Nowości
04.10.2019
❧ dodano piosenki z 8 sezonu po angielsku,

03.10.2019
❧ dodano piosenki z drugiej połowy 8 sezonu po włosku,

01.10.2019
❧ dodano nowy komiks nr 178 - Impreza Złotego Księżyca,

26.08.2019
❧ dodano pełną wersję piosenki "Splenderai" z 8 sezonu,

17.08.2019
❧ dodano nowy komiks nr 178 - Magiczne zaproszenie,

20.07.2019
❧ dodano piosenki z 8 sezonu po włosku,

27.06.2019
❧ dodano nowy komiks nr 177 -Powrót do Pixieville,

Użytkowników Online
 Gości Online: 1
 Brak Użytkowników Online

 Zarejestrowanych Użytkowników: 945
Nieaktywowany Użytkownik: 0
 Najnowszy Użytkownik: ~Valtor
Dzisiejsi Solenizanci
Atelie
Serce_Astrala

http://ask.fm/WinxBlogger

Jeśli macie pytania dotyczące Clubu Winx lub WinxBlogger to pytajcie!


snapchat @WinxBlogger
Zapisy: KLIK

Twórczość
Opowiadania
❧  Winx: Przyszłość zwana chaosem  ☙

AutorWinx: Przyszłość zwana chaosem
~Lunaris
Moderator

avatar
Dodane dnia 26-01-2016 14:52
Po pojawieniu się newsa z konkursem na opowiadanie pewna osoba zapytała mnie, czy napiszę kontynuację swojego. Jaką dostała odpowiedź? Hm, myślę, że już się domyślacie. Osoby znające treść "Miasta w ogniu" zapraszam od razu do lektury drugiego rozdziału.

1. Miasto w ogniu


Jeden wystrzał. Jeden huk. Jedna wojna. I cały dotychczasowy porządek i stan rzeczy w gruzach. Zniszczony świat. Wszystko zniszczone.
***

Musa biegła, ile sił w nogach. Słyszała krzyki, budynki stały w płomieniach. Nie zatrzymywała się. Musiała opuścić Magix. Miasta nic już nie uratuje. Ucieknie z przyjaciółmi, obmyśli plan...
Coś świsnęło tuż koło jej ucha. Ognista kula gdzieś poleciała, a czarodziejka, pod wpływem podmuchu, zakręciła się na pięcie, po czym upadła. Zasyczała cicho. Obtarła sobie łokieć.
Wtedy usłyszała miarowe, jednostajne kroki. Czas jakby zatrzymał się w miejscu. Ciemnowłosa popatrzyła na zbliżającą się postać. Młoda kobieta ubrana była w czarny, obcisły kombinezon. Targane przez wiatr włosy zlewały się z otaczającym postacie ogniem, miały bowiem barwę płomieni. Najwidoczniejsze zmiany zaszły w oczach kobiety. Ich lazurowa barwa została zastąpiona ciemnoniebieską, nieprzeniknioną tonią. Twarde spojrzenie nie wyrażało żadnych uczuć.
Wyglądała inaczej, jednak nadal trudno ją było z kimś pomylić.
- Bloom - szepnęła Musa, z wysiłkiem się podnosząc...
***

W świecie przeciwieństw pokój nigdy nie jest możliwy...
***

Na twarzy rudowłosej pojawił się uśmiech zwycięzcy. Kobiety zmierzyły się wzrokiem.
- Ty i czarownice. Kto by pomyślał - rzuciła pogardliwie czarodziejka muzyki. - Zawsze wpajałaś nam do głów o sile dobra, wierze, lojalności... To wszystko nic nie znaczy?
- Byłam głupia i naiwna, Muso. Whisperia już wygrała. Odcięła Magix od świata, biała magia została poważnie ograniczona.
- Już kiedyś byłyśmy w takiej sytuacji. Ale poradziłyśmy sobie.
- Tym razem jest inaczej. Doskonale o tym wiesz - wzrok Bloom na moment złagodniał. - W przeciwieństwie do większości, my mamy wybór. Możemy być największymi wrogami czarownic albo ich najpotężniejszymi sprzymierzeńcami - na twarzy rudowłosej pojawiło się coś na kształt szczerego uśmiechu. - Ja i Layla już wybrałyśmy.
Czarodziejka muzyki pobladła, gdy zobaczyła ciemnoskórą w nowej odsłonie. Tak jak Bloom, ubrana była w ciemny uniform. Miała zacięty wyraz twarzy, a w jej oczach czaił się niebezpieczny blask.
- Podejmij mądrą decyzję, Muso - pani fal wyciągnęła dłoń do ciemnowłosej. - Przyłącz się.
Czarodziejką muzyki targały emocje. Jeden gest, jedno zdanie, miały zadecydować o jej losie. Każdy z wyborów był ryzykowny. Młoda kobieta wyprostowała się. Zacisnęła pięści.
- Nie - odparła stanowczo. - Nie jestem taką tchórzliwą żmiją jak wy!
Bloom zmarszczyła brwi.
- Zatem dobrze. Sama wybrałaś swój los. Smocze pazury! - zaatakowała rudowłosa, z jej rąk wystrzeliła wiązka energii.
Musa odskoczyła, skierowała promień mocy w stronę Layli, która z łatwością sparowała cios. Ciemnoskóra przymknęła oczy, zaczęła nucić wysokim, tęsknym głosem. Robiła to w języku przez większość zapomnianym. W języku, którego podstaw niegdyś nauczyła czarodziejkę muzyki, a teraz chciała wykorzystać jego moc przeciwko niej. W języku syren.
Ciemnowłosa poczuła się tak, jakby znalazła się pod wodą. Tyle, że nie mogła się wynurzyć. Upadła na kolana. Zaczęła się dusić...
Jeden błysk, krótki okrzyk zaskoczenia Layli. Musa odetchnęła zwróconym jej powietrzem. Wstała na chwiejnych nogach. Między nią a Bloom i ciemnoskórą stała Tecna z zaciętym wyrazem twarzy.
- Upadłyście aż tak nisko? Przewaga mocy, dwie na jedną... - zacisnęła ręce na trzymanym przez siebie bumerangu, za pomocą którego wybudziła z transu panią fal - ...zaatakowanie własnej przyjaciółki. Tak, jesteście niezwykle odważne - prychnęła sarkastycznie.
Powietrze wręcz kotłowało się od emocji. Napięcie było niemal namacalne.
- Uciekaj - mruknęła przez zęby czarodziejka technologii do Musy. - Zwiewaj! - krzyknęła, widząc wahanie ciemnowłosej.
Potem wszystko potoczyło się szybko. Bloom, bez żadnego ostrzeżenia, posłała w stronę przyjaciółek promień mocy. Siła zaklęcia odrzuciła je do tyłu. Do dziś nie wiadomo, jak Musa przez wszechobecne krzyki i rzucane czary usłyszała następujące słowa Tecny:
- Biegnij! Jestem tuż za tobą!
Czarodziejka muzyki puściła się sprintem. Coś kazało jej jednak się obrócić. To, co zobaczyła, wstrząsnęło nią. Upadła. Szok nie pozwalał jej wstać i możliwe, że skończyłaby żywot przygnieciona spadającą belką, gdyby ktoś jej nie poderwał.
Riven odciągnął Musę, po czym osłonił ją własnym ciałem przed deszczem iskier. Podniósł się, biorąc ciemnowłosą na ręce. Podbiegł do sterowanego przez Timmy' ego pojazdu. Ułożył Musę w samochodzie, a następnie sam wskoczył. Zatrzasnął pośpiesznie drzwi, gdyż jego przyjaciel już ruszył, z każdą chwilą przyśpieszając.
- Myślisz, że to coś poważnego? - w fiołkowych oczach Rivena widoczna była szczera troska o czarodziejkę muzyki.
- Nie wygląda aż tak źle - uspokoiła go w nieznacznym stopniu Flora. - Żadnych poważnych ran, tylko kilka zadrapań i obtarty łokieć. Była w gorszych tarapatach - uśmiechnęła się ciepło zielonooka. Ją wojna zmieniła chyba najmniej. Jej dobro było zbyt naturalne i czyste, by przerodziło się w coś złego. Choć z pozoru kruche i delikatne, to jednak niemal niezniszczalne. - Jest przede wszystkim w szoku - Flora przyciągnęła do siebie torbę. Znajdowały się w niej wszystkie eliksiry z Alfei, jakie udało jej się uratować. - Dam jej coś na uspokojenie.
- Wybaczcie, że przerywam, ale dokąd ja właściwie mam jechać? - spytał rzeczowo Timmy.
- Przez kilka sekund byłam w kontakcie telepatycznym ze Stellą. Zwróciła się do mnie po imieniu. Zobaczyłam to, co ona aktualnie widziała. Jest na skraju lasu.
- Dobrze - posiadacz okularów zrobił zwrot o 180 stopni, po czym zadał kolejne rzeczowe pytanie: - Ktoś jej towarzyszy?
- Nikogo nie dostrzegłam, ale możliwe, że po prostu znajdował się poza polem widzenia.
Riven odchrząknął.
- Musie chyba jednak coś jest.
Flora ponownie skupiła całą uwagę na ciemnowłosej. Jej pozbawiona wyrazu twarz i tępy, nieobecny wzrok wyglądały dość upiornie.
Do czarodziejki muzyki prawie nic nie docierało. Nadal miała przed oczyma rzucającą urok Laylę, młodą kobietę posłaną przez ciemnoskórą na ścianę, powoli osuwające się po napotkanej barierze ciało wygięte pod nienaturalnym kątem. Musa wciąż widziała zraszający ziemię wiadomy, szkarłatny płyn...
Ciemnowłosa chwyciła za nadgarstki niespodziewającą się tego Florę.
- Tecna - wycharczała czarodziejka muzyki łamiącym się głosem. - Tecna nie żyje.
***

...bo dobro niekoniecznie zawsze wygrywa.

2. Nikt


Nachyliła się lekko do przodu.
- Totalna demolka - stwierdziła. - Standard. To takie przewidywalne i częste, że aż nudne, a nawet staje się... żałosne.
Zeskoczyła z gracją na niższą gałąź, krótkie, sięgające ramion ciemnokasztanowe włosy podniosły się na moment do góry pod wpływem wiatru. Jasnoskóra dziewczyna przykucnęła, chcąc odzyskać równowagę. Co prawda, i tak upadek nie wyrządziłby jej zbyt wielkiej szkody, ale mimo wszystko...
Kocie oczy o barwie świeżej trawy w skupieniu wpatrywały się w rozgrywający pod ich właścicielką koszmar. Dostrzegła kilka czarownic otaczających dwie młode czarodziejki. Nie miały szans.
- Tchórze, tchórze... - mruczała pod nosem obserwatorka tej sceny. - Taka przewaga... Tchórze...
A gdyby tak spróbowała ich uratować? Wiedźmy nie wyglądały na doświadczone, pewnie zwerbowano je, gdy nie zdobyły nawet Gloomixu...
Nie. Czy dziewczynie się to podobało, czy też nie, dostała inny rozkaz. Sama nie miała większych szans w nierównym pojedynku, a takie narażanie życia dla dwóch czarodziejek było po prostu głupie... Z resztą, co tam narażanie życia, od śmierci bardziej bała się reakcji jej przełożonego na to, że porzuciła misję i wykazała niesubordynację.
Zaraz... Co to? Wyczuwa aurę... Aurę podobną do jej... Czyżby patrol nie miał okazać się całkowicie zbędny?
Podniosła prawą rękę. Na nadgarstku miała zegarek. Przestawiła dużą wskazówkę na dziewiątkę, a małą na piątkę. Coś piknęło, usłyszała młodego mężczyznę:
- Noira? - spytał ostrożny, nieufny głos. - Podaj hasło.
- Mrok w sercach - powiedziała cicho. - To ja, Steve. Wyślij do mnie dziewczyny. Wyczuwam w północnej części Magix Naznaczoną. Jej moc dopiero się ujawniła.
***

Wzięła głęboki oddech. Zaraz, gdzie się znajdowała?
- Czy wszystkie drzewa muszą wyglądać tak samo? - mruknęła Stella, podnosząc wzrok.
Usłyszała szybkie kroki. Duża grupa ludzi zbliżała się, biegła w jej stronę... Wyśledzili ją.
- Bosko... - mruknęła, ruszając przed siebie.
Mieszające się ze sobą krzyki były coraz bliżej... Blondynka prawie czuła na karku oddechy ścigających.
"Dobra, raz kozie śmierć" - pomyślała, koncentrując się, co podczas ucieczki nie należało do łatwych czynności. Uniosła się zaledwie na kilka centymetrów, po czym teleportowała na niewielką odległość. Zakręciło jej się w głowie. Z trudem utrzymała się na nogach.
"Kiepsko" - przeleciało jej przez głowę. Zrobiła kilka chwiejnych kroków. Upadła. Bieg oraz użycie zaklęć, kiedyś tak łatwych, a teraz wymagających wiele skupienia i siły, wyczerpały blondynkę.
Poczuła mocny uścisk na ramieniu.
- Mam ją! - krzyknął nieznany jej mężczyzna. Podniósł podbródek czarodziejki, wciąż pozostając poza polem jej widoku. Usłyszała cichy gwizd. - ...Nie byle jaką rjąr1; - stwierdził, podnosząc księżniczkę Solarii na nogi.
Zauważyła, że jest na skraju lasu. Drzewa rosły rzadziej, docierało więcej dodającego jej siły światła. Przez tyle lat nie potrzebowała pomocy wiernego sprzymierzeńca, jakim był słoneczny blask...
- Co do diaska?... - mężczyzna nieco poluzował uchwyt, gdy cała rozbłysła. Poczuła moc, której nie zaznała od dłuższego czasu. - Co ty wyprawiasz? - w głosie nieznajomego nie było już tyle pewności siebie.
Nagle napastnik krzyknął, puszczając ją. Bez chwili zwątpienia z nową dawką energii rzuciła się przed siebie. W tyle usłyszała jeszcze, jak Łowca relacjonuje bandzie to, co się stało:
- Poparzyła mnie!
Zerknęła do tyłu. Wystarczająco wcześnie, by zobaczyć, że nadlatuje młoda, wyglądająca na nie więcej, niż dwadzieścia pięć lat czarownica o urodzie Azjatki.
- Chwila zwątpienia! - czar wiedźmy chybił zaledwie o kilka milimetrów.
Stella ponownie wzleciała. Siła, którą zyskała dzięki słońcu, zdawała się słabnąć. Niebo się zachmurzyło...
Musiała się czegoś chwycić, musiała... Czując, że opada, desperacko rzuciła się w stronę najbliższego drzewa. Wyciągnęła ręce w stronę gałęzi. Zawisła na niej. Przez jeden straszliwy moment wydawało jej się, że zaraz spadnie. Wspierając się jednak resztkami magii, podciągnęła się. Usiadła okrakiem, po czym spojrzała w dół. Chciała wiedzieć, ilu Łowcom będzie musiała stawić czoła. Na pewno tamtemu mężczyźnie... Chyba nie miał mocy, ale ona sama musiała ograniczać się do kilku podstawowych czarów. No, i jeszcze tamta czarownica, pewnie będzie miała z nią kłopot...
Okazało się, że szczęście nie opuściło czarodziejki do końca, zobaczyła bowiem tylko czworo ludzi. Ciemnowłosy dwudziestolatek trzymał się za lewą rękę, która miała dość nienaturalny odcień. Gdy jego zielone oczy wyśledziły blondynkę, posłał szpetne przekleństwa pod jej adresem.
Stella nie zwróciła większej uwagi na dwóch osiłków. Nie wydawali się zbyt groźni - oczywiście, jeśli nie było się skazanym wyłącznie na własne siły.
Jedyna w grupie czarownica powiedziała coś do swoich towarzyszy, po czym podleciała do drzewa, na którym znajdowała się blondynka. Była coraz bliżej...
Księżniczka Solarii przywarła do pnia. Zamknęła oczy, starając się coś wymyślić. Nagle poczuła mentalną więź z kimś, kogo znała... Jej umysł działał na zwolnionych obrotach, jednak rozpoznała, że nieświadomie przywołała obraz swojej przyjaciółki.
"Floro" - przesłała jej telepatyczne wezwanie, w którym zawarta była cała jej desperacja, zmęczenie i nadzieja na wybawienie. - "Pomóż mir30;"
Chwilę potem Stella poczuła, jak traci oparcie, a następnie spada. W tym momencie film się urwałr30;
***

Przyjrzał się sygnetom znajdujących się na jego palcach. W końcu podniósł wzrok na stojącego przed nim młodego bruneta, który przed chwilą zdał mu bardzo ważny raport mogący dać szansę na zwycięstwo ich wrogom.
- Jesteś pewien? - spytał siedzący za biurkiem mężczyzna aksamitnym, cichym głosem.
- Tak - odparł agent.
- Masz dla mnie jeszcze jakieś informacje w tej sprawie?
- Świetliste Stowarzyszenie już o tym wie. Do tej pory zaobserwowano tylko kilka takich przypadków. Ich moc jest zazwyczaj powiązana z życiem, wytrzymałością.
- Masz ich listę?
- Oczywiście - podał mu kartkę papieru, po czym się cofnął.
- Dobrze... Nikt nie może się o tym dowiedzieć, zrozumiano?
- Tak jest - odparł brunet. Nagle jego pracodawca szybko podniósł rękę a potem... - Co...?
Upadł na kolana, ściskając wbity w niego sztylet. Podniósł wzrok. Na jego twarzy malował się szok pomieszany z przerażeniem.
- Nikt - oświadczył ze stoickim spokojem posiadacz sygnetów. - Bez wyjątków.




(c) ja

Opowiadanie I Miniaturki I Grafika I Drugie opowiadanie I Wattpad I dA I MAL

Edytowane przez Lunaris dnia 08-12-2016 20:46
55980925 Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Winx: Przyszłość zwana chaosem
~Victoria
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 26-01-2016 17:33
Właściwie to widziałam już to opowiadanie, ale przeczytałam jeszcze raz, żeby odświeżyć sobie pamięć. Wiesz, że bardzo lubię Twój styl, piszesz bardzo poprawnie, a do tego potrafisz zaskoczyć i wszystko bez trudu sobie wyobrażam. Pierwszy rozdział jest świetny, pamiętam, że byłam w niemałym szoku, gdy przeczytałam o śmierci Tecny. Masz dużego plusa za złą Bloom, bo jestem jej zwolenniczką xd. Bardzo ciekawi mnie, co będzie działo się dalej, ponieważ wprowadzasz nowe wątki, ale jeszcze nie mają wyjaśnienia. Końcówka drugiego rozdziału jest fajna, możesz być pewna, że przeczytam następne ;3.
Lubię Twoje opowiadania, Luna. Dobrze piszesz o Winx'ie, podziwiam to, bo chyba obecnie bym nie potrafiła.
Życzę weny~


It's funny how things never change in this old town.

Edytowane przez Victoria dnia 26-01-2016 17:35
50268431 Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Winx: Przyszłość zwana chaosem
~kolec 257
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 21-02-2016 17:34
Nie wiem czemu, ale od jakiegoś czasu zaczęły mnie interesować opowiadania. Podoba mi się twoja opowieść, ale muszę spytać, czy to tyle, jeżeli chodzi o twoje opowiadanie, czy będzie jakiś ciąg dalszy? Uważam, że powinnaś mieć więcej takich ciekawych opowiadań. Mnie to jak na razie skończyły się pomysły do założenia opowiadania, więc moje jedyne opowiadanie nosi tytuł: "Moje życie w szkole". Zapraszam na nie i komentowanie, bo jeszcze nikt mi go nie skomentował.
Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Winx: Przyszłość zwana chaosem
~Skeni
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 21-02-2016 21:54
O rany. Jeszcze nigdy nie widziałem tak zagmatwanego, a jednocześnie fajnego opowiadania. Akcja mknie niczym torpeda.
Mroczna Bloom - pomysł dobry. Czekam na rozwój tej postaci. (+)
Śmierć Tecny - pokazałaś ten moment bardzo obrazowo. Załamanie Musy, kiedy zobaczyła tę scenę było po prostu boskie. Ta scena była bardzo krwista i dynamiczna. Jednocześnie zal mi trochę Tecny. Była jedną z moich ulubionych postaci. (+/-)

Przydałby mi się jeszcze jakiś chociaż krótki prolog, który wyjaśniałby jak się zaczęło to jedno wielkie apogeum zagłady Magixu, w jakich okolicznościach Bloom i Layla stały się czarownicami, skąd się wzięła Whisperia, itp.
Do opowiadania wplotłaś wiele wątków, które zaczęłaś, ale urwałaś. Postaraj skupić się na jednym dużym wątku głównym, a do niego płynnie (bez żadnych cięć i gwiazdek) wplatać wątki poboczne. Sprawi to, ze fabuła będzie wygodniejsza w czytaniu.
Widzę, ze piszesz w Wordzie. Uważaj na tzw. długi myślnik. Program prawdopodobnie sam je robi, ale niestety WB ich nie czyta i zamienia na wyrażenie "r30". Jest to widywane w wielu publikacjach, więc uwaga.
Mimo wszystko bardzo mi się podobało i czekam na więcej. Weny!
Pozdrawiam.


~Skeni~

(c) by IcyJus, prezent na osiemnastkę (23.12.16)

Zapraszam na:
Blog z opowiadaniami
Moje Śpiewy
Podkłady instrumentalne
Edytowane przez Suzanne dnia 22-02-2016 08:15
50002892 opowiastkapl.blogspot.com Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Winx: Przyszłość zwana chaosem
~Suzanne
Moderator

avatar
Dodane dnia 22-02-2016 08:26
Kurczaczki! Przeczytałam to opowiadanie wczoraj wieczorem, jednak byłam zbyt senna, aby zostawić tutaj komentarz. Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem. Wiedziałam, iż dobrze piszesz Luna - ale totalnie nie spodziewałam się, że aż tak! Zaledwie tymi dwoma rozdziałami skradłaś moje serce. Przede wszystkim wielki plus za narrację. Nie lubię trzecioosobowej, jednak u Ciebie całkowicie mi nie przeszkadza, a nawet cieszę się, ponieważ dowiadujemy się o kilku postaciach, a nie skupiamy się konkretnie na jednej.

Muszę zgodzić się z innymi, że wątków jest bardzo dużo i czasami trudno jest się połapać, o co dokładnie chodzi. Mam nadzieję, iż wkrótce wyjaśnisz nam wszystkie wątpliwości.
Cieszę się, że rudowłosa stała się wcieleniem zła, ale jeszcze bardziej zżera mnie ciekawość - jak reszta naszych czarodziejek pokona ją i jej świtę? Przecież Bloom zawsze grała główne skrzypce i to dzięki niej Winxówny wygrywały. Myślę, iż w końcu Stella pokaże, że jest naprawdę silną czarodziejką :D.
Oby Musa się nie załamała! Uwielbiałam ją w pierwszych sezonach, gdy miała silny charakter i trudno było ją złamać - w późniejszych sezonach stała się taka krucha, iż tylko wygląd ją ratował, bowiem według mnie jest najładniejszą czarodziejką w całym zespole.
Tecna.. Tecna... Dlaczego?! Akurat kiedy zaczęłam ją lubić (aż słyszę w głowie te jej ironiczne wypowiedzi), musiałaś ją uśmiercić? Fajnie, że opowiadanie nie jest takie kolorowe, ale znacznie bardziej cieszyłabym się, gdyby to Timmy udał się na łono Abrahama (jestem podła - wiem).

Pozostaje mi życzyć Ci weny i czekać na kolejny rozdział, który mam nadzieję, iż pojawi się niedługo! (Zżera mnie ciekawość, nie pozwól mi długo czekać!)


to ja na studiach jak nic
http://ask.fm/siekiera_bejbe Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Winx: Przyszłość zwana chaosem
~Lunaris
Moderator

avatar
Dodane dnia 10-04-2016 16:59
Vicz - cieszę się, że cię zaciekawiłam i powyższe rozdziały ci się spodobały :>. Ja również lubię Bloom w mrocznej odsłonie, pasuje mi na antagonistkę xd.
kolec - spokojnie, to nie jest koniec, piszę rzadko, ale co jakiś czas coś tu się będzie pojawiać. Dziękuję za komentarz.
Skeni - myślę, ze wyjaśnienia będą pojawiać się w kolejnych rozdziałach ;>.
Do opowiadania wplotłaś wiele wątków, które zaczęłaś, ale urwałaś. Postaraj skupić się na jednym dużym wątku głównym, a do niego płynnie (bez żadnych cięć i gwiazdek) wplatać wątki poboczne.

Owe "cięcia" będą występować. Często narobię wątków pobocznych, taka już moja natura xd. Mamy chyba różne gusta, ja sama bowiem wolę kilka różnych historii z czasem połączyć w jedną. Niekiedy jest to lepsze. W każdym rozdziale staram się jednak skupić na jednym wątku i poświęcić mu najwięcej uwagi.
Suza - hm, od jakiegoś czasu wolę dłuższe opowiadania pisać w narracji trzecioosobowej, inaczej bowiem czuję się tak, jakbym się ograniczała xd. Ja również lubię Musę jako buntowniczkę, więc myślę, ze chwila słabości nie potrwa długo. Kto powiedział, że nie ma sposobu na uratowanie Tecny niegrzeczny?

'Trochę" to pisałam. Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu.

3. Pościg

Wystukiwała cichy rytm, uderzając palcami o pień drzewa. Gdyby nie była to sprawa służbowa, Noira pewnie już dawno dałaby się ponieść emocjom i pobiegła w okolice miejsca przebywania nieznanej jej Naznaczonej. Jej aura nadal była niestabilna, wciąż się przeobrażała. To nie był zbyt przyjemny moment, najważniejszy, choć jednocześnie praktycznie nic się z niego nie pamiętało.
Spojrzenie zielonookiej na moment zaszło mgłą, szybko jednak dziewczyna otrząsnęła się. Usłyszała ciche pikanie. Ekran jej zegarka podświetlił się, a część cyfr zamieniła się w litery, układając w imię.
- Amira... - mruknęła ciemnowłosa, to słowo zabrzmiało w jej ustach jak jakieś przekleństwo. Spodziewała się, że nielubiana przez nią... Cóż, właściwie trudno ją było nazwać czarodziejką, tak samo z resztą czarownicą, użyjmy jednak pierwszego z określeń. Wracając więc do przerwanego wątku... Noira miała niemal zupełną pewność, że posługująca się magią umysłu Amira zostanie przydzielona do tego zadania, do ostatniej chwili liczyła jednak, że będzie inaczej. Zielonooka westchnęła, po czym przejechała palcem wskazującym po literach.
- Bardziej odkładać tego się nie dało? - spytał pociągający, aczkolwiek w tym momencie sarkastyczny, kobiecy głos.
- Niestety.
- Wzajemnie. Wiem, że wygodnie się siedzi, ale zeskakuj. Zaraz będziemy. Albo lepiej - gdzie ona jest? Jeszcze nie znalazłyśmy się wystarczająco blisko, by któraś mogła ją wyczuć.
- Opuszczony sklep, dość duży. W miejscu, gdzie niedawno wiedźmy trochę się... pobawiły.
- W tych okolicach ukryło się dużo ludzi. Zidentyfikowanie osoby, o którą nam chodzi, trochę potrwa.
- Nie aż tyle czasu. Niektórzy mają dobre serce, ale nie aż tak. Zabrali ją z najgroźniejszego rejonu, po czym porzucili.
- Gdzie? - spytała Amira pośpieszającym tonem. - Konkrety.
- Myślisz, że podam ci dokładne współrzędne? Nawet, gdybym chciała, a uwierz mi, nie jest tak, nie potrafiłabym. Lećcie do hangaru, spotkamy się tam. Myślę, że Mirina stamtąd bez trudu już ją namierzy. Od zawsze czuła więź z Naznaczonymi silniej niż my.
- Obyś się nie myliła - mruknęła rozmówczyni Noiry, po czym się rozłączyła.
***

Przymknęła oczy. Timmy bez przerwy wpatrywał się w drogę przed nimi. Jechał tak szybko, że czasami Flora miała wrażenie, iż grupa zaliczy wywrotkę. Na szczęście jednak jeszcze do tego nie doszło.
W głowie czarodziejki natury kołatało zdanie wypowiedziane przez Musę. "Tecna nie żyje"... Brzmiało to tak ostatecznie i nierealnie. To niemożliwe. Po prostu. Timmy pobladł, gdy usłyszał przekazaną przez czarodziejkę muzyki informację, nic jednak nie powiedział. To nie uspokajało zielonookiej...
- Czy ktoś pomyślał o tym, jak opuścimy teren Magix? - Flora otworzyła oczy, słysząc pytanie Rivena. - Jakoś nie chce mi się wierzyć w to, że nie wprowadzili żadnych zabezpieczeń.
- Poradzimy sobie. Może uda nam się wykorzystać zamieszanie. Nie będzie trwało wiecznie, więc i tak lepsza okazja może się nie trafić przez jakiś czas - odparła zielonooka, podnosząc się. Zerknęła przez okno.
- A jeśli pojawią się strażnicy, zamrugasz pięknie oczami i pokręcisz bioderkami? To ma szansę na powodzenie - Riven pogładził w zamyśleniu brodę.
Czarodziejka natury spiorunowała go wzrokiem.
- Jeśli daliby się na to nabrać, znaczyłoby to, że mają przynajmniej dobry gust - mruknęła. - Masz lepszy pomysł? Słucham.
- Wolę pomilczeć. Tak na serio, to masz rację. Widzisz kogoś? - bordowo włosy podszedł do okna, patrząc w tym samym kierunku, co Flora.
- Raz kiedyś ktoś mignie. Naszych wrogów na razie nie widzę.
- Dobrze by było, gdyby tak pozostało, ale coś wątpię w to, że tak się stanie.
Usiedli, oczekując w napięciu na strażników. Ze względu na fakt, że droga naszych bohaterów przebiegała bez większych niespodzianek, ich czujność została uśpiona.
Czarodziejka natury rozejrzała się. Samochód mógł pomieścić dużo więcej osób, niż sugerował jego zewnętrzny wygląd. Magia zdziałała swoje. Flora przeleciała wzrokiem po przymocowanych do podłoża ławkach pod oknami z przyciemnionymi szybami. Omiotła spojrzeniem pogrążoną w myślach Musę i Rivena zerkającego na drogę. Posiadacz fiołkowych oczu znajdował się niedaleko Timmy'ego, który spoczywał na jedynym w samochodzie fotelu. Pośrodku pojazdu znajdowało się sporo wolnego miejsca, jakby projektant tego, nie do końca typowego, środka lokomocji nie miał pomysłu na zaplanowanie przestrzeni.
W pewnym momencie, przyzwyczajona do szybkiej jazdy grupa, zdała sobie sprawę, że Timmy zaczął zwalniać. Wskaźnik leciał gwałtownie w dół.
- Mamy problemy - oznajmił kierowca pojazdu, uprzedzając wszelkie pytania.
Riven i Flora, jak na zawołanie, niemal równocześnie popatrzyli przez szybę. Nawet Musa, która siedziała dotąd, nie reagując na nic, jakby się ocknęła i jej spojrzenie powędrowało w tym samym kierunku, co pozostałych. W ich stronę zmierzało kilka kobiet.
"Czarownice" - choć nikt nie zdawał sobie z tego sprawy, wszyscy pomyśleli dokładnie to samo.
Wśród nieznajomych twarzy, które prawdopodobnie wkrótce odejdą w niepamięć, gdyż nie odznaczały się niczym szczególnym, znajdowała się jedna, po której ujrzeniu całej grupie wzrosło ciśnienie.
- Layla - powiedziała twardym tonem Musa, zaciskając pięści tak, że jej kostki pobielały. - Szybko się pozbierała po walce - mruknęła czarodziejka muzyki, aczkolwiek tak cicho, że nikt nie dosłyszał tych słów.
Fiołkowooki niespodziewanie zepchnął Timmy'ego z siedzenia, po czym zajął jego dotychczasowe miejsce. Riven przyśpieszył.
- Co chcesz zrobić? Myślisz, że nas zignorują albo uda nam się je wyminąć? To nierealne - stwierdził posiadacz okularów.
- A ty chcesz poprosić je grzecznie, by nas przepuściły? - prychnął bordowo włosy. - Wszędzie wiszą listy gończe oferujące całkiem sporą sumę za dziewczyny - kiwnął głową do tyłu, w stronę czarodziejek. - Poza tym - chwycił mocniej kierownicę - ja nie zamierzam wymijać czarownic.
Flora poczuła lekką dezorientację. Co zatem zamierzał zrobić?
Timmy przeleciał wzrokiem znajdujący się przed nimi teren. Zawiesił spojrzenie na jednym punkcie, otworzył szerzej oczy.
- O nie... - jęknął, domyślając się, co zamierza zrobić Riven.
- O tak - odparł specjalista obecnie prowadzący pojazd. Jego ton głosu był niepokojący...
- Zdajesz sobie sprawę, że nie ma tu funkcji lotu, prawda? - spytał posiadacz okularów.
Kobiety dostrzegły to, co wcześniej specjaliści. Czarodziejkom, do tej pory nic nierozumiejącym z tej rozmowy, zaczęło coś świtać w głowie. Naprawdę Riven myślał, że to się uda?
- Wiem o tym, Timmy - odparł spokojnie kierowca. Jechał tak szybko, jak tylko oferowała maszyna.
- Daj mi kierownicę! - krzyknął spec od technologii. W tym poleceniu była nutka histerii... Po krótkiej przepychance, którą wygrał Riven, posiadacz okularów odwrócił się do czarodziejek: - Trzymajcie się! Ten wariat chce nas pozabijać!
Flora i Musa zerknęły na siebie. Podniosły po jednej ręce - pierwsza prawą, druga lewą - po czym wykrzyknęły jednocześnie:
- Ochrono!
Między wyciągniętymi dłońmi czarodziejek pojawiła się biała kula, która po chwili zamieniła się w wiele coraz mniejszych drobinek.
Nagle Riven gwałtownie skręcił, a nieprzygotowane na to czarodziejki straciły równowagę. Upadły.
- Uważaj! - mruknęła Musa, podnosząc się na łokciach.
Kierowca utkwił wzrok w desce opartej na kupie gruzu pod ścianą mocno zniszczonego budynku. Chyba będzie wystarczająco szeroka... Chyba. Cóż, nie ma życia bez ryzyka.
Riven z rozpędem wjechał na zaimprowizowaną skocznię. Gdy samochód dotarł do jej końca i znalazł się w powietrzu, Musa usłyszała krótki, nieartykułowany dźwięk. Jęk? Krzyk? Pisk? Można by rzec, że mieszanka tego wszystkiego. Dopiero po chwili do czarodziejki muzyki dotarło, że ów odgłos wydobył się z jej ust.
Kątem oka dostrzegła, że Flora przycisnęła do piersi torbę z eliksirami, zaś Timmy, który również stracił równowagę, podczołgał się do jednej z ławek, po czym chwycił się nóżki przytwierdzonej do podłoża.
Nagle Musa dostrzegła przez szybę czarny dym, pojazd poleciał do góry, po czym, za sprawą kolejnego zaklęcia, w bok. Czarodziejka muzyki rozejrzała się. Musiała się czegoś chwycić...
Samochód, gdy wylądował na dachu budynku, omal się nie przewrócił, lecz - jakimś cudem - utrzymał się na kołach. Riven, niewiele myśląc, dodał z gazu.
Niespodziewanie szkarłatnoczerwona wiązka energii rozsadziła szybę. Tysiące drobnych, ostrych kawałeczków poleciało w stronę pasażerów. Musa przymknęła oczy, osłaniając głowę. Wbrew przeczuciom nie poczuła jednak na skórze nic groźnego. Zerknęła, mrużąc oczy. Przezroczyste fragmenty, gdy stykały się z niewidzialną barierą, wyparowywały. Ciemnowłosa odetchnęła. Czar działał.
Nagle pojawił się przed nimi ciemnofioletowy portal. Nim ktokolwiek zdążył coś zrobić, już znaleźli się w tunelu, który przeteleportował ich w nieznane im miejsce.




(c) ja

Opowiadanie I Miniaturki I Grafika I Drugie opowiadanie I Wattpad I dA I MAL

Edytowane przez Lunaris dnia 10-04-2016 17:04
55980925 Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Winx: Przyszłość zwana chaosem
~kolec 257
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 10-04-2016 18:36
Na sam początek napiszę, że to nie jest tak, jakbym chciał żeby pojawiał się rozdział po każdym komentarzu, tylko wtedy, kiedy będziesz miała ochotę coś napisać. Jeżeli chodzi o ten rozdział, to uważam, że był fajny, ale drugi był lepszy pod tym względem, że w drugim rozdziale więcej się działo i było lepiej opisane. Takie jest moje zdanie. Tyle tylko napiszę, bo bardziej już się nie umiem rozpisać.
Edytowane przez Smoczy_Plomien dnia 10-04-2016 22:02
Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Winx: Przyszłość zwana chaosem
~Lunaris
Moderator

avatar
Dodane dnia 29-07-2016 13:30
Dzięki za komentarz :>.

Zabierałam się do tego jak pies do jeża i jestem maksymalnie niezadowolona, ale trudno, wstawiam.

4. Komplikacje

Opuściła nowoczesny czarny pojazd. Z marsową miną popatrzyła na przyciemnione szyby. Ona nie widziała ani kierowcy, ani osoby, z którą rozmawiała, jednakże wiedziała, że ci uważnie się jej przyglądają, toteż wymusiła półuśmiech. Czarownica spodziewała się, że na wieść o tym, że razem ze swoją bandą udało jej się złapać poszukiwaną czarodziejkę, na spotkanie przybędzie ważna osobistość, jednak akurat ta osoba była dla niej prawdziwym zaskoczeniem. Niezbyt miłym, należy dodać - z pewnych powodów konfrontacja z nią nie była za bardzo korzystna dla czarownicy. Nie w takich okolicznościach.
Wiedźma odczekała, aż samochód zniknie wśród drzew, po czym odetchnęła. Odwróciła się, a następnie ruszyła do obecnego obozowiska grupy Łowców, do której należała. Nie było ono położone zbyt głęboko w lesie, bowiem, po pierwsze, powrót po rozliczeniu się z klientami trwałby zbyt długo, a po drugie - wśród drzew kryły się rozmaite grupy ludzi. Począwszy od zdesperowanych uciekinierów z miasta, przez różnorakich bandytów (którzy ostatnio zaczęli się mnożyć jak grzyby po deszczu na niegdyś niemal nieskażoną nimi planecie), po buntowników. Ci ostatni dotychczas byli pojedynczymi jednostkami, na dodatek słabo uzbrojonymi, lecz od jakiegoś czasu krążyły pogłoski o tym, że zaczęli przybierać na sile. Ponoć stali się zorganizowaną grupą. Co prawda, jeszcze żadna sytuacja tego nie potwierdziła, lecz był to kolejny powód, by Łowcy - jakby nie patrzeć, działający na korzyść Whisperii - trzymali się z dala od serca lasu.
Nogi same zaprowadziły pogrążoną w zadumie wiedźmę do obozowiska.
- Po sprawie, chłopaki - oznajmiła po dotarciu.
- Dali umówioną cenę? - spytał rzeczowo ciemnowłosy mężczyzna z obandażowaną ręką. - Astutio?
- Spokojnie, wyjątkowo nie oszukiwali - odparła. - Jednakże w zamian za część obiecanej kwoty załatwiłam nam to - pokazała współpracownikom cztery kartoniki.
- Przepustki? - zmarszczył czoło kasztanowłosy, którego twarz szpeciła blizna ciągnąca się od połowy lewego policzka do brody.
- Załatwią lot - uśmiechnęła się wiedźma. - W końcu opuścimy Magix.
- Ale możemy wybrać jedynie między krainami, które przejęła Whisperia - mruknął ostatni z mężczyzn, zielonooki. - Nie podchodzi mi to.
- Przecież nie mówię o dostaniu się na Melodię czy jakąś pomniejszą planetkę, John - pokręciła głową posiadaczka niemal czarnych oczu. - Zenith nadal się nie poddał. Wystarczy, że po dotarciu przedostaniemy się poza przejęty obszar.
- To nie będzie takie łatwe - zaoponował ten nazwany Johnym.
- Co nie znaczy, że niewykonalne - oświadczyła wiedźma. - Zresztą, zróbcie, jak chcecie - odwróciła się, gotowa do odejścia.
- Nie idziesz z nami? - zdziwił się ciemnowłosy.
- Muszę jeszcze coś załatwić. Spotkamy się w Chmurnej Wieży. To tam zorganizują lot, za jakiś tydzień. Nie spóźnijcie się. Zyskanie przepustek graniczy z cudem, ale w porównaniu z dostaniem się na statek jest to tak łatwe jak odebranie dziecku lizaka. Na kolejny lot być może trzeba będzie czekać miesiącami, więc nawet, jeśli się spóźnię, nie czekajcie na mnie.
- Zatem postanowione - stwierdził posiadacz blizny.
Czarownica poczuła pewną gorycz, ponieważ żaden z jej towarzyszy nawet nie udawał niechęci na wieść, że może to być ich ostatnie spotkanie, jednak szybko przywołała się do porządku. Jeśli wyrobi się w czasie, i tak nie stawi się na umówionym miejscu. Miała do wykonania pewne zadanie. Tutaj, w Magixie. Po krótkim pożegnaniu ruszyła z powrotem w stronę miasta.
Pół godziny później Astutia stanęła na obrzeżach stolicy - niegdyś pięknej i tętniącej życiem, teraz wyniszczonej przez wojnę.
- Sprawy się trochę skomplikowały - mruknęła pod nosem. - Mam nadzieję, że Darcy wywiąże się z umowy.
***

Czarodziejka natury odetchnęła. Wiedziała, że to nie koniec kłopotów, lecz w pierwszym momencie liczyło się dla niej tylko to, że umknęli wiedźmom. Dopiero później dotarło do niej, iż nie zrobili tego sami. Ktoś otworzył portal magiczny.
Wychyliła głowę z poważnie uszkodzonego samochodu, uważając, by nie nadziać się na pozostałości szyby. Stwierdziła, że znajdują się na obrzeżach miasta, ponieważ ulica była w lepszym stanie niż te w centrum, zaś domy rozstawione rzadziej i niemal nieuszkodzone. Póki co było tu dość spokojnie - łapanki czy sianie ogólnego zniszczenia czarownice pozostawiły dla serca stolicy. Przynajmniej na razie.
Flora zmarszczyła czoło. Owszem, cieszyła się, że dostali się poza najniebezpieczniejszy rejon, ale było coś, co ją zaniepokoiło... Żadna czarodziejka nie miałaby obecnie wystarczająco dużo mocy, by przetransportować cztery osoby wraz z pojazdem na taką odległość. Nawet dla kilku byłoby to karkołomne zadanie, a zielonookiej nie chciało się wierzyć, że, ryzykując złapanie, przestraszone i skupione wyłącznie na ucieczce dziewczyny połączyłyby siły, by uratować osoby, za pomoc którym groziły niezbyt miłe konsekwencje.
- Zaczekaj - odwróciła się do Timmy'ego, który chciał wysiąść, by lepiej przyjrzeć się szkodom. - Ten portal nie był tworem białej magii. Im dłużej o tym myślę, tym jestem coraz pewniejsza.
- Ale to nielogiczne. Po co czarownica miałaby działać na szkodę innym wiedźmom? - zauważył Riven.
- Mogli teleportować nas tam, gdzie czekało wsparcie - Musa podniosła się. - Lepiej stąd szybko pryskajmy.
- Samochód w obecnym stanie raczej nie nadaje się do jazdy - stwierdził Timmy, przyciskając jakiś guzik, po którym otworzyła się dobrze zamaskowana skrytka. Wyjął z niej niewielki czarny pistolet.
- Gdy nadarzyła się okazja, zwędziłem go nieprzytomnemu żołnierzowi - uprzedził pytanie o to, skąd posiada broń.
Gdy cała czwórka wyszła z pojazdu, chcąc czym prędzej znaleźć się od niego jak najdalej, zobaczyli opartą o mur znaną im osobę. Czekała na nich. Odepchnęła się rękoma od ściany, po czym wolnym krokiem ruszyła w ich stronę.
Czarodziejki przybrały pozycje obronną, Timmy uniósł pistolet, zaś Riven wyciągnął z kieszeni niewielki czarny przedmiot, przed którym zmaterializowało się zakrzywione, fioletowe ostrze.
Musa mimowolnie skrzywiła się, widząc tę broń. Nie był to ten sam bumerang, którym specjalista niegdyś się posługiwał, lecz podobieństwo przywodziło niezbyt miłe wspomnienia. Szybko jednak czarodziejka muzyki otrząsnęła się. To wydarzyło się dwa, może trzy lata temu, nie miało nic wspólnego z obecną sytuacją.
Riven zamachnął się, bumerang zatoczył łuk. Atakowana osoba odskoczyła, schodząc z jego toru lotu.
- Mnie też miło was widzieć - prychnęła sarkastycznie Darcy. - Skoro powitanie mamy już za sobą, proponuję się stąd ulotnić. Większość wiedźm działających dla Whisperii została wyposażona w specjalne urządzenia. Możliwe, że już zlokalizowały miejsce, gdzie przeniósł was mój portal.
- Jesteś czarownicą, o uszy obiło mi się, że twoja rodzinna planeta to właśnie Whisperia - oznajmiła Musa, ruchem ręki powstrzymując Timmy'ego przed opuszczeniem pistoletu. - Niejednokrotnie działałaś na naszą szkodę. Dlaczego niby mamy ci ufać?
Darcy, ignorując wycelowaną w nią broń, zbliżyła się do czarodziejki muzyki z nieprzeniknionym wyrazem twarzy. Ich spojrzenia skrzyżowały się. Pani ciemności i iluzji powiedziała cichym, śmiertelnie poważnym głosem jedno zdanie, które, mimo że nikt z grupy nie chciał tego do siebie dopuścić, było najprawdziwszą prawdą. Brzmiało ono:
- Ponieważ nie macie wyboru.





(c) ja

Opowiadanie I Miniaturki I Grafika I Drugie opowiadanie I Wattpad I dA I MAL
55980925 Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Winx: Przyszłość zwana chaosem
~kolec 257
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 29-07-2016 21:03
Rozdział całkiem ciekawy i muszę przyznać, że nawet jest coraz lepiej, jeśli chodzi o to opowiadanie. Zastanawiało mnie też, dlaczego jesteś aż tak bardzo niezadowolona. Mniejsza o to. Jeśli chodzi o ten rozdział, to akurat mi się cały podobał, ale najbardziej połowa i końcówka, gdyż uważam, że tam się najwięcej działo i powiem, że skończyłaś w ciekawym momencie. Na razie to jest początek, dlatego na chwilę obecną komentuję tak, jak w poprzednich rozdziałach, jeśli chodzi o fragmenty, które mi się podobały, ale to jeszcze nie koniec i wiele się może zmienić.
Edytowane przez Lunaris dnia 30-07-2016 10:50
Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Winx: Przyszłość zwana chaosem
~Lunaris
Moderator

avatar
Dodane dnia 29-10-2016 17:39
5. Znajome miejsce

Riven, w przeciwieństwie do Timmy'ego, nie opuścił broni. Przez całą drogę, którą pokonywali szybkim marszem, trzymał bumerang w gotowości. Doskonale wiedział, że Darcy nie jest godna zaufania. W ich obecnej sytuacji podążanie za nią było jednak najlepszą opcją. Nie odpowiadało mu to. Nienawidził być zdany na innych. Fiołkowooki rozglądał się uważnie, szukając wszelkich oznak tego, że są śledzeni. Nie licząc jednak kilku osób, których strach był zbyt szczery, by mógł być udawany, nikogo nie minęli. Bez żadnych przeszkód dotarli przed jedną z najpopularniejszych niegdyś kawiarni. Okna zasłonięte były porwanymi zasłonami oraz kartonem, część budynku zawaliła się, lecz, mimo to, budowla zachowała się w dość dobrym stanie. Na dworze wciąż stało kilka stolików i krzeseł - niektóre poprzewracane lub połamane, na jednym ze stojących wciąż znajdowała się filiżanka, na której osiadła pierwsza warstwa brudu.
- "Biały koń" - bezbarwnym tonem oznajmiła Flora, bez trudu rozpoznając miejsce, z którym wiązało się tyle wspomnień.
- Jest wystarczająco daleko od centrum, by, mimo swojej dawnej popularności, stanowić bezpieczną przystań. Przynajmniej na razie - wyjaśniła Darcy. - Moim zdaniem jednak to głupie, by ściągać tu tak tłumnie, zostawać na dłużej. To oczywiste, że gdy Whisperiańczycy całkowicie opanują centrum i zajmą się obrzeżami miasta, na pierwszy ogień pójdą popularne miejsca spotkań - odwróciła głowę w stronę Rivena. - Tak właściwie, to jakim cudem przedostali się do środka Magix, uprzednio nie zdobywając mniej ważnych dzielnic i ulic? To nielogiczne.
- Dlaczego mnie pytasz? - mruknął fiołkowooki, wyraźnie niezadowolony z tego faktu.
- Ponieważ jesteś jedynym gościem z tego jakże miłego towarzystwa, który nie wkurzy mnie po pierwszym zdaniu.
- Zazwyczaj to mnie jako pierwszego ma się dość, masz kiepski gust - parsknął Riven.
- Jaki "kiepski"? Wyjątkowy. Mam ci to przeliterować?
- Podziękuję.
- To może odpowiesz na moje wcześniejsze pytanie, łaskawco?
- A co tu opowiadać? - wzruszył ramionami. - Zaatakowali z zaskoczenia, przebili się przez obronę, nie zaprzątając sobie głowy dobiciem jej. Mają naprawdę nowoczesne maszyny, nigdy nie widziałem tak szybkich statków. Bez trudu dostali się do centrum i zrobili sobie z miasta swój plac zabaw. Wystarczy?
- W zupełności. Wchodzimy.
Wnętrze nie zmieniło się zbyt od czasów świetności lokalu. Wszystko pokrywała jednak warstwa kurzu, niektóre krzesła stały nie tam, gdzie powinny. Timmy z czystej ciekawości poszukał włącznika światła. Tak jak się spodziewał, prąd nie działał.
- Nie mówiłaś przypadkiem o tłumach? - posiadacz okularów rozejrzał się jeszcze raz uważnie, jakby licząc, że dostrzeże choć jedną zbłąkaną duszę.
Darcy uniosła oczy ku niebu - w tym wypadku wlepiła wzrok w sufit - i powiedziała błagalnym tonem:
- Bogowie, dajcie mi siłę. - Rzuciła Timmy'emu pełne politowania spojrzenie. - Wyobraź sobie, że jesteś whisperiańskim żołnierzem. Przeszukujesz domy, sklepy, lokale. Wchodzisz i od razu widzisz wszystkie osoby, jakie w nim są, bo były tak "mądre", że zamieszkały w oczywistym miejscu. Bądź choć trochę życiowy, okularniku.
- Wypraszam sobie...
- ...bo mnie interesuje, co ty sobie wypraszasz. Chodźcie. A pan obrażony niech kończy ze strojeniem fochów.
- Gdzie nas prowadzisz? - Musa przyśpieszyła kroku, zrównując się z szybko maszerującą czarownicą.
- A jak sądzisz? Do magazynu, tępa wróżko - prychnęła Darcy. - Jest dość sporym, mało oczywistym miejscem.
- Dlaczego nam pomagasz?
- Na Hekate, dlaczego wszystkie czarodziejki są takie ciekawskie? Słuchaj, po prostu miałam was tutaj przyprowadzić. Potem dołączy do was moja zleceniodawczyni i więcej mnie nie zobaczycie. Cóż, w sumie to nie jest takie pewne, no ale...
- Zleceniodawczyni? - Musa zrobiła się jeszcze bardziej nieufna. - Kto?
- Bo ja wiem? Typowy strój Zenithianki, krótkie, niebieskie włosy. Mówi ci to coś?
- Kojarzy mi się z kimś, ale nie mogę być pewna. Wątpię, by to była akurat ta osoba. Podała ci swoje imię? Nazwisko?
- Nie - widząc, że czarodziejka znów otwiera usta, dodała: - Wyczerpałaś limit pytań.
Popchnęła drzwi, na których wciąż widniał napis "Tylko dla personelu". Nie drgnęły.
- Rety, znowu zabarykadowali drzwi. To pewnie był pomysł Lucy, wredota jedna wiedziała, że mogę się spóźnić i nie zdążyć przed trzecią - mruknęła czarownica.
- Przed trzecią? A ta Lucy to przyjaciółka Mirty czy...
- Jedna się zamknęła, to druga kłapie jadaczką - wiedźma jęknęła, nie pozwalając Florze dokończyć. - Widzisz, mamy pewną mądralę, rozgryzła, że czarownice atakują według harmonogramu. Po trzeciej w centrum się uspokaja, a niebezpieczniej robi się na przedmieściach. Nie zauważyłaś, że popołudnia na głównych ulicach są dość spokojne, czasami przewijają się tylko niepełnoletnie czarownice, które zwerbowano bez wcześniejszego przygotowania ich do wojny?
- Faktycznie. - Czarodziejka natury kiwnęła głową.
- Swoja drogą nie do pomyślenia, że musimy wystrzegać się jakichś małolat - westchnęła Musa. - Gdy zaatakowano Chmurną Wieżę, wszystkie złapane wiedźmy wcielono do wojska, niektóre siłą, inne czarownice zgodziły się na to dobrowolnie. Część z nich dopiero kilka miesięcy temu zaczęła na poważnie używać magii, a teraz sieją spustoszenie.
- Paradoks, nie? Przy najbliższej okazji pokażę jakiejś smarkuli, gdzie jej miejsce - oznajmiła Darcy. - A co do drugiego pytania maniaczki natury, tak, to ta Lucy. Po tym, jak skończyła Chmurną Wieżę, powróciła na swoją planetę, ale jakiś czas temu wróciła do Magixu, w sumie nie wiem, dlaczego. W każdym bądź razie, przyczyniła się do ucieczki sporej grupy uczennic szkoły przed Whisperiańczykami. Mimo że nie darzę jej zbyt ciepłym uczuciem, muszę przyznać, że ma moje uznanie. Odsuńcie się. - Czarownica obróciła się z powrotem twarzą do drzwi. Odczekała chwilę, pozwalając reszcie się oddalić, po czym machnęła ręką.
Kurz, który się podniósł, podrażnił oczy Flory. Zasłoniła je odruchowo, kaszlnęła. Gdy pył opadł, ostrożnie opuściła rękę. Zamarła. Pierwszym co ujrzała, były wycelowane w nich lufy pistoletów.




(c) ja

Opowiadanie I Miniaturki I Grafika I Drugie opowiadanie I Wattpad I dA I MAL

Edytowane przez Lunaris dnia 29-10-2016 17:40
55980925 Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Winx: Przyszłość zwana chaosem
~kolec 257
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 29-10-2016 20:10
Wątek nawet bardzo mi się podobał, gdyż sam początek był fajny i dobrze rozpoczęty, potem już aż tak dobrze nie było, gdyż zaczęło brakować tego klimatu, ale na to nie narzekam, bo takie zmiany mi się podobają. Również w tym rozdziale końcówka była najlepsza i zdaje mi się, że tak, jak poprzedni rozdział miał ciekawy koniec. Na to również nie narzekam, gdyż stwierdzam iż rozdziały wstawiaj według własnego pomysłu. Na ten moment nie mam się czego doczepiać, żebyś coś zmieniała.
Wyślij Prywatną Wiadomość
Skocz do Forum:
Logowanie
Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?

Witajcie na nowej wersji ShoutBox. Wszelkie problemy prosimy zgłaszać do administracji lub bezpośrednio do twórcy - Anagana.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać wiadomości.

~MrDark0
22:15:41 13.10.2019
Chyba trochę za bardzo się tym przejmujecie mruga
~nexusik0
20:56:37 13.10.2019
Tak bywa gdy jest się młodszym to się pewnych rzeczy nie dostrzega ale później to już nas dotyczy
~Tina0
20:50:09 13.10.2019
Tak sobie myślę ile się pozmieniało od czasów gdy poznawaliśmy Winxa... Wtedy życie było prostsze a teraz gadamy o polityce i wyborach xD się pozmieniało
~nexusik0
18:25:54 13.10.2019
Spokój jest dopóki wyniki są nieznane
~nexusik0
18:25:37 13.10.2019
To prawda
^Flamli0
18:18:24 13.10.2019
Co nie zmienia faktu, że będzie gównoburza po tych wyborach
^Flamli0
18:17:38 13.10.2019
Cisza wyborcza nie istnieje, i tak zawsze wszyscy gadają xd
~Lau0
18:02:52 13.10.2019
Zapraszam na prywatne czaty.
~Lau0
18:02:43 13.10.2019
Halo. Raz, cisza wyborcza. Dwa, wb to raczej nie jest miejsce na rozmowę o polityce.
~nexusik0
17:31:35 13.10.2019
Z politykami jest tak że żadna partia nie jest dobra a wybory są po to by wybrać mniejsze zło
~Cattie0
17:23:58 13.10.2019
jak to nie ma na kogo głosować? : (
~Skeni0
16:45:36 13.10.2019
No nie wiem czy tak nie ma. Listę do senatu to dostałem taką jak mniej więcej 3 kartki A4. Do senatu faktycznie nie było na kogo. Z mojego okregu startowały tylko 2 osoby i zadanej nawet nie kojarzyłem z nazwiska
~kolec 2570
16:38:45 13.10.2019
Jak nie ma na kogo głosować to co się dziwić?
~Skeni0
16:37:21 13.10.2019
Ale ludzie nie chodzą na wybory, a potem płaczą, że im źle
~Skeni0
16:36:34 13.10.2019
Tak to prawda.
~Radi1
16:32:09 13.10.2019
nie wiem, jak wy ale ja wybieram mecz szeroki uśmiech
~Radi1
16:31:43 13.10.2019
dzisiejszy wieczór podzieli polski naród
~Skeni0
16:27:01 13.10.2019
Wgl to jestem zaeiefxionu frekwencją jak na razie. Do 12.00 było tylko nieco ponad 18%
~nexusik0
16:05:04 13.10.2019
Na pewno nie PiS
~Skeni0
16:00:49 13.10.2019
Macie jakiś faworytów?
~MrDark0
14:41:57 13.10.2019
Też czekam
~Skeni0
14:22:12 13.10.2019
Też czekam na wyniki
~nexusik0
14:21:55 13.10.2019
U mnie nie ma takich luksusów xd
~Skeni0
14:07:58 13.10.2019
Do 21 mozna głosować
~nexusik0
13:56:24 13.10.2019
Wstępne będą o 22 natomiast głos można oddać najpóźniej do 20:00
Regulamin
Archiwum
lekkieb. lekkie
wersja: 3.0.3

.