Nowości
04.10.2019
❧ dodano piosenki z 8 sezonu po angielsku,

03.10.2019
❧ dodano piosenki z drugiej połowy 8 sezonu po włosku,

01.10.2019
❧ dodano nowy komiks nr 179 - Impreza Złotego Księżyca,

26.08.2019
❧ dodano pełną wersję piosenki "Splenderai" z 8 sezonu,

17.08.2019
❧ dodano nowy komiks nr 178 - Magiczne zaproszenie,

20.07.2019
❧ dodano piosenki z 8 sezonu po włosku,

27.06.2019
❧ dodano nowy komiks nr 177 -Powrót do Pixieville,

Użytkowników Online
 Gości Online: 0
 Użytkownicy Online: 1
 Zarejestrowanych Użytkowników: 1,006
Nieaktywowany Użytkownik: 2
 Najnowszy Użytkownik: ~Yuki-chan
Dzisiejsi Solenizanci
Elyei

http://ask.fm/WinxBlogger

Jeśli macie pytania dotyczące Clubu Winx lub WinxBlogger to pytajcie!


snapchat @WinxBlogger
Zapisy: KLIK


Archiwum
❧  Silniejsza niż One  ☙

AutorSilniejsza niż One
~Aria
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 25-11-2016 21:45
Prolog


Dzisiejszy dzień był inny, niż zwykle. Ale zacznijmy od częściowego przedstawienia siebie. Jestem młodą czarodziejką, która włada wiatrem. Moim ulubionym kolorem jest fiolet i wszystkie jego odcienie. Może teraz trochę o moim pokoju w Alfei, bo spędzam tam mnóstwo czasu. Mieszkam w małym, przytulnym pokoju z fioletowymi ścianami, łazienką i balkonem Wszystkie meble, będące tutaj są w jasnych barwach. Znam każdą rzecz i przedmiot, znajdującą się tutaj. Nie jestem tutaj sama, bo mam czarodziejską kotkę Phillę, z którą posiadam magiczną, nierozerwalną więź. Jeśli o nią chodzi to jest przepiękną kotką z szarą i miękką, jak pióra sierścią. Posiada też cudowne oczy. Jedno z nich błyszczy błękitem czystego oceanu lub głębokiego morza. Drugie jest zielone, jak trawa lub herbata ziołowa, której nie lubię.
Co się dzisiaj wydarzyło? Może zacznę od początku. Jest dzisiaj sobotni poranek pierwszego marca. Postanowiłam wybrać się do centrum w Magixie w celu poszukiwania sukienki na przyjęcie, które ma być za tydzień, ósmego dnia tego miesiąca. Takie coś jest organizowane dla prawie wszystkich klas każdego roku. Zmieniają się tylko terminy. Przyjęcie dla pierwszych klas jest w sierpniu, kilka dni po rozpoczęciu roku, dla drugich w grudniu, a trzecich w marcu. Czwarte i piąte klasy nie mają, ponieważ nie są obowiązkowe.
Około godziny dziesiątej przebrałam się w grubsze ubrania, ponieważ było chłodno, ale w pokoju można poczuć przyjemne ciepło. Spakowałam potrzebne rzeczy do małej, czarnej torebki i wyszłam na przystanek, który znajdował się przed główną bramą Alfei. Po drodze pojazd stawał na innych przystankach, z którego część ludzi wysiadała, a niektóra wsiadała. Kilka osób zmieniło miejsce, ale mi to nie przeszkadzało, ponieważ grzecznie siedziałam w swoim fotelu słuchając muzyki z czarnych słuchawek. Po upływie trzydziestu minut byłam już w największej galerii handlowej, jaka jest w mieście. Chodziłam po niej jakieś trzy godziny i nic ciekawego tam nie znalazłam. Poszłam do restauracji zjeść coś, bo przegapiłam śniadanie. Zamówiłam sobie małą pizzę z różnymi dodatkami. Gdy skończyłam to postanowiłam wrócić do szkoły. Wzięłam torebkę i poszłam na najbliższy przystanek. Jak zwykle musiałam przegapić autobus, więc udałam się w drogę powrotną na piechotę. Będąc w lesie nagle usłyszałam odgłosy walki. Szybko pobiegłam w stronę dźwięku. Moim oczom ukazały się Winx, walczące z jakimś mężczyzną. Miał on na sobie ciemną bluzę bez żadnego nadruku, czarne dżinsy i trochę zepsute, szare trampki. Popatrzyłam chwilę na niego i stwierdziłam, że nie jest czarodziejem, tylko czarnoksiężnikiem. Nie widziałam jego twarzy, ponieważ przysłaniał ją długi kaptur.
- Winx! Konwergencja Butterflix! - szybko krzyknęła zdenerwowana Bloom.
Tajemniczy wróg z łatwością odparł ich atak. Po chwili powiedział do czarodziejek:
- Myślicie, że mnie pokonacie tak prostym zaklęciem? To się grubo mylicie!
Czarnoksiężnik wyczarował magiczną kulę czarnej magii i rzucił w zmęczone czarodziejki. Po chwili widziałam, lecące ku ziemi Winx. Postanowiłam się przemienić. Szybko klasnęłam dwa razy i podskoczyłam.
- Uścisk wiatru! - krzyknęłam lekko wystraszonym głosem.
Złapałam je i powoli opuściłam na ziemię. Wszystkie były nieprzytomne, więc rzuciłam na nie czar obronny. Byłam tak nimi zajęta, że nie dopatrzyłam, kiedy wróg zaskoczył mnie od tyłu. Osłabiona upadłam na zieloną trawę z różnymi, małymi kamyczkami.
- Ty śmiesz przeszkadzać mi w pokonywaniu silnych Winx, które nie są takie potężne, jak się wszystkim wydaje?! - wrzasnął, idąc w moim kierunku.
- Wietrzny szum! - wypowiedziałam zdesperowana, czarując kulę wiatru.
Czarnoksiężnik z łatwością złapał kulkę i zgniótł ją, jak papierek od cukierka.
- Za to co zrobiłaś spotka ciebie kara! Nikt nie pokona silnego Uragana! Thánatos! - mężczyzna skierował potężny strumień czarnej magii w moim kierunku.
Nie mogłam się ruszyć. Wiedziałam, że rzuca na mnie jakąś klątwę, której nie znam. Po chwili miałam na sobie normalne ubranie, z powodu zbyt dużego osłabienia. Mój wróg uciekł. Winx po chwili się obudziły i podeszły do mnie.
- Dziękujemy za ratunek. - wdzięcznie podziękowała Flora, podając mi rękę.
- Nie ma za co - odpowiedziałam zmęczonym głosem.
- Ty jesteś Aria, uczennica Aflei? Mogłabyś przypomnieć mi, do której klasy chodzisz? - spytała zaciekawiona Tecna.
- Tak, to ja. Jestem z trzeciej klasy, czyli mam też dziewiętnaście lat. - spokojnie wyjaśniłam.
- Możesz przyjść jutro rano do naszego pokoju? Chciałybyśmy z tobą porozmawiać.- zaczęła Stella
- Przepraszam, ale nie mogę, bo we wtorek mam ważny test z mikstur, a nic nie umiem. - odpowiedziałam smutnym głosem.
- Gdy przyjdziesz to ci pomożemy. - zachęcała mnie Musa
- Dobrze, przyjdę po śniadaniu. - wesoło powiedziałam zachęcona.
Wszystkie Winx się ucieszyły. Wróciłam razem z nimi do Aflei, bo zbliżała się osiemnasta, czyli pora kolacji. Po skończonym posiłku wróciłam do pokoju zmęczona. Poszłam do łazienki zażyć ciepłego i relaksującego prysznicu. Do dwudziestej pierwszej opowiadałam Philli dzisiejsze przygody.
- Nie wierzę w to, że uratowałam nauczycielki Winxologii. Uwielbiam ten przedmiot i zawsze słyszałam na nim tylko o tym samym. "My jesteśmy Winx. Zawsze uratujemy was i Magiczny Wymiar, choćby nieważne co się działo.". - powiedziałam będąc szczęśliwą, ale jednocześnie zawiedzoną.
- Też w to nie wierzę, ale jednak muszę. Ario, idź spać, bo znowu spóźnisz się na śniadanie. - rozkazała mi przysypiająca Philla.
Posłuchałam kotki i grzecznie poszłam spać, przykrywając się miękką, białą pościelą.
_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-
Aria - z wł. powietrze
Philla - z gr. umiłowanie
Uragan (właściwie uragano) z wł. huragan
To opowiadanie publikuję też na Wattpadzie.


(c) ~ Luna
Edytowane przez Alex dnia 12-02-2017 20:37
61494166 Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Silniejsza niż One
~Aria
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 08-12-2016 10:36
Dziękuję Mroczna za komentarz. Mam nadzieję, że teraz rozdział będzie prezentował się troszkę lepiej uśmiech. Długo na rozdział nie musiałaś czekać.

Rozdział 1 - Spotkanie

Jest niedzielny poranek godzina ósma. Obudziłam się wypoczęta. Zaczęłam szukać Philli.Znowu zasnęła na półce z książkami. Jak z niej spadnie to się nauczy. - pomyślałam. Miałam zamiar pójść i zdjąć ją, ale nie miałam serca jej budzić. Pokierowałam się w stronę łazienki. Gdy skończyłam robić makijaż i ubierać się to przez pół godziny sprzątałam pokój, w którym panował chaos, a przecież cały wczorajszy dzień mnie w nim nie było. Około dziewiątej usłyszałam pukanie do drzwi. Były to moje koleżanki z klasy. Przyszły, aby przypomnieć mi o śniadaniu. W trójkę pokierowałyśmy się w stronę stołówki. Po drodze rozmawiałyśmy.
- Macie przygotowane stroje na sobotnie przyjęcie? - zapytała Alex
- Oczywiście, że tak. - powiedziała jasnowłosa Kate
- A ty Aria? - pytały obydwie zaciekawione.
- Jeszcze nie, bo nie mam pomysłu w co by się ubrać.- odpowiedziałam szeptem.
Po chwili byłyśmy na miejscu. Usiadłyśmy przy małym, trzyosobowym stoliku przy dużym oknie, przez które był widać dziedziniec.
- Przyniosę wam jajecznicę.- zaproponowała nam Kate.
- Tak, mogłabyś dziękujemy. - odpowiedziałam wraz z Alex.
Czekając na przyjaciółkę rozglądałam się. W pewnym momencie dopatrzyłam Winx wchodzące do stołówki. Sądząc po ich minach wnioskowałam, że nie były w dobrych humorach. Szły w kierunku mojego stolika.
- Ario, mogłabyś pójść na chwilę ze mną? - zapytała Tecna
- Tak, mogę. - odpowiedziałam i poszłam za nauczycielką.
- Nie masz nic przeciwko temu, abyśmy my przyszły do ciebie po śniadaniu? - zapytała Layla
- Nie mam, a coś się stało? - zaciekawiłam się.
- Stella narozrabiała ze swoim butikiem i w całym pokoju panuje chaos. Posprzątałybyśmy, ale niech sama to zrobi. - mówiła dalej Bloom
- Doskonale was rozumiem. Philla mimo tego, że jest mała to potrafi narobić dużego bałaganu.- odrzekłam
- Dobrze, gdy skończysz jeść to możemy się tutaj spotkać. Smacznego! - zakończyła Flora
Ja wróciłam do stolika, a Winx poszły do reszty nauczycieli. Jedząc jajecznicę dziewczyny pytały mnie o czym rozmawiałam z czarodziejkami. Nie chciałam im tego mówić, ale w końcu uległam prośbom. Po skończonym posiłku pożegnałam się z moimi towarzyszkami i poszłam w umówione miejsce.
- Idziemy? - zapytałam
- Tak, tylko jeszcze sprawdzimy, jak Stelli idzie sprzątanie. Nie będziemy jej pomagać, bo sama narobiła bałaganu. Może się w końcu nauczy podejmować właściwe decyzje. - odpowiedziała poważnie Bloom.
Po dwudziestu minutach byłyśmy przed drzwiami od mojego pokoju. Uchyliłam je, a moim oczom ukazał się istny bałagan.
- Philla, co tu się stało?! - krzyknęłam zdenerwowana - Nie było mnie godzinę. Dopiero co tu sprzątałam! - krzyczałam dalej.
- Przepraszam nie chciałam. Znowu spadłam z półki. - cicho odpowiedziała wystraszona kotka.
- Odpuść jej. Każdemu się zdarza. Pomożemy ci posprzątać. - uspokoiła mnie Musa.
Po chwili pokój wrócił do takiego stanu, w jakim go opuściłam. Smutna Philla wskoczyła na komodę. Posłałam jej śmieszne spojrzenie, ale nie poprawiło to jej humoru. Popatrzyłam na nauczycielki. Layla z Musą stały obok komody, na której siedziała Philla, Flora z Tecną usiadły na moim łóżku, a Bloom oparła się o ścianę niedaleko drzwi do łazienki. Ja zajęłam jasny parapet
- To czym chciałyście ze mną porozmawiać? - zapytałam Winx
- Chciałyśmy ci bardzo podziękować za wczorajsze uratowanie nas. Gdybyś nie przyszła w porę to najprawdopodobniej on by nas zabił. - powiedziała czarodziejka Morphixu
- Mamy też dla ciebie mały prezent. - kontynuowała Flora wyczarowując mały, fioletowy wazonik z różnymi, kolorowymi kwiatami.
- Bardzo dziękuję. - odrzekłam posyłając nauczycielkom szeroki uśmiech.
Po chwili Philla zeskoczyła z komody i podeszła do mnie. Wzięłam ją na ręce. Wyszeptałam jej do małego ucha:
- Przepraszam, że nakrzyczałam na ciebie. Trochę mnie poniosło, bo dużo czasu zajęło mi posprzątanie tego pokoju.
Kotka zaczęła głośno mruczeć, więc wiedziałam, że mi wybaczyła. Odłożyłam ją na parapet, a ona usiadła i popatrzyła za okno. Oparłam się łokciami i robiłam to co Magigatto.
Nagle bardzo zaczęła boleć mnie głowa, więc upadłam na liliowy dywan leżący na jasnych panelach. Gdy to ustąpiło to zaczął się gorszy i w innym miejscu. Było to serce. Zrobiło mi się duszno.
- Ario, co się dzieje? - zapytała zaniepokojona moim stanem Flora przenosząc mnie na łóżko.
- Nie wiem. - wystraszona powiedziałam wydając jęk z bólu.
Czarodziejka natury dotykając mojej głowy wypowiedziała nieznane mi zaklęcie. Gdy skończyła wytłumaczyła mi, że jest to skutek wczorajszej walki. Winx zaniosły mnie do pokoju medycznego, żebym na pewno doszła do sił. Wolałam odpocząć w pokoju, ale po tym, jak usłyszałam od Bloom skutki, jakie mogą mnie spotkać zgodziłam się. Nie chciałam umrzeć z powodu bycia upartą. Gdy doszłyśmy to Bloom z Musą położyły mnie na łóżku. Tecna uchyliła okno w pokoju, abym miała czym oddychać, bo duszności mi nie przeszły. Flora podała mi ziołową herbatę do picia. Nie lubię takiej, ale wyjątkowo mi zasmakowała. Po wypiciu poczułam się lepiej. Nauczycielki Winxologii cicho wychodziły z pokoju oprócz Księżniczki Androsa.
- Jakbyś czegoś potrzebowała to zakrzycz. Będziemy chodzić po korytarzu. - powiedziała Layla głaszcząc mnie po czole i idąc do przyjaciółek.
Czy to co się stało miało, jaki związek z zaklęciem, które rzucił na mnie Uragan? Czy to co mówiła Bloom może być prawdą? Co się stanie, gdy znowu spotkam mojego wroga? Będę musiała porozmawiać o tym z dyrektorką Faragondą. Może znajdzie jakieś rozwiązanie? Niech to osłabienie więcej się nie powtórzy. - pomyślałam.
Wszystkie bóle minęły. Potem zasnęłam uspokojona, ale ze strachem o jutrzejszy dzień.
_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-

Wiem, że moment z osłabieniem zalatuje podobną sceną z 6x06 Winxa, ale jakoś to mi pasowało do historii.
Magigatto - jest to połączenie dwóch włoskich słów: magia (czyt. madżija), czyli magia i gatto czyli kot.


(c) ~ Luna
Edytowane przez Alex dnia 08-12-2016 14:34
61494166 Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Silniejsza niż One
~Aria
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 24-12-2016 11:28
Dziękuję za koma Mroczna. Zapraszam na drugi rozdział, który niestety wyszedł krótki, ale jest tutaj mnóstwo informacji. Następny jest dłuższy uśmiech.

Rozdział 2 - Rozmowa z dyrektorką


Otworzyłam oczy. Czułam się dobrze, więc wstałam i podeszłam do okna. Był przepiękny zachód słońca. Pomarańczowo-złote promienie wchodziły do pokoju cudownie go oświetlając. Popatrzyłam na duży, zielony zegar wiszący na białej ścianie. Wskazywał godzinę dziewiętnastą.
Przespałam cały dzień! Nie zdążyłam załatwić spraw ze Stellą i Florą. Może uda mi się porozmawiać z Faragondą. - pomyślałam
Ubrałam czarne trampki, leżące obok łóżka, zamknęłam okno i wyszłam. Szłam w kierunku gabinetu dyrektorki. Na korytarzach było pusto. W sumie jest niedzielny wieczór. Uczennice uczą się na jutrzejsze zajęcia, a nauczyciele sprawdzają testy, kartkówki i szykują potrzebne materiały.
Zatrzymałam się na chwilkę przy dużym oknie. Wyjrzałam przez nie na dziedziniec. Plac przed szkołą też był pusty
Nie lubię takiej ciszy. Nie wiem dlaczego, ale to mnie dobija. Może przez to dzieciństwo, gdy całe dnie spędzałam sama w domu. Jedynym plusem tego były weekendy, bo wyjeżdżałam do babci i tam zawsze byłam szczęśliwa. - zanurzyłam się na chwilę w myślach i potem ruszyłam dalej.
Po 5 minutach stałam przed dużym, zielonym wejściem do pokoju. Gdy miałam pukać do drzwi to one same się otworzyły. Zobaczyłam inspektorkę Griseldę.
- O, Aria! Miałam po ciebie iść. Dyrektorka Faragonda chciała z tobą porozmawiać - powiedziała poważnie
Ja chciałam z nią. One to mają wyczucie. - pomyślałam i uśmiechnęłam się.
Nauczycielka obrony ustąpiła mi i weszłam go dużego gabinetu. Dyrektorka poprosiła mnie, abym usiadła na złoto-czerwonym krześle naprzeciwko jej. Grzecznie to zrobiłam.
- Ario, wiem o wszystkim. Gdy spałaś to Winx tu były i o wszystkim mi powiedziały. Kiedyś w Alfei był podobny przypadek. - zaczęła dyrektorka. - Czasami zdarzają się przypadki, że czarodziejka i czarnoksiężnik mają tą samą moc. Wtedy nie wiadomo czy ona jest dobra czy zła. Obydwoje posiadacze tej potęgi muszą staczać wiele pojedynków, aż która strona się podda i odda swoją część przeciwnikowi, ale póki to się nie stanie to posiadacze tej mocy są niepokonani. - kontynuowała
- To już wiem, dlaczego Winx nie mogły pokonać Uragana. Co mam zrobić w tej sytuacji? - zapytałam
- Musisz dużo trenować, żeby móc go pokonać. Razem z gronem pedagogicznym pomożemy ci. Niestety znam go tak dobrze, aby znać jego słabości, więc tu ci niestety nie pomogę. Nie wiem też, jak będzie wyglądać twoje życie po pokonaniu go. Jedyny taki przypadek zakończył się przegraną czarodziejki, która potem odeszła z Alfei. - życzliwie powiedziała Faragonda.
- Dobrze dziękuję. Do widzenia. - podziękowałam i wyszłam z gabinetu zamykając drzwi.
Wróciłam do pokoju. Gdy weszłam zobaczyłam Phillę siedzącą na parapecie. Opowiedziałam jej całą rozmowę z dyrektorką.
- Co teraz zamierzasz zrobić? - spytała kotka
- Nie wiem, ale wiem jedno. Muszę go pokonać. - Odpowiedziałam z poważną miną.
- Ario, choćby nie wiem co się stało to pamiętaj, że zawsze będę przy tobie. - wyszeptała Philla, mrucząc.
- Tak wiem i za to ciebie kocham. - powiedziałam, głaszcząc ją po czole.
Po pięciu minutach zabawy z nią poszłam do łazienki. Podeszłam do małego lustra wiszącego nad białą umywalką i przyglądnęłam się sobie.
Taka ładna, ale czasami taka bezmyślna i bezradna. Jeśli chcę rozwiązać mój problem to najpierw muszę zacząć od siebie. Gdy zdobędę Enchantix to może uda mi się pokonać Uragana. - znowu się zamyślałam patrząc w swoje piękne, szare oczy.
Szybko wzięłam szczotkę, leżącą na umywalce i rozczesałam moje długie, czarne włosy i związałam je w warkocza. Następnie zmyłam z jasnej cery lekki makijaż. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w granatową bluzkę na ramiączkach i czarne spodenki. Wyszłam i rozścieliłam sobie łóżko.
Było już po dwudziestej pierwszej, a ja nie mogłam usnąć. Philla już dawno to zrobiła, ale tym razem obok mojej głowy. Myślałam o tym co będę jutro robić. Zamierzałam porozmawiać z Winx. Dobrze, że mam z nimi lekcje.
Była dzisiaj pełnia. Księżyc jasno świecił mi prosto w oczy. Zasłony nic nie pomogły. Przekręcałam się z boku na bok. W końcu, gdy znalazłam wygodną pozę to zasnęłam.



*****

Nikt nie dał komentarza ;C. Może trzeci rozdział Was zachęci...

Rozdział 3 - Nocna przygoda


Byłam na dziedzińcu Alfei. Już miałam wykonać ostateczny atak i raz na zawsze pokonać Uragana. Nagle on nie wiadomo skąd rzuca silny czar w moim kierunku. Zrobił to tak mocno, że opadłam na ziemię. Ostatkiem sił wyrwał ze mnie moją moc. Skutkiem tego była moja śmierć. Leżałam blada na ziemi, a nade mną stała płacząca Philla.
- Dlaczego mi to zrobiłaś?! Miałaś przeżyć! Proszę Ario wróć do mnie! Nie zostawiaj mnie, proszę. - błagała mnie, abym zrobiła co niemożliwego.
Nagle obudziłam się wystraszona. Miałam łzy w oczach.
To był sen! Głupi, realistyczny sen! - próbowałam uspokoić się w myślach, ale na marne.
Poszłam do łazienki. Przemyłam sobie twarz wodą, ale nadal się bałam. Wyszłam na balkon.
Niebo było zachmurzone, więc nie było księżyca. Zbierało się na deszcz. Chłodny wiaterek wiał mi w niewysuszoną twarz. Dawało to przyjemne poczucie zimna. Szybko się uspokoiłam. Nagle zaczęło padać, a z racji tego, że nie miałam dachu nad balkonem to weszłam do środka. Stałam w drzwiach, gdy nagle zaczęła mnie boleć głowa. Miałam kolejny atak.
Uragan proszę nie rób tego w nocy! - pomyślałam.
Upadłam na ziemię zwijając się z bólu. Nie zdążyłam zamknąć drzwi, więc deszcz i wiatr dostawały się do ciepłego pokoju. Było mi zimno. Czułam się coraz gorzej. Zamknęłam oczy i... zemdlałam.
~*~

Obudziłam się rano zmęczona. Wstałam i sięgnęłam po telefon, który leżał na białym stoliku nocnym. Była siódma rano.
- Nie! Za godzinę mam lekcje z Griseldą. Nie zdążę! - krzyknęłam i szybko pobiegłam do łazienki po drodze zgarniając ubrania z szafy.
Będąc tam szybko ubrałam na siebie ciemne rurki, białą bluzkę z przedłużanym tyłem i czarne botki. Na ramiona zarzuciłam beżowy sweterek z długimi rękawami. Zrobiłam lekki makijaż i wyszłam z łazienki. Wzięłam czarną torebkę leżącą na krześle i zaczęłam pakować do niej książki. Wybiegłam szybko z pokoju w stronę dziedzińca. Gdy już tam byłam to nauczycielka czekała na mnie zdenerwowana.
- Ario dlaczego się spóźniłaś? - zapytała Griselda
- Przepraszam proszę Pani. To więcej się nie powtórzy. - odpowiedziałam lekko zdyszana.
- Za to zostaniesz po lekcji i mi dokładnie wytłumaczysz powód twojego spóźnienia. - rzekła inspektorka
- Dobrze, proszę pani. Przepraszam. - odrzekłam
Reszta lekcji minęła normalnie. Jak zwykle uczyłam się zaklęć obronnych. Po lekcji zostałam i wytłumaczyłam się nauczycielce. Potem była przerwa śniadaniowa. Poszłam na stołówkę i zrobiłam sobie kanapki z pomidorem i wypiłam kubek ciepłej herbaty.
Następnie miałam lekcje dobrych manier z profesorką Du Four. Te zajęcia minęły spokojnie. Dalej była Metamorfoza z Wizgizem. Poszłam do klasy, w której miałam mieć lekcje. Jak zwykle usiadłam w trzecim rzędzie obok okna.
W pewnej chwili zobaczyłam na dziedzińcu Uragana. Pokazywał mi, że chce ze mną porozmawiać. Nie chciałam tam iść, ale w końcu zdecydowałam się. Zapytałam się Profesora Wizgiza
- Proszę Pana mogę wyjść?
- Ario, coś się stało? - zapytał zaniepokojony
- Nie, tylko kto chce ze mną porozmawiać i trochę mu się śpieszy - odpowiedziałam
- Dobrze, idź. - usłyszałam to i wybiegłam z klasy.
Po drodze minęłam Winx, które pytały gdzie idę. Nie odpowiedziałam im, bo byłam zajęta biegiem i myśleniem, czego Uragan ode mnie chce.
- Co ty tu robisz?! - krzyknęłam, gdy zobaczyłam mojego wroga.
- Po co te nerwy? Nie przyszedłem tu, aby walczyć. Mam dla ciebie miłą propozycję. - zaczął spokojnie Uragan.
- Czego chcesz? - zapytałam stanowczo.
- Wiesz, że obydwoje jesteśmy niepokonani dzięki naszym mocom. Przyłącz się do mnie, a razem podbijemy świat. Pokonamy wszystkich, którzy staną nam na drodze. Jesteśmy tacy sami. -mówił dalej Czarnoksiężnik.
- Nigdy się nie przyłącze! Pokonam ciebie i cała moc wiatru będzie po dobrej stronie. Przenigdy nie będę tobą! - odpowiedziałam zdenerwowana.
- Dobrze, skoro nie chcesz się do mnie przyłączyć to zabiję ciebie. Podobała się tobie nocna niespodzianka? Teraz będziesz dostawać tylko takie! - odrzekł po czym złośliwie zaśmiał się.
Potem podszedł do mnie. Cofałam się, aż w końcu byłam pod ścianą bez możliwości ucieczki. Uragan złapał moją głowę i wyszeptał mi " Dobranoc " do ucha. Nagle usłyszałam głos Stelli:
- Zostaw ją! Diament światła!
Zaklęcie odrzuciło wroga pod dużą fontannę. Stella, Tecna i Musa szły w jego kierunku, a reszta Winx podeszła do mnie. Flora mnie zbadała. Nic mi nie było oprócz tego, że byłam wystraszona i lekko oszołomiona.
- Ja tu jeszcze wrócę i spełnię me słowa! Nie znasz dnia, ani godziny Ario! - krzyknął Uragan i znikł.
Wytłumaczyłam Winx o co mu chodziło. Powiedziałam też o nocnej przygodzie. Usłyszałam dzwonek na przerwę, więc wróciłam do klasy po torebkę. Potem poszłam do klasy w której miałam lekcję dobrych manier na zajęcia z Winxologii. Były dzisiaj trochę o modzie. Dowiedziałam się o robieniu makijażu na przyjęcia, więc byłam zadowolona. Po skończonej lekcji Flora zatrzymała mnie i zaproponowała mi pomoc, jeśli chodzi o jutrzejszy test z mikstur. Nie odmówiłam. Poszłyśmy usiąść na ławce obok fioletowej fontanny. Po skończonej nauce trochę porozmawialiśmy.
- Będąc wczoraj u ciebie zobaczyłam, że masz dużo książek na półce. Lubisz czytać? - zapytała Flora
- Tak i to bardzo. Te książki, które widziałaś na półce są aktualnie czytane. W schowku pod łóżkiem mam dwa duże kartony z różnymi poradnikami, encyklopediami i resztą ksiąg i książek.
- Po co ci tyle tego? - spytała zaciekawiona nauczycielka.
- Nie wiem. Połowę z tego dostałam od rodziców, gdy mieszkałam z nimi na Zenicie. Drugą kupiłam, lub znalazłam u babci na Lynphei. - odpowiedziałam - Rodzice chcieli, abym była projektantką mody, lub najlepszym sportowcem i muzykiem w Magixie, więc cały czas ćwiczyli mnie z tych dziedzin. Nienawidzę teraz tego, mimo posiadania dużej wiedzy. Babcia od zawsze cieszyła się z moich sukcesów i nie obchodziło jej jaką moc będę mieć. - mówiłam dalej
- Miałaś trochę trudne dzieciństwo, ale tego już nie zmienisz. To już wiem, dlaczego umiesz tyle rzeczy. - po chwili powiedziała zaskoczona Flora.
- Floro, mam do ciebie małą prośbę. Czy mogłabyś poprosić Stellę, aby przyszła do mnie w środę? Mam do niej małą sprawę. - zapytałam.
- Tak, oczywiście. - odpowiedziała bez zastanowienia się.
Tak nam miło zleciał czas, że nie zauważyłyśmy, kiedy zegar wybił piętnastą. Flora wróciła do swojego pokoju. Ja o szesnastej poszłam na obiad. Do kolacji czytałam jedną z książek leżących na półce. Po wieczornym posiłku pakowałam torebkę na jutrzejsze zajęcia i szykowałam się do spania.
_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-_-
Z racji, iż dzisiaj jest Wigilia to chciałam Wam złożyć najserdeczniejsze życzenia. Wesołych Świąt, smacznej Wieczerzy Wigilijnej i mnóstwa prezentów pod choinką. Udanego Sylwestra i wspaniałego Nowego Roku, który będzie lepszy od tego serce całus.


(c) ~ Luna
Edytowane przez Aria dnia 24-12-2016 11:30
61494166 Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Silniejsza niż One
*Alex
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 24-12-2016 12:17
Aruś przepraszam, że tak długo, ale w końcu udało mi się przeczytać twoje opowiadanko. Twoja opowieść jest ciekawa. Postać Arii bardzo mi się podoba. Ciekawym wątkiem jest to dziwne podobieństwo do Uragana. Liczę, że będzie wzmianka o jego przeszłości i przeszłości Arii (choćby o jej dzieciństwie). Cóż życzę ci weny i Wesołych Świąt. :>




(c) Krejzi moja złota serceserceserce
Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Silniejsza niż One
~Aria
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 31-12-2016 17:38
Dziękuję Hrabio za długo wyczekiwanego koma serce.
Oto czwarty, a zarazem ostatni rozdział (w tym roku). Udanego Sylwestra całus!

Rozdział 4 - Dawny bohater



Jest dzisiaj piątek siódmego marca. Jak co dzień wstałam. Popatrzyłam się przed siebie. Na drzwiach od łazienki wisiała błękitna sukienka z mnóstwem tiulu i zawiązaną lazurową kokardą na brzuchu. Na krześle leżała granatowa kopertówka, a na podłodze stały białe szpilki. W małym, złotym pudełeczku na komodzie była przyszykowana biżuteria, czyli jasne bransoletki, białe kolczyki serduszka i srebrny naszyjnik dopasowany do kolczyków
Zaczęłam szykować się na zajęcia praktyczne, które miały być na dziedzińcu. Ubierając się w szarą bluzkę z przedłużanym tyłem, białe rurki i czarne trampki cały czas myślałam o Uraganie. Od poniedziałkowego spotkania atak miałam tylko wczoraj popołudniu. Trochę mnie to niepokoiło.
Dziesięć minut przed rozpoczęciem zajęć wyszłam przed szkołę. Wraz z innymi uczennicami czekałam na dyrektorkę Faragondę i inspektorkę Griseldę. Zawsze miałyśmy z nimi lekcje. Jak zwykle przyszły punktualnie. Na dziedzińcu zrobiło się cicho, jak w kościele przed mszą.
- Dzień dobry dziewczęta. Chciałam was poinformować, że zajęcia praktyczne się nie odbędą. Jest to spowodowane jutrzejszym przyjęciem. Cały dzień będziecie dekorować dziedziniec i hall. Poprosiłam Winx, aby wam pomogły i zgodziły się. Zaraz powinny tu przyjść. - rzekła dyrektorka
- Hurra! - wszystkie razem krzyknęłyśmy tak głośno, że inspektorka musiała nas uspokoić swoim poważnym spojrzeniem.
- Dobrze bierzcie się do pracy, bo jest jej dużo. - powiedziała inspektorka
- Już się bierzemy proszę pani! - krzyknęła Stella idąc w naszym kierunku
Wszyscy zaśmiali się. Po chwili przyszła reszta Winx. Dyrektorka wraz z inspektorką wróciły do szkoły. Każda dziewczyna dostała zadanie. Ja miałam ozdobić kolumny. Wzięłam zielone wstążki i bibułowe, czerwone kwiaty i poszłam pod dach przy głównych drzwiach, bo tam miałam najwięcej pracy. Około trzynastej udało nam się skończyć całe dekorowanie. Alfea wyglądała pięknie. Wróciłam zmęczona do pokoju. Po wejściu zdjęłam buty i położyłam się na łóżku. Po chwili zasnęłam.
Z drzemki zerwała mnie Philla o szesnastej budząc na obiad. Niechętnie poszłam, ale od razu poprawił mi się humor, jak zobaczyłam co dzisiaj będę jeść. Były to pierogi ruskie! Uwielbiam to danie! Szybko podbiegłam do stolika przy oknie i wzięłam sobie kilka na talerz. Po piętnastu minutach jedzenia skończyłam, bo przejadłam się. Wróciłam do pokoju i wzięłam się za czytanie którejś książki leżącej na półce. Postanowiłam ją skończyć, bo zostało mi pięć rozdziałów. Philla cały czas siedziała mi na brzuchu.
Skończyłam około osiemnastej. Wstałam z łóżka i podeszłam do białej komody. Otworzyłam pierwszą szufladę i wyjęłam z niej mały laser. Włączyłam go i skierowałam na ścianę.
- Philla, patrz co mam. - powiedziałam śmiesznym głosem.
Zdziwiona kotka popatrzyła na mnie, a potem rozglądnęła się. Dopatrzyła małą, czerwoną kropkę na liliowej ścianie. Zaczęła biegać na nią po łóżku, podłodze, komodzie i innych meblach w pokoju. Ja cały czas się śmiałam. Uwielbiam się z nią bawić w ten sposób, bo jak kotka się zmęczy to jest bardzo grzeczna. Po pół godzinie obie byłyśmy zmęczone zabawą. Dałam Philli miskę z zimną wodą, a ja wzięłam butelkę z sokiem owocowym. Potem poszłam na kolację. Gdy wróciłam to szykowałam się do spania.
Jak nie ja wstałam o dziesiątej. Przyjęcie miało rozpocząć się o siedemnastej. Z racji przespanego śniadania zabrałam torebkę z pieniędzmi i pojechałam do miasta coś zjeść. Około jedenastej poszłam do fryzjera, bo nie umiem wyczarować sobie fryzur. Wybrałam najlepszy salon w Magixie polecony przez Stellę. Po czterdziestu minutach wyszłam z pięknym kokiem zrobionym z warkocza. Następnym moim miejscem do odwiedzenia była kosmetyczka. Zamówiłam sobie biały manicure i lekki niebieski makijaż. Około trzynastej zgłodniałam, więc powędrowałam do mojej ulubionej restauracji. Zamówiłam sobie spaghetti i czekałam, aż kelner przyniesie posiłek. Gdy zjadłam to wróciłam do Alfei, bo do przyjęcia zostało niecałe trzy godziny. Przebrałam się w sukienkę i poszłam do butiku Stelli pokazać się, jak wyglądam. Dostałam pochwałę, że jestem przepiękna i muszę tak iść. Nie mogę się sprzeciwić decyzji najlepszej projektantki mody, bo nie chcę stracić w jej oczach. Wszystkie Winx uważają mnie za miłą i nie chcę tego zepsuć. Następnie przez godzinę rozmawiałam z nauczycielkami. Dziesięć minut przed siedemnastą wyszłam na dziedziniec który wyglądał trochę inaczej.
- Czy wczoraj poprawiałyście dekoracje? - zapytałam Winx idących za mną.
- Tak. Flora, zmieniła twoje bibułowe kwiaty na prawdziwe, a my dodałyśmy kilka małych szczegółów. - powiedziała Musa.
Po chwili zauważyłam te szczegóły. Na dziedzińcu unosił się przepiękny zapach róż. W tle było słychać muzykę skomponowaną przez czarodziejkę muzyki. Nauczycielki usiadły na ławce pilnując uczennic i przybyłych gości. Po chwili rozmowy z nimi poczułam, że ktoś za mną stoi. Następnie miałam zasłonięte oczy.
- Pamiętasz mnie? - zapytał znajomy mi głos.
Zdejmując ręce z oczu odpowiedziałam:
- Giacomo? Tak oczywiście, że tak!
Opalony brunet odciągnął mnie od nauczycielek.
- Co u ciebie słychać? Nie widzieliśmy się od tamtego wydarzenia. - zapytałam się patrząc w jego zielone oczy.
- Nic ciekawego. Cały czas byłem na Zenicie, a gdy wróciłem do Magixu to miałem mnóstwo treningów i mało czasu wolnego. - odpowiedział Specjalista
- Zgłosimy się na konkurs tańca? Uwielbiam tańczyć, ale samej niezbyt mi się chce brać udział. -zaproponowałam.
- Wyjęłaś mi to z ust. Oczywiście, że zatańczę. - odpowiedział Giacomo, śmiejąc się.
Poszliśmy do biurka Jury, przy którym siedziała dyrektorka z Laylą i Tecną.
Po dziesięciu minutach weszliśmy na parkiet. Tańczyliśmy, jak zawodowcy nie znając ruchów i nie wiedząc co zrobi druga osoba. Po skończonym występie wszyscy bili nam brawa. Następnie oglądaliśmy inne pary. Pół godziny po zakończeniu wszystkich tańców zostały ogłoszone wyniki przez Musę:
- Po długich naradach jury stwierdziło, że wygrywającą parą są... Aria i Giacomo! Gratulacje!
Wszyscy ponownie bili nam brawa. Dostaliśmy piękne korony i bukiet kwiatów. Potem wszyscy zaczęli tańczyć, śmiać się i robić inne rzeczy. Pod koniec przyjęcia podziękowałam Giacomowi za mile spędzony czas. Przyjęcie skończyło się o dziesiątej. Wróciłam zmęczona, ale szczęśliwa do pokoju. Odwiedziłam łazienkę i poszłam spać.


(c) ~ Luna
Edytowane przez Aria dnia 31-12-2016 17:40
61494166 Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Silniejsza niż One
~Aria
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 17-03-2017 22:15
Dziękuję Mroczna za komentarz uśmiech. Wiem, że mogę myśli zapisywać w cudzysłowu, ale kursywa według mnie lepiej do tego pasuje.

Rozdział 5 - Wspomnienie


Znajdowałam się na dziedzińcu przed szkołą. Wokół mnie były inne uczennice z mojej klasy, jak i z innych. Wszystkie czekałyśmy na dyrektorkę Faragondę. Winx latały i wypatrywały wroga. Miałam na sobie moją niebieską transformację, składającą się z butów na obcasie do połowy łydek, krótkich spodenek i topu zawiązanego na jedno ramię. Wszystko się błyszczało. Długie, czarne włosy sięgały mi prawie do kolan. Całość dopełniały małe, błękitne skrzydła w kształcie litery rW" Po chwili przyszły oczekiwane przez nas osoby.
- Witajcie! Jak wiecie Trix chcą zaatakować naszą szkołę. Mogą wezwać do pomocy Selinę. Waszym zadaniem będzie obronna wszystkich archiwów i bibliotek. Z racji tego, że jest was dwadzieścia to podzielcie się na grupy. - powiedziała do nas Faragonda.
Zgodnie z rozkazem dyrektorki, zrobiłyśmy to. Ja byłam z Kate, Alex, Galateą i Krystal. Nie wiem, jak podzieliła się reszta dziewczyn, bo poszłam z moją grupą do biblioteki w zachodniej wieży. Będąc na miejscu rozmawiałyśmy o różnych tematach.
- Jak myślicie. Winx obronią szkołę czy nie? - zapytała Kate poprawiając czarne okulary.
- Znając je to wygrają. Zawsze wygrywają, bo to Winx. - odpowiedziała jej lekko piskliwym głosem Alex.
- Miejmy taką nadzieję! - krzyknęłam z końca biblioteki.
Wszystkie dziewczyny potwierdziły moje słowa. Galatea i Krystal wygłupiały się będąc w tym miejscu, więc nikomu się nie nudziło. Wygrałam konkurs noszenia książki na głowie. Na drugim miejscu była Galatea i Krystal, a trzecim Alex i Kate. Po kilku konkursach każdej z nas znowu się nudziło.
Po dwóch godzinach bezczynności i nudzenia się sama poleciałam sprawdzić co się dzieje przed szkołą. Gdy wyszłam to moim oczom ukazała się walka dobra ze złem. Bloom walczyła z Seliną, a reszta Winx próbowały pokonać Trzy Mistrzynie Alfei. Stella wraz z Florą leciały za Ress (czarodziejką płomienia), Tecna z Musą zajęły się Siobhan (wróżką wody). Natomiast Layla wraz z jakim Specjalistą próbowali pokonać Farcellią, władczynią wiatru. Po chwili usłyszałam za sobą krzyk dyrektorki:
- Ario, wracaj do biblioteki! Tu jest niebezpiecznie!
- Nie, bo jestem potrzebna! - odkrzyknęłam i poleciałam w stronę czarodziejki o identycznych mocach co moje.
Layla i Specjalista, którego nie znam odepchnęli wroga do tyłu i gdzieś polecieli.
- Huragan! - zakrzyknęłam i rzuciłam czar w stronę Farcelli.
Czarodziejka machnęła ręką i uśmiechnęła się złośliwie. W jednej chwili skierowała zaklęcie w moją stronę z podwójną siłą. Nie zdążyłam mrugnąć okiem, a w ciągu sekundy znalazłam się w wielkim wirze powietrza. Próbowałam pokonać zaklęcie, ale nic to nie dało. Gdy wiatr się uspokoił to osłabiona zaczęłam lecieć w dół. Przy samej ziemi zostałam złapana przez Specjalistę w zielono-niebieskim kasku.
- Nic ci nie jest? - zapytał miłym głosem zdejmując nakrycie głowy.
- Nie. Dziękuję za pomoc. Nie chciałam stać się naleśnikiem na tej zielonej trawie. - powiedziałam i zaśmiałam się.
Po chwili zobaczyłam chłopaka o opalonej cerze. Przyglądnęłam mu się dokładniej i dopatrzyłam krótkie, ciemnobrązowe włosy i oczy o zielonym kolorze. Mężczyzna był wyższy o głowę ode mnie. Według mnie był rok starszy niż ja, albo jest w tym samym wieku. Chłopak miał na sobie strój Specjalisty, czyli niebiesko-biały kombinezon z peleryną i granatowymi butami.
- Gdzie się podziały moje maniery? Przepraszam. Jestem Giacomo. - szybko powiedział całując moją rękę.
- Nic nie szkodzi. Mi to nie przeszkadzało. Jestem Aria. - odpowiedziałam posyłając mu szeroki uśmiech.
- Pomóc ci pokonać tą wiedźmę? - zapytał Giacomo
- To nie wiedźma tylko Mistrzynia Alfei. Jak chcesz to możemy spróbować, ale nie wiem czy ma jakie słabe punkty, bo to jest potężna czarodziejka, która uważa się za tak silną, że zerwała więź ze swoją wróżką Pixie.
- Trzeba obmyślić plan. - spokojnie powiedziałam, przyglądając się Farcelli.
Czarodziejka miała turkusowe ciało, które przykrywał szmaragdowy top bez rękawków zawiązany na szyi i tego samego odcieniu spódniczka z odkrytymi udami i przedłużonym tyłem, aż do łydek. Mistrzyni miała na głowie zielone włosy, sięgające do połowy łopatek. Nad oczami znajdowała się czarna, cienka wstążka. Z pleców wystawały jej przeźroczyste skrzydła, które przypominały skrzydła ważki lub innego owada.
Po chwili myślenia powiedziałam:
- Już wiem co zrobimy. Ty odwrócisz jej uwagę rozmową i lataniem jej przed oczami. Ja zakradnę się do niej od tyłu i wykonam atak. Może być?
- Tak, oczywiście. Jak sobie życzysz. Mi pasuje. - opowiedział Giacomo wsiadając na swój latający motocykl.
Specjalista zaczął wykonywać swoją część planu. Teraz ja zaczęłam swoją. Wspięłam się po cichu w górę. Podleciałam do Farcelli. Zebrałam w sobie całą moją moc. Wytworzyła się wokół mnie szara kula wiatru. Gdy byłam gotowa do ataku krzyknęłam najgłośniej, jak umiałam zdzierając przy tym gardło:
- Szpony wiatru!
Rzuciłam kulę w stronę Mistrzyni Alfei. Ostatkiem sił zmniejszałam bańkę z wrogiem, aż w końcu pękła, a wraz z nią czarodziejka wiatru. Został po niej tylko mały powiew, który przyjemnie mnie ochłodził. Zrobiło mi się trochę słabo, więc powoli opadałam na ziemię. Gdy stałam przy dużej, fioletowej fontannie nagle pod moją szyją pojawiła się srebrna broszka w kształcie liści powiewających na wietrze. W środku jednego z nich był mały, granatowy diament. Na biodrach miałam torebkę podobną do tornada, której kolor był taki sam, jak kryształ szlachetny w broszce.
Rozejrzałam się po niebie. Bloom pokonała Selinę i zleciała na ziemię. Reszta Winx pokonała swoich przeciwników i zrobiła to samo. Layla wróciła z wróżkami Pixie i Specjalistą, któremu przyjrzałam się bliżej i poznałam go. Był to posiadający niebieskie włosy Nex. Wszyscy zebrali się wokół mnie i Giacoma. Rozległy się głośnie wiwaty i brawa. Dyrektorka podeszła do mnie i mi pogratulowała i przeprosiła za nie uwierzenie w moje umiejętności. Gdy zrobiło się ciemno to Winx zrobiły koncert z okazji pokonania wroga. Potem Specjaliści wrócili do Czerwonej Fontanny, a uczennice Alfei rozeszły się do swoich pokoi. Wróciłam sama do pustego pomieszczenia. Położyłam się na łóżku i zasnęłam.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Obudziłam się rano. Na twarzy miałam szeroki uśmiech i jedną łzę szczęśliwa. Na moim brzuchu leżała Philla.
To był piękny sen. Tyle wspomnień w ciągu jednej nocy. Mnóstwo rzeczy się zmieniło od tamtego czasu. Zdobyłam Charmix, ale jakoś go nie używałam. - pomyślałam zdejmując śpiącą kotkę z mojej piżamy.





Eh, szkoda, że nikt nie skomentował...

Rozdział 6 - Tajemnicza Nimfa

Położyłam śpiącą kotkę na fioletowej kołdrze. Usiadłam na parapecie i myślałam nad tym co będę dzisiaj robić.
Może pójdę dzisiaj do biblioteki. Miałam to zrobić w tym tygodniu, ale było tyle rzeczy do zrobienia, że nie miałam jak. Dawno nie byłam na Lynhpei. Odwiedzę babcie i moją dawną przyjaciółkę. No tak! Porozmawiam z tą Nimfą. Zawsze, jak miałam jakiś problem to ona dawała mi rady i pocieszała w trudnych chwilach.
Po około dziesięciu minutach zeszłam i wzięłam szarą bluzkę na ramiączkach, czarną koszulę i białe rurki i poszłam do łazienki. Ubrałam się. Wzięłam szczotkę z białej umywalki i rozczesałam czarne włosy. Uczesałam je w warkocza, a następnie skręciłam w koka i związałam białą gumką.
Wyszłam z łazienki. Podeszłam do jasnego stolika nocnego i popatrzyłam na telefon. Była dziewiąta rano.
Zaraz spóźnię się na śniadanie! - pomyślałam i szybko wybiegłam z pokoju.
Zdyszana dobiegłam do stołówki. Energicznym ruchem zgarnęłam jajecznicę i podeszłam do tego samego stolika co zwykle. Po skończonym posiłku wróciłam do pokoju. Wzięłam duży, czarny plecak leżący obok drzwi na balkon i zaczęłam pakować kilka potrzebnych rzeczy. Około jedenastej wyszłam z pokoju. Idąc w stronę głównych drzwi spotkałam Winx.
- Cześć Ario! Gdzie się wybierasz? - zapytała zaciekawiona Flora.
- Dzień dobry! Lecę na Lynpheę w odwiedziny do babci proszę pani. - odpowiedziałam i uśmiechnęłam się
- Nie mów tak do mnie. Czuję się staro. - odrzekła Flora śmiejąc się.
- Gdzie kupiłaś tę koszulę?! Jest przepiękna! - krzyknęła Stella podbiegając do mnie i łapiąc za ubranie.
- Czy ty się dobrze czujesz? Przecież dostałam ją od ciebie na pierwszej lekcji Winxologii w tym roku. - powiedziałam zdziwiona i popatrzyłam na czarodziejkę słońca.
- Stello uspokój się! - uspokoiła sytuację Bloom.
- Przepraszam Ario. Teraz sobie przypomniałam. Muszę się nauczyć trzymać język za zębami. Nie mam już pięciu lat. - wyjąkała Stella puszczając mnie i robiąc smutną minę.
- Nic się nie stało. Cieszę się, że widzisz swoje błędy. Rób tak dalej, a osiągniesz swój cel. Powodzenia! - powiedziałam pocieszając ją. - Dobra ja lecę, bo nie chcę znowu przegapić autobusu. Do widzenia!
Pobiegłam w stronę przystanku. Zdążyłam idealnie na czas. Wsiadłam do dużego, niebieskiego pojazdu. Zajęłam miejsce prawie na samym tyle. Usiadłam obok okna i położyłam plecak pod nogami.
Jadąc mijałam piękne, zielone lasy i cudownie łąki ze złotym zbożem. Widziałam zakorkowane miasta z powodu dużej ilości śpieszących się ludzi, którzy robili zakupy na cały tydzień.
Po około dwóch godzinach podróży dojechałam. Od przystanku miałam dziesięć minut spacerku do domu babci. Zmęczona i trochę głodna kierowałam się w tym kierunku. Gdy doszłam to zatrzymałam się przed dużym budynkiem, którego ściany były koloru jasnej zieleni. Przed domem znajdował się piękny ogród z mnóstwem pachnących kwiatów. Przy czarnym płocie rosło duże drzewo, z którego zwisała już zepsuta huśtawka. Na widok babci stojącej w brązowych drzwiach łezka zakręciła mi się w oku. Otarłam ją i pobiegłam do niskiej staruszki z jasnymi blond włosami, w których było widać oznaki starości. Nadal miała piękne, błękitne oczy.
- Cześć babciu. - powiedziałam przytulając ją.
- Witaj kochanie. Miałaś mówić do mnie po imieniu. Wiem, że wyglądam staro, ale aż tak źle ze mną nie jest. - odpowiedziała
- Dobrze Carolino. - powiedziałam uśmiechając się.
- Zjesz coś? Ugotowałam pierogi ruskie. - zaproponowała
- Tak i to z miłą chęcią. - powiedziałam i poszłam do kuchni.
Po skończonym obiedzie poszłam do mojego pokoju zostawić tam plecak. Powiedziałam babci, że idę na spacer. Nie mogłam jej nic wspomnieć o Nimfie, bo to była przyjacielska tajemnica.
Wyszłam za czarną bramkę znajdującą się w tylnej części płotu za domem. Szłam w kierunku dużego, ciemnego lasu. Mimo, iż była dzisiaj piękna pogoda i słońce ładnie dogrzewało to w tym miejscu niebo zawsze było zachmurzone. Chodząc tutaj jako mała dziewczynka czułam strach, ale po kilku latach to minęło. Przecież nic strasznego tam nie było oprócz dużych magiwilków, które pilnowały tego miejsca. Nikomu nie pozwalały tu wchodzić. Nikomu oprócz mnie. Idąc w tamto miejsce zawsze się z nimi bawiłam rzucając im różnej wielkości patyki. One za każdym razem grzecznie je przynosiły i radośnie szczekały chcąc więcej pieszczot.
Gdy doszłam pod pierwsze, duże drzewo z prawie czarną korą usłyszałam warczenie. Po chwili zobaczyłam szarego wilka z białymi łapami i puchatym ogonem. Gdy dobiegł do mnie to chciał, abym za nim szła. Zrobiłam to.
Dziesięć minut później byłam na miejscu. Stanęłam obok dużego, głębokiego jeziorka. Wilk usiadł niedaleko mnie. Po chwili oczekiwania w ciszy usłyszałam szum wody. Moim oczom ukazała się przepiękna Nimfa.
Była to kobieta o jasnej cerze i pięknych, długich czarnych włosach. Miała na sobie przepiękną białą sukienkę, która sięgała do kolan. W rękach trzymała jasny flet, na których grała przepiękną pieśń. Znam ją, ale nie pamiętam skąd. Nimfa stała na błękitnym podejście zrobionym z jeziora. Mimo, iż wyłoniła się z wody to była sucha. Gdy to zrobiła to poczułam na twarzy chłodny wiaterek. Tak, jakby sama go tworzyła. Po chwili odezwała się miłym głosem:
- Witaj Ario. Dawno tu nie było. Co ciebie sprowadza do mnie?
- Witaj. Tak wiem, że dawno mnie nie było, ale miałam dużo spraw na głowie. Przyszłam tutaj do ciebie z małym pytaniem, które być może zdecyduje o moim dalszym życiu. - powiedziałam z nadzieją w głosie.
- Opowiedz całą historię. Znam ciebie na tyle dobrze, że wyczuwam bardzo ważną sprawę. - oznajmiła mi Nimfa.
- Wszystko zaczęło się tydzień temu w sobotę. Wracając z zakupów spotkałam tajemniczego czarnoksiężnika o imieniu Uragan. Uratowałam przed nim Winx. Po krótkiej walce z nim wypowiedział nieznane mi zaklęcie. Było to Thánatos. Następnego dnia nagle z niewiadomego mi powodu byłam bardzo osłabiona i prawie umierająca. Myślałam, że to skutek tamtej walki, ale gdy to się powtórzyło to wiedziałam, że Uragan maczał w tym palce. - odpowiedziałam wszystko po kolei.
- Thánatos? Znam doskonale to zaklęcie. To ten czar zmienił mnie w Nimfę. Jesteś tak osłabiona ponieważ to ciebie wyniszcza od środka. On kontroluje to zaklęcie i wybiera czas na nagłe ataki. Zazwyczaj wybiera je wtedy, gdy jesteś bezbronna i niczego się nie spodziewasz. Czar można odwrócić za pomocą Magicznego Pyłu. Z tego co czuję to nie masz jeszcze Enchantixu. Musisz zdobyć tą transformację i dopiero pokonasz Uragana i złamiesz Klątwę Śmierci. - wytłumaczyła mi Nimfa.
- Dziękuję. Postaram się szybko zdobyć Enchantix i pokonany go. - odpowiedziałam pełną nadziei.
- Powodzenia! - odrzekła Nimfa i znikła w wodzie.
Wróciłam do babci. Była coś około osiemnastej. Pożegnałam się z Caroliną i wyszłam na przystanek autobusowy. Przespałam trzy czwarte drogi do Alfei. Weszłam zmęczona do pokoju. Po chwili walnęłam się na łóżko, nastawiłam budzik na szóstą i zasnęłam.


(c) ~ Luna
Edytowane przez Aria dnia 17-03-2017 22:17
61494166 Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Silniejsza niż One
~Nami
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 11-08-2019 20:34
Na prośbę autorki przenoszę do archiwum.


(c)Luna

Edytowane przez Nami dnia 11-08-2019 20:35
55033889 Wyślij Prywatną Wiadomość
Skocz do Forum:
Logowanie
Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?

Witajcie na nowej wersji ShoutBox. Wszelkie problemy prosimy zgłaszać do administracji lub bezpośrednio do twórcy - Anagana.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać wiadomości.

~Krarek0
23:35:35 11.12.2019
Kurcze zgrywa sie z premierą Cyberpunka :/ Przy tej grze nie będzie czasu na oglądanie
^Flamli0
21:41:16 11.12.2019
premiera live action prawdopodobnie marzec/kwiecień 2020
~Suzanne0
21:29:43 11.12.2019
czy ktoś tu kojarzy super program do dowodzenia twierdzeń coq? XD
~Cattie0
20:13:53 11.12.2019
bardzo chciałabym się udzielić, ale zdałam sobie sprawę, że lubię zbyt dużo piosenek, kiedy zaczęłam tworzyć playlistę :c
~Cattie0
20:11:55 11.12.2019
o mamo, przeglądam temat z ulubionymi piosenkami i chyba każdy kiedyś słuchał mainstreamu xD aczkolwiek dogadałabym się z niektórymi na luzie
~Krarek0
19:11:17 11.12.2019
22! Proszę nie postarzać xD
~Stellka0
19:02:45 11.12.2019
Bez urazy. Fajnie to brzmiało szeroki uśmiech
~Stellka0
19:02:31 11.12.2019
Powiedział 23 letni facet xD
~Krarek1
17:44:07 11.12.2019
Planowałem zostać wróżka ale drużyna różowo-fioletowa wytłumaczył czemu nie mogę
~Krarek0
17:43:29 11.12.2019
Nic wiwlkiego
~Mroczna Icy0
15:45:06 11.12.2019
co tam u was slychac?
~Mroczna Icy0
15:44:56 11.12.2019
witam
*PVTeam1230
8:59:13 11.12.2019
Przynajmniej admini mogą robić swoje statystyki
*PVTeam1230
8:58:59 11.12.2019
Zazwyczaj takie sprawy jak płeć czy data urodzenia ustawiany zgodne z prawdą
~Krarek0
23:59:16 10.12.2019
Chwila a czemu nie mogę zmienić płci w profilu? Może chce być wróżka? :D
~Krarek0
23:57:30 10.12.2019
Wystarczy że odbiorę punkty za staż i też awansuje sporo bo nie pamiętam czy ostatnio nie brałem w 2016 a gdzieś na początku roku zrobiłem konto także to by 200pt bylo
~Radi0
23:52:26 10.12.2019
mialem kilka punktów do belivixu a poniewaz nie podobał mi się kolor różowy, w kilka dni uzbierałem z 200 pkt + jakis konkurs i awansowałem o 2 range
~Radi0
23:51:39 10.12.2019
pamiętam że też tak kiedyś zzrobilem
~Krarek0
23:50:57 10.12.2019
Ale ja chce zostać na tym kolorku :/ specjalnie się trzymałem 7pt od rangi :D
~Radi0
23:50:06 10.12.2019
ja jeszcze 53 do Bloomixu
~MrDark0
23:49:51 10.12.2019
Logowanie?
~Krarek0
23:49:34 10.12.2019
Punkt mi przybył! Kompletnie nie wiem skąd
~Radi0
23:47:39 10.12.2019
rok temu było chyba z kilkanaście osób
~Radi0
23:47:03 10.12.2019
nagle zdałem sobie sprawe jakie to faktycznie przykre
~ChandSharma1
22:39:54 10.12.2019
Stellka, mi bardzo zależało na organizacji Mikołajek, ale co ja poradzę że tylko 3 osoby zgłosiły chęć udziału? :/ Ogółem publicznie się nie wypowiem na ten temat, wolę zostawić go dla siebie...
Regulamin
Archiwum
lekkieb. lekkie
wersja: 3.0.3

.