiła mnie sytuacja, kiedy błagała Bloom.
Szczerze mówiąc, jestem trochę zdziwiona zachowaniem Musy, jednak podoba mi się jej "ciemna strona" xD. Zastanawia mnie to, kim jest jej wybawca.

Jestem pod wrażeniem Twoich opisów, wczułam się w akcję. Rozdział bardzo wciągający, szkoda, że skończył się w takim momencie :c. Nie mogę się już doczekać kolejnej części, mam nadzieję, że niedługo się pojawi :D.
Weny! serce


(c)Luna
55033889 Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Opłakując swoje życie
~kolec 257
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 31-08-2016 20:39
Rozdział faktycznie lepszy od poprzedniego i się naczytałem tak, że nawet nie zauważyłem, że to koniec. Niby wydawało by się, że się skończyło w najlepszym momencie, a tu taka niespodzianka. Akurat nie będę tak, jak Wiktor żeby ci naciskać i dodaj rozdział wtedy, kiedy będziesz chciała. Sądzę też iż kolejny rozdział będzie tak samo ciekawy, jak ten, a może nawet bardziej. Również życzę Ci Weny!
Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Opłakując swoje życie
~Liv
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 02-09-2016 19:50
Podoba mi się, naprawdę. Sram po portkach (przepraszam za wyrażenie). Wciągnęło mnie jak narkotyki XDD. Masz talent. Weny! Pozdrawiam całus.

Dłużej! + Staraj się unikać slangowych wyrażeń w postach. //Cat



Edytowane przez Cattie dnia 02-09-2016 20:03
Za młoda jestem Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Opłakując swoje życie
~Lunaris
Moderator

avatar
Dodane dnia 19-09-2016 18:35
Przeczytałam w oka mgnieniu. Prolog był taki mroczny, budzący zaciekawienie, po prostu nie mogłam na nim poprzestać. Masz bardzo fajny styl, co prawda zdarzają ci się błędy interpunkcyjne, czasem do tekstu wkradnie się jakiś pojedynczy ortograf, ale jestem w stanie przymknąć na to oko c;.
Zastanawia mnie, dlaczego ten koszmar śni się Bloom każdej nocy. Świetnie oddałaś jej uczucia, całkowicie wczułam się w rudowłosą. Bardzo podoba mi się twoja Stella. Radosna, podnosząca na duchu (podczas czytania księżniczka Solarii kilka razy sprawiła, że się uśmiechnęłam), ale nie tak głupia jak w najnowszych sezonach serialu. Zauważyłam, że blondynka ma więcej taktu niż w, dajmy na to, pierwszej serii. Widzi, że coś się dzieje z Bloom, ale nie pyta, tak jak wszyscy inni, czy wszystko w porządku, tylko rzuca kilka żartobliwych uwag dotyczących wyglądu czarodziejki smoczego płomienia, po czym wyciąga ją na zakupy. Gdy zaś Layla chce zadać niewygodne pytanie, Stella zręcznie zmienia temat. To większe wyczucie jest jedyną rzeczą, która odbiega od oryginalnej postaci, ale podoba mi się, że blondynka posiada takt, idzie to u mnie na plusa.
Hm, ciekawe, kto jest wybawcą Musy, czekam na kontynuację tego wątku.
Ta planeta... Rety, aż poczułam się nieswojo. No i Aira i ten jej brat. Zwłaszcza brat. Co się tak właściwie stało, gdy dotknął Bloom? Kim on jest? Co prawda mam pewne podejrzenia, ale potrzebuję ich potwierdzenia. Ciekawe, z kim - i, co dla mnie ważniejsze, o czym - chciała porozmawiać Faragonda? Kto ją zabił? Ten dziwny nowy władca?

Weny!




(c) Chand

Opowiadanie I Miniaturki I Grafika I Drugie opowiadanie I Wattpad I dA I MAL | Instagram
55980925 Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Opłakując swoje życie
~Norelay
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 17-07-2018 15:12
Mam pytanie - czy wrócisz jeszcze do tego opowiadania? Bo niby dawno nic nie wstawiłaś, ale może coś z tego będzie, kto wie? ;p
Nie mogę się doczekać kontynuacji tego dzieła, jest naprawdę świetne. <3



#TeamOgroxy
By Łakala, najładniejszy z zestawów z Roxy na wb! b29;
________________________________________________
Zapraszam na:
I Moje miniaturki I Opowiadanie - Ogron i Roxy I Moja grafika I Moje ''śpiewanie'' I Moje rysuneczki l Mój wattpad l Mój instagram l
________________________________________________
45243995 http://not-everything-is-a-game.blogspot.com/ Wyślij Prywatną Wiadomość
Skocz do Forum:
Logowanie
Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?

Witajcie na nowej wersji ShoutBox. Wszelkie problemy prosimy zgłaszać do administracji lub bezpośrednio do twórcy - Anagana.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać wiadomości.

~MrDark0
16:46:37 29.10.2020
Dżo ninja
^Flamli0
16:25:58 29.10.2020
akuku
@czarodziejka_flora0
16:21:21 29.10.2020
ninja
~February0
20:37:08 27.10.2020
Dziękuję Wam uśmiech właśnie o to mi chodziło uśmiech
~Reverienne0
20:06:11 27.10.2020
Słyszałam, że tak nazwano armię Trix w pierwszym sezonie w wersji 4kids (Army of Decay), ale nie gwarantuję, że to prawda. Sama nigdy nie oglądałam wersji 4kids, to była tylko taka pogłoska, którą usłyszałam na Tumblrze.
~clax70
18:40:30 27.10.2020
Nie kojarzę.
^PVTeam1230
15:08:45 27.10.2020
nie przypominam sobie
~February0
12:46:18 27.10.2020
Bo nie mogę się dokopać :P
~February0
12:46:08 27.10.2020
Czy ktoś kojarzy, czy w Winxie gdziekolwiek, w którejkolwiek serii pojawiło się określenie "armia zniszczenia"?
~February0
12:45:27 27.10.2020
Szybkie pytanie
~February0
12:45:21 27.10.2020
Hej wszystkim!
^PVTeam1230
9:14:03 27.10.2020
ooo dziękujemy <3
^Flamli0
21:26:42 26.10.2020
Dzięki za miłe słowa serce. Myślę, że warto będzie zobaczyć Fate, jednak to będzie coś dla starszych fanów, więc może nie zawiedziemy się tak, jak na nowych sezonachniegrzeczny
~Reverienne3
19:48:29 26.10.2020
W każdym razie zerkałam na WB przez te lata i bardzo doceniam włożoną przez Was wszystkich pracę! Tak trzymać. serce
~Reverienne0
19:43:31 26.10.2020
Wróciłam na chwilkę, żeby spróbować załagodzić konflikt i może napisać kilka niewinxowych postów. Winx dalej w moim sercu, ale jednak seria mocno mnie męczy i na kilka lat większego zaangażowania muszę mieć też kilka lat odpoczynku.
~Reverienne0
19:41:48 26.10.2020
Ja też nie byłam otagowana. Zauważyłam wiadomość na blogu. Poza tym... to nie był aż tak duży zbieg okoliczności? Zerkałam od czasu do czasu na WB jako anonim. Po prostu musiałam sobie zrobić od Winx przerwę i oficjalnie dalej na niej jestem.
^PVTeam1230
14:24:06 26.10.2020
w ogóle śmiesznie że cała sprawa wyszła tak że mogłaś znowu się tutaj pojawić ^^
^PVTeam1230
14:23:39 26.10.2020
ja nie dostałem maila z powiadomieniem o odpowiedzi więc pewnie mnie nie załączyła
^PVTeam1230
14:23:21 26.10.2020
o Reverienne dziękuję Ci za to napisanie
~nexusik0
11:45:26 26.10.2020
Dzięki
^Flamli0
7:37:09 26.10.2020
A wystarczyło dać tylko odnośnik do naszej strony xd
~Reverienne0
0:58:01 26.10.2020
Uff, chyba jednak cała ta afera rozejdzie się po kościach. WinxClubComics usuwa te 6 komiksów i napisała, żeby ludzie zostawili mnie i PVTeama123 w spokoju. Na ile posłuchają to inna sprawa, ale zawsze coś.
~Reverienne0
0:56:19 26.10.2020
Nie ma za co.
~clax70
0:37:26 26.10.2020
OK dziękuję uśmiech
~Reverienne0
23:30:30 25.10.2020
Czasami pojawiają się na Ebayu archiwalne magazyny, ale są dość drogie. Nie znam dobrego sposobu, chociaż sama chciałabym wiedzieć. Może napisz w wątku "...bo ja pomocy potrzebuję"?
Regulamin
Archiwum
lekkieb. lekkie
wersja: 3.0.3

.