Nowości
7.10.2020
❧ dodano siedem piosenek z fanowskiego serialu "Winx Forever"

19.08.2020
❧ zaktualizowano komiks nr 153 - Magia Travelix (wersja polska z magazynu)

13.08.2020
❧ podmieniono kadry z transformacji Mythix (pełna wersja)

12.08.2020
❧ zaktualizowano komiks nr 152 - Przyjaciele na zawsze (wersja polska z magazynu)
❧ podmieniono kadry z transformacji Enchantix w wersji FULL HD

23.07.2020
❧ zaktualizowano komiks nr 151 - Zniknięcie Alfei (wersja polska z magazynu)

08.07.2020
❧ dodano komiks nr 189 - Noworoczny konkurs taneczny

06.07.2020
❧ dodano komiks nr 186 - Gwiezdny pył

17.06.2020
❧ dodano odcinki z 8 sezonu po polsku do pobrania

Użytkowników Online
 Gości Online: 1
 Brak Użytkowników Online

 Zarejestrowanych Użytkowników: 1,596
Nieaktywowany Użytkownik: 8
 Najnowszy Użytkownik: ~paulapaulawinx
Dzisiejsi Solenizanci
Dzisiaj żaden z użytkowników nie obchodzi urodzin

http://ask.fm/WinxBlogger

Jeśli macie pytania dotyczące Clubu Winx lub WinxBlogger to pytajcie!


snapchat @WinxBlogger
Zapisy: KLIK

Twórczość
Opowiadania
❧  Czarodziejka  ☙

Strona 1 z 2 1 2 >
AutorCzarodziejka
~Tina
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 22-02-2015 16:16
Wstęp
Stałam w jakimś małym, ciemnym i wilgotnym miejscu. Dookoła unosił się nieprzyjemny zapach gazu ziemnego. Czułam, że jestem w płapce i nie mogłam w żaden sposób z niej uciec. Nie mogłam wymyślić niczego, co uratowałoby mi życie w takiej sytuacji. Powoli zaczynało mi brakować tlenu i zdałam sobie sprawę, że musiałam być gdzieś pod ziemią. Wiedziałam, że zaraz zginę, a nie potrafiłam sobie nawet przypomnieć jak się tu znalazłam. Ogarniała mnie panika. Po raz pierwszy w życiu czułam się taka ... bezradna. Zaczęłam się dusić i wtedy z oddali dobiegł do mnie dźwięk budzika.
Gwałtownie usiadłam na łóżku z trudem łapiąc powietrze. "To był tylko sen" - pomyślałam. "To był tylko głupi i wyjątkowo realistyczny sen".



Edytowane przez Tina dnia 22-02-2015 16:19
Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Czarodziejka
~Bloom3212
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 22-02-2015 19:11
Hmm...... nie da się coś specjalnego z tego dowiedzieć. Trochę króciutki ten wstęp, więc szybko napisz pierwszy rozdział (wiesz, ciekawa jestem). Proszę, nie spapraj tego, bo może to opowiadanie być bardzo fajne. Taka mała rada, pisz tak, aby było dużo opisów, przemyśleń bohaterów itp. (nie żebym się znała), ale to idzie u mnie i nie tylko na duży plus. Więc tak... życzę Ci weny, weny i jeszcze raz weny.

Pozdrawiam!

PS. Mam nadzieję, że pojawi się jutro nowy rozdział.
Edytowane przez Suzanne dnia 22-02-2015 19:27
Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Czarodziejka
~Tina
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 22-02-2015 21:59
- A często masz takie sny?
Była sobota i razem z moją najlepszą przyjaciółką Alexis, wybrałyśmy się po śniadaniu na spacer do parku, a ja zdążyłam opowiedzieć jej już całą moją senną "przygodę". Jak się spodziewałam, ten temat okazał się dla niej wyjątkowo fascynujący. Interesowała się wszystkim, co miało w sobie chociażby odrobinę tajemniczości i nie odpuszczała, dopóki nie znalazła odpowiedzi na wszystkie pytania z tym związane. A tych pytań miała setki.
- Takie w których umieram? Na szczęście nie. - odpowiedziałam. - Gdybym śniła o tym częściej, to chybabym zwariowała. Nawet nie masz pojęcia jak bardzo realistyczny był ten sen.
- Masz rację, nie mam pojęcia, ale opisałaś wszystko z takimi szczegółami, że mogę się domyślać - odparła. - I naprawdę nie wiesz jak się znalazłaś w tamtej pułapce?
- Nie mam pojęcia... chociaż właściwie...
- Właściwie co?
- Jak teraz o tym myślę to mam wrażenie, że nie znalazłam się tam przypadkowo...
- To znaczy...?
- Ktoś tam był. Ktoś chciał mnie zabić. Ktoś mnie tam celowo uwięził.
- Kto?
Nagle przed nami pojawił się pewien mężczyzna. Był wysoki, szczupły, miał długi nos i czarne włosy, które w totalnym nieładzie spadały mu na oczy i ramiona. Ubrany był w stary, zniszczony płaszcz w ciemnofioletowym kolorze, i wysokie czarne buty. Trzymał ręce w kieszeniach, na jego bladej twarzy malował się szyderczy uśmiech a w szmaragdowych oczach miał coś takiego, co nie pozostawiało wątpliwości, że ten facet nie jest kimś komu można zaufać, że on nie jest dobrym człowiekiem... że jest... potworem.
- Rachel? Co się dzieje? Wszystko w porządku? - słowa Alexis docierały do mnie jakby z oddali.
Stałam twarzą w twarz z mężczyzną, który mnie przerażał. Z mężczyzną, który - teraz nie miałam już żadnych wątpliwości - chciał mnie zabić. Nogi wrosły mi w ziemię, a serce zwiększyło tętno. Z trudem oddychałam, a on... śmiał się. Był to zimny, szyderczy i okrutny śmiech. Najokropniejszy dźwięk, jaki słyszałam w życiu.
- Wciąż żyjesz - stwierdził, nagle przestając się śmiać. Jego głos był szorstki i tak samo lodowaty jak śmiech, a sposób w jaki wymówił te słowa, zdradzał, że nieznajomy wcale nie był tym faktem zadowolony. - Ale to tylko... kwestia czasu... prawda?
Te słowa sprawiły, że poczułam się jeszcze gorzej. Zaczęłam się zastanawiać, co zrobić, by jak najszybciej uciec. Rozejrzałam się dookoła... To zdecydowanie nie był park. A już na pewno nie ten, w którym pięć minut temu rozmawiałam z Alexis... ona też gdzieś zniknęła. Byliśmy tylko my dwoje. Pod naszymi nogami unosiła się delikatna mgła. Wszędzie rosły drzewa, na których nie było ani jednego listka. To miejsce, zdawało się być martwym, a do tego wszędzie panowała absolutna, wroga cisza. Już chciałam zapytać gdzie jestem, ale ponowne spojrzenie w oczy wroga, odebrało mi mowę.
- No bo, sama wiesz... - kontynuował mężczyzna. - Ja nigdy nie pozwolę, aby przepowiednia się spełniła.
Nagłym i szybkim ruchem wyciągnął przed siebie lewą rękę, palcami wyciągniętymi w moją stronę. Odruchowo się cofnęłam. Przez pierwszą chwilę nie wiedziałam co się właściwie dzieje, aż nagle poczułam, że nie mam czym oddychać. Zupełnie jakby tym jednym ruchem ręki, nieznajomy zabrał tlen z mojego otoczenia. Zaczęłam się dusić. Złapałam się rękami za szyję i rozpaczliwie usiłowałam zaczerpnąć choć odrobinę powietrza - na nic. Płuca paliły mnie żywym ogniem, a do oczu napłynęły łzy. Upadłam. W uszach rozbrzmiewał mi znów szyderczy i zimny śmiech mojego zabójcy. Co prawda jeszcze żyłam, ale przed oczami miałam absolutną ciemność. Czułam się tak, jakby ból w klatce piersiowej, spowodowany brakiem tlenu, rozdzierał mnie od środka...
- Rachel! - nie wiadomo skąd dobiegł do mnie desperacki krzyk przyjaciółki. Wołała mnie. Nagle śmiech ucichł, a ja znów mogłam oddychać. Wrócił też wzrok.
Leżałam na trawie w parku, ciężko oddychając. Serce waliło mi jak oszalałe, ale ból w płucach powoli ustępował. Byłam wykończona. Rozejrzałam się dookoła. Obok mnie klęczała wystraszona Alexis, a między zielonymi drzewami biegały dzieci bawiące się w berka. Słyszałam ich śmiech, szum wiatru i śpiew ptaków. Wróciłam...
- Boże, Rachel! - w głosie mojej przyjaciółki rozbrzmiewała ulga. Przytuliła mnie. - Co ci się stało?
- To... to... oo-on - wykrztusiłam.
- Co? - Alexis przestała mnie ściskać i poczułam na sobie jej badawcze, błękitne spojrzenie. - O czym ty mówisz?
- To tamten facet - podniosłam się z ziemi i wstałam z trudem utrzymując równowagę.
- Jaki facet? - przyjaciółka patrzyła na mnie z niepokojem.
- Ten co tu przed chwilą był - wyjaśniłam - dwa metry wzrostu, czarne włosy, w tym fioletowym płaszczu.
- Nikogo tu nie było. - powiedziała.
- Jak to? - Teraz to ja byłam zdziwiona. - Stał tu przed chwilą! Nie mogłaś nie zauważyć! Śmiał się, a potem mnie zabrał w takie straszne miejsce, mówił o jakiejś przepowiedni i potem... - Alexis stanowczo pokręciła głową.
- Nikogo tu nie było - powtórzyła - Ty zaczęłaś patrzeć przed siebie jak zahipnotyzowana, a potem nagle zaczęłaś się dusić i upadłaś.
- Ale... ale...
- Chyba powinnam cię odprowadzić do domu. - powiedziała wstając.
Nie mogąc nic wydusić pokiwałam głową i ruszyłam wraz z przyjaciółką w drogę powrotną. Całą drogę nie odezwałam się, mimo że Alexis zasypywała mnie pytaniami. W domu odrobiłam lekcje i posprzątałam, byleby tylko nie myśleć o tym co się stało. Wmawiałam sama sobie, że to mi się przewidziało, a te duszności to tylko jakaś alergia, a gdy wieczorem kładłam się do łóżka, byłam już absolutnie przekonana, że to nie wydarzyło się naprawdę. Gdybym wtedy wiedziała, że to dopiero początek kłopotów...


Mam nadzieję, że się podobało. proszę o komentarze. uśmiech



Edytowane przez Tina dnia 22-02-2015 22:19
Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Czarodziejka
~Honey
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 22-02-2015 22:09
Wow! Zaciekawiłaś mnie tą historią. Wstęp był bardzo krótki, ale za to nadrobiłaś dość długim rozdziałem. Hmm, tak się zastanawiam, kim był ten tajemniczy facet i czy to on uwięził ją w pułapce, w jej śnie? Jeszcze ta przepowiednia. Widzę tu nowy talent pisarski na WB. Czekam na następny rozdział. Weny kochana :*.


(c) Reboszka
Moja grafika/Moje rysunki/ Ask/Blog
Edytowane przez Suzanne dnia 22-02-2015 22:26
http://ironman-another-story.blogspot.com/?m=1 Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Czarodziejka
~Suzanne
Moderator

avatar
Dodane dnia 22-02-2015 22:35
Muszę przyznać, że zapowiada się ciekawie. Wprawdzie nie lubię opowiadań, w których już od razu wszystko dzieje się tak szybko, jednak to naprawdę mi się spodobało. Jestem ciekawa o jaką przepowiednię chodzi, dlaczego ten mężczyzna chce zabić Rachel i czy dziewczyna jest jakąś wróżką czy coś (takie trochę od czapy, wiem). Ten moment z duszeniem przypominał mi trochę fragment książki Czerwień rubinu, gdzie Gwendolyn w ten sam sposób była duszona przez Hrabię. Ogólnie podoba mi się Twój styl pisania. Widać, że robisz to od dłuższego czasu. Wiedz, że jestem uczulona na historie, które zawierają same dialogi, które nie są wzbogacone w opisy. Tutaj nie mogę narzekać, chociaż był jeden fragment dłuższej rozmowy, który no...
Ogólnie wiedz, że będę Twoją czytelniczką i mam nadzieję, iż rozdział drugi pojawi się niedługo :D.


to ja na studiach jak nic
http://ask.fm/siekiera_bejbe Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Czarodziejka
~Erick
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 13-03-2015 16:31
Zawsze mówiłem, że poza Alarisiss, które swoją drogą powinnaś wydać, jest to moje ulubione Twoje opowiadanie, sister. Co prawda ja znam już całość, bo mi je opowiadałaś, ale zauważyłem, że pozmieniałaś parę rzeczy. Nawet w porządku, bo dzięki temu dominuje tajemniczość, ale kiedy w tej wersji Rachel dowie się wreszcie, że ten cały nieznajomy jest w rzeczywistości... STOP, bo jeszcze się wygadam mruga.
Edytowane przez Victoria dnia 13-03-2015 17:42
Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Czarodziejka
~puniek26
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 14-03-2015 19:19
Zakochałam się w Twych opowiadaniach <3 , bardzo ciekawą historię wymyśliłaś. Ja bym tak nie potrafiła. Jestem strasznie ciekawa, kim jest ten tajemniczy mężczyzna i czego chce od naszej głównej bohaterki? Chcę już nowy rozdział! Najlepiej dawaj wszystkie diabełek, a przez ten czas życzę Ci weny!



Edytowane przez Victoria dnia 14-03-2015 19:21
Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Czarodziejka
~Tina
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 30-03-2015 17:08
On miał rację. W jakiś sposób przenosił nas w to miejsce, a Alexis go nie widziała. Potrafił udusić człowieka jednym ruchem ręki, nawet go nie dotykając, więc dlaczego nie mógłby zabić mnie we śnie? A może to jednak przekraczało jego możliwości i po prostu próbował mnie przestraszyć? Jak na razie świetnie mu szło i zdaje się, że doskonale zdawał sobie z tego sprawę.
- Cóż... twoja mina świadczy, że nie jesteś, - stwierdził, po czym zaraz dodał - ale nie musisz się obawiać. Nie zabiję cię. Nie tym razem. - Myślałam, że powie coś jeszcze, ale tylko na mnie patrzył.
- Dlaczego? - zapytałam, zanim zdążyłam ugryźć się w język. Ku mojemu zaskoczeniu, odpowiedział.
- Rozkazano mi cię najpierw rozgryźć. - Mówił to takim tonem, jakbyśmy gawędzili o pogodzie.
- Kto ci rozkazał ? - Byłam w totalnym szoku. Właśnie okazało się, że facet, który próbował mnie zabić, tylko wykonywał czyjeś rozkazy. Tego jeszcze brakowało...
Tym razem Nieznajomy nie podał odpowiedzi na moje pytanie. W zamian tylko uważniej mi się przypatrywał, jakby usiłował rozwiązać łamigłówkę. Czułam jego przenikliwy wzrok, na całym ciele i nie było to przyjemne uczucie. Miałam wrażenie, że jeśli tylko spojrzę w te szmaragdowozielone oczy, one odczytają z moich wspomnień wszystko, co tylko zechce wiedzieć o mnie ich właściciel. A tego wolałam uniknąć. Rozglądałam się wszędzie, byleby tylko z dala od jego wzroku, aż w końcu przerwał, panującą ciszę.
- Ty nic nie wiesz... - to bardziej przypominało stwierdzenie, niż pytanie i nie było skierowane do mnie. - Ty naprawdę nic nie wiesz - powtórzył, a następnie parsknął głębokim, prawie histerycznym śmiechem. Przez pewien czas przypatrywałam się mu. Gdy ostatnio słyszałam ten dźwięk, mężczyzną kierowały wściekłość i rozdrażnienie. Tym razem wydawał się być szczerze rozbawionym. Jakby nie potrafił pojąć, że "ja nic nie wiem". Cokolwiek to miało znaczyć...
- Czego nie wiem? - zapytałam, zirytowana całą tą sytuacją.
- Chyba nie sądzisz, że ci odpowiem - odparł przerywając śmiech i patrząc na mnie z rozbawieniem. - Przecież twoja niewiedza wszystko ułatwia.
- Co ułatwia? - chciałam wiedzieć, ale Nieznajomy zniknął, a ja obudziłam się nagle, nie mogąc zrozumieć, co tak naprawdę tam się wydarzyło.

***
- Wcale nie twierdzę, że jesteś nienormalna - powiedziała Alexis, kiedy następnego dnia, wędrowałyśmy razem do szkoły, a ja opowiedziałam jej całe wydarzenie z poprzedniej nocy, kończąc stwierdzeniem, że jestem wariatką. - Ty po prostu widzisz ludzi, których inni nie widzą, dusisz się praktycznie bez powodu i możesz zginąć w czasie snu.
- W takim razie, zdefiniuj swoją definicję nienormalności - poprosiłam, przeskakując przez kałużę.
Całą noc lało jak z cebra. Najwyraźniej pogoda postanowiła odzwierciedlić targające mną uczucia. Teraz było pochmurno, mokro i... mgliście. Tak jakbym nie miała wystarczająco dość tej przeklętej mgły!
- Sama nie wiem - odparła. Była dziś zaskakująco mało rozmowna.
- A co ty taka nie w humorze? - zapytałam zmieniając temat, na coś mniej nienormalnego. Ku mojemu zdziwieniu Alexis zatrzymała się nagle i spojrzała na mnie znaczącym wzrokiem. Wiedziałam co oznacza, znałyśmy się przecież od dziecka. Przyjaciółka chciała mi o czymś powiedzieć, ale bała się mojej reakcji.
- Co jest? - usiłowałam zachęcić, aby to z siebie wydusiła. Podziałało. Wzięła głęboki wdech, przymknęła powieki i powiedziała na wydechu:
- A gdybym... potrafiła wyjaśnić?
Trochę mnie zaskoczyła. Nawet bardzo. Nie była to zbyt konkretna wypowiedź i szczerze mówiąc nie miałam pojęcia o co w niej chodziło. Przez chwilę myślałam, że Alexis robi sobie żarty, ale po jej minie i oczach doszłam do wniosku, że mówi zupełnie na serio.
- Co wyjaśnić? - zadałam pierwsze pytanie jakie mi przyszło do głowy. Przyjaciółka wpatrywała się we mnie teraz z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Wydawała się być jakby... zawiedziona, że nie zrozumiałam o czym mówi. Ale to szybko minęło, a Alexis odpowiedziała:
- Nie... nic, zapomnij - i ruszyła przed siebie, zostawiając mnie na brukowanym chodniku z mnóstwem pytań bez odpowiedzi, oraz totalnym mętlikiem w głowie.
Znowu rozszalała się ulewa.



Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Czarodziejka
~Meredith
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 30-03-2015 18:42
To jest fantastyczne! Twoje opisy są świetne, a sama historia - genialna! Jakoś z początku nie byłam wcale przekonana do Twojego opowiadania, sama nie wiem dlaczego, ale teraz wiem, że popełniłam ogromny błąd. Weny!

Nie przesadzaj z wykrzyknikami i staraj się pisać dłuższe posty.


prawdopodobnie zaczęłam wracać
] | dA | Wattpady[/b]

Edytowane przez Victoria dnia 30-03-2015 18:54
Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Czarodziejka
~Honey
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 30-03-2015 20:45
No, opowiadanko się rozkręca. Naprawdę idzie Ci nieźle. Coraz bardziej jestem ciekawa, kim jest ten facet i co ukrywa. Do tego jeszcze to:
- Ty nic nie wiesz... - to bardziej przypominało stwierdzenie, niż pytanie i nie było skierowane do mnie.

Ale o czym ona nie wie? To jest pytanie :D.
Co do tego Alexis, czyżby była zamieszana w te sprawę? Coś mi się zdaje, że zna odpowiedzi na wiele pytań. Czekam na następny rozdział. Weny :3.


(c) Reboszka
Moja grafika/Moje rysunki/ Ask/Blog
Edytowane przez Sophie dnia 31-03-2015 15:42
http://ironman-another-story.blogspot.com/?m=1 Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Czarodziejka
~Speksi
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 30-03-2015 20:52
Już jakiś czas temu ten tytuł przemknął mi gdzieś na wb. Nawet miałam wcześniej do niego zajrzeć, ale jakoś nie mogłam się zebrać. Dzisiaj zobaczyłam Twoje opowiadanie "na wierzchu" i od razu postanowiłam się za mnie zabrać. Muszę przyznać, że historia naprawdę mnie wciągnęła. Z reguły nie przepadam za zbyt szybko rozwijającą się akcją, ale w tym przypadku jest to całkiem interesujące. Po przeczytaniu ostatniego rozdziału od razu w głowie wyrosła myśl, że Alexis jest medium albo kimś w tym stylu, albo po prostu wie o czymś ważnym już od jakiegoś czasu. Mam nadzieję, że kolejny post pojawi się już niedługo, bo jestem naprawdę ciekawa, jak potoczy się akcja niegrzeczny.




Edytowane przez Victoria dnia 30-03-2015 20:54
Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Czarodziejka
~Tina
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 31-03-2015 16:01
OK, piszę kolejny rozdział, z dedykacją dla wszystkich, którzy komentują. Wasze zdanie, jest dla mnie ważne i dodaje weny, do dalszego pisania XD


W szkole usiłowałam odnaleźć Alexis, aby wyciągnąć z niej jakieś wytłumaczenie tamtej rozmowy, ale w ciasnym, zatłoczonym korytarzu, natrafienie na odpowiednią osobę, niemalże graniczyło z cudem. Chcąc, nie chcąc, poddałam się i postanowiłam dotrzeć do swojej szafki. Była tam gdzie zawsze: na końcu holu, a to oznaczało, iż po drodze musiałam przepchnąć się przez tłum licealistów, potrącić kilkanaście osób i wielokrotnie powiedzieć: "przepraszam", aby dotrzeć do celu, wziąć książki na pierwszą lekcje i pobiec do klasy.
Jak w każdy poniedziałek, zaczynaliśmy zajęcia biologią i właśnie dlatego był to najbardziej znienawidzony przeze mnie dzień tygodnia. A wszystko przez nauczycielkę tego przedmiotu.
Pani Elżbieta, była już w podeszłym wieku i... szczerze mówiąc, dawno powinna przejść na emeryturę. Ale nie. Ona wolała, na stare lata, użerać się z nami. Nikt w szkole za nią nie przepadał, a wynikało to z tego, iż słynęła z surowości i... była piekielnie nudna! Od wielu lat, uczniowie mieli nadzieję, że w końcu ją zwolnią, ale nic takiego się nie wydarzyło. Stara, dobra Pani Karteze, wciąż zajmowała stanowisko nauczyciela biologii i chemii, na poziomie podstawowym i rozszerzonym w naszym liceum i nic nie wskazywało na to, iż ma się to w najbliższym czasie zmienić. Do dziś...
Wpadłam do klasy, krótko po dzwonku, myśląc, że zaraz usłyszę kazanie na temat: "Spóźnienie na lekcję jest karygodne!" ale nic takiego się nie wydarzyło. W sali panował gwar i nigdzie nie było widać ani śladu nauczycielki. Od razu wydało mi się to podejrzane, ponieważ pani Elżbieta nigdy się nie spóźniała, a tym bardziej, nie brała zwolnień chorobowych. Dziwne...
Bez słowa przeszłam przez klasę, przysłuchując się rozmowom kolegów i koleżanek. Wszyscy dyskutowali na ten sam temat: "Co się stało z nauczycielką?" Zajęłam swoje miejsce pod oknem, obok Alexis. Widząc jej minę, natychmiast pojęłam, że to nie najlepsza pora na żądanie wyjaśnień. Postanowiłam więc porozmawiać o czymś zupełnie normalnym, zwykłym i przeciętnym. Tylko o czym konkretnie?
- Wiesz może co stało się z panią Karteze? - zapytałam jak gdyby nigdy nic, choć wcale nie byłam pewna, czy jej zniknięcie, było takie normalne, zwykłe i przeciętne, jakbym chciała. Ale zaraz! Chwileczkę! Co ja ostatnio zrobiłam się taka podejrzliwa? Przecież to, że jakiś facet chce mnie zabić we śnie, nie znaczy jeszcze o tym, iż cały świat zwariował. Nawet jeśli chodziło o nieobecność takiej nauczycielki jak pani Elżbieta.
- Nie mam pojęcia, - przyznała moja przyjaciółka, wyraźnie zadowolona z luźnego tematu - ale się dowiem.
Wrócił tajemniczy uśmiech, który tak często jej towarzyszył. Zdecydowałam, że dziś dam sobie święty spokój, ze wszystkimi paranormalnymi sprawami i tajemnicami. Będę zachowywać się jak zwyczajna nastolatka. A przynajmniej spróbuję...
- Nie uważasz, że jej zniknięcie jest tajemnicze? - zapytałam, kierując rozmowę, na zwykłe, nudne zagadki, jakie Alexis rozwiązywała na co dzień. Myślałam, że tak jak zawsze, roześmieje się i wymyśli mnóstwo fantastycznych teorii na ten temat, ale tak się nie stało. W zamian spoważniała i bardzo szybko odpowiedziała, za zdenerwowaniem w głosie:
- Nie wszystko na świecie jest nadnaturalne. Istnieją też sprawy, zupełnie nie związane z... - urwała, jakby bała się powiedzieć za dużo.
OK, wygląda na to, że to nie ten dzień, w którym będę mogła choć na chwilę zapomnieć o swojej anormalności.
- Związane z czym? - chciałam wiedzieć. Może dzięki temu zrozumiałabym, co się stało ostatnio z moją przyjaciółką.
- Z niczym, zapomnij - dokładnie tak samo potraktowała mnie rano. Już zaczynało mnie to irytować, ale przypomniałam sobie jej słowa w drodze do szkoły, kiedy rozmawiałyśmy o... moich snach! Powiedziała: "A gdybym... potrafiła wyjaśnić? "
- Ty coś wiesz - stwierdziłam, gdy w końcu to do mnie dotarło. Alexis wpatrywała się teraz tępo w blat ławki, a ja czekałam, aż wreszcie coś powie. Już otwierało usta, gdy w klasie, zaległa absolutna cisza. Rozejrzałyśmy się wokół.
Do sali weszła kobieta, na oko nie więcej niż 30 lat. Miała krótkie, brązowe włosy do ramion i piwne oczy. Była ubrana w jeansową spódnicę do kolan, luźne sandały i granatowy T - shirt, jednak tym, co najbardziej nas zszokowało, był fakt, że w ręku trzymała dziennik klasy I C. Nasz dziennik...
- Dzień dobry - przywitała nas z uśmiechem, podchodząc do biurka pani Elżbiety, które, jak dopiero zauważyłam, całkowicie opustoszało. Zwykle leżały na nim sterty papierów, książek i innych rzeczy, należących do naszej nauczycielki, a teraz... został tylko komputer.
- Mam na imię Cristal Eltri i jestem waszą nową nauczycielką chemii i biologii - poinformowała, widząc nasze zdziwione miny.
Nowa nauczycielka? Ale przecież...
- Prze pani? A co się stało z profesor Karteze? - wyrwał Andrew, który najwyraźniej myślał o tym samym co ja. Cristal spochmurniała.
- Bardzo mi przykro, ale muszę was poinformować, że wasza dotychczasowa nauczycielka, miała w sobotę lekki atak serca i obecnie znajduje się pod opieką medyczną w szpitalu. Jej stan nie jest pewny, ale do pracy już na pewno nie wróci.
Na te słowa w klasie zawrzało. Wszędzie rozległy się szepty i powstał ogólny chaos. Nic dziwnego, bo licząca 86 lat pani Elżbieta, jak dotąd trzymała się świetnie i nikt nie spodziewał się, iż kiedykolwiek to się zmieni.
- Widzisz? Zagadka rozwiązana - powiedziała Alexis, kiedy rozbrzmiał dzwonek na przerwę.
Kolejne lekcje, przebiegały normalnie - bez większych niespodzianek. Matematyka, WF, Angielski, Historia i EDB. Na żadnym z tych przedmiotów, moja przyjaciółka nie odezwała się więcej, na ten konkretny temat. Parę razy próbowałam, czegoś się dowiedzieć, ale wtedy kierowała rozmowę, na pogodę za oknem, albo inne bzdury. Jednak gdy lekcje dobiegły końca, moja cierpliwość się wyczerpała.
Wybiegłam ze szkoły zaraz za Alexis, która najwyraźniej nie chciała za mną rozmawiać. No trudno, miała pecha, bo ja nie miałam zamiaru odpuszczać. Dogoniłam ją zaraz po przekroczeniu terenu szkoły. Nie zdążyłam jednak nic powiedzieć, gdy odezwała się pierwsza:
- Choć, muszę ci coś pokazać.
Ruszyła w stronę swojego domu, a ja, bez słowa poszłam za nią, zastanawiając się, o co znowu może chodzić.
Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Czarodziejka
~Narava
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 31-03-2015 18:15
Opowiadanie jest bardzo ciekawe. Już wcześniej chciałem skomentować, ale jakoś tak wyszło, że dopiero teraz zebrałem się na odwagę xD. Jak już wcześniej wspomniałem, bardzo mnie to zaciekawiło. To, że kończysz rozdział w momencie, kiedy ma się coś wyjaśnić albo coś się stać, bardzo zachęca do dalszego czytania. Ze zniecierpliwieniem oczekuję kolejnych rozdziałów i dobrej akcji. Jestem ciekawy, kim tak naprawdę jest Alexis i jak bohaterka dowie się, że jest czarodziejką.
Dalszej weny!

Gubisz przecinki + pamiętaj o kropkach na końcu zdania. //Cat



Edytowane przez Cattie dnia 31-03-2015 18:26
Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Czarodziejka
~Tina
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 07-04-2015 17:54
Hej wszystkim! Dodaję kolejny rozdział, a właściwie rozdzialik. Jest bardzo krótki, ale nie mam zbyt wiele czasu by pisać, a chciałam jak najszybciej wyjaśnić Wam pewną sprawę. Miłego czytania. mruga

Tytuł rozdziału: Księga Alexis
- Proszę - powiedziała przyjaciółka, podając mi, drżącą ręką, jakąś wymiętoloną kartkę.
Stałyśmy w jej pokoju, do którego dopiero co wpadłyśmy. Nie wiedziałam dlaczego, ale miałam wrażenie, iż w końcu wszystko się wyjaśni. I to nie tylko dziwne zachowanie Alexis, ale o wiele, wiele więcej. Wzięłam od niej, jak się okazało - mój własny rysunek. Ten sam, który narysowałam jakiś czas temu.
Pomijając fakt, że kartka była w nie najlepszym stanie, Nieznajomy prezentował się na niej dokładnie tak jak przedtem. No przynajmniej na pierwszy rzut oka. Po chwili dostrzegłam, że przyjaciółka dorysowała różne detale. Poprawiła kształt oczu i układ włosów mężczyzny. Teraz wyglądał o wiele bardziej realistycznie, ale... skąd Alexis mogła wiedziała co naprawić, skoro nigdy go nie widziała? Zauważyłam też, że na dole kartki widniał podpis, zapisany jej pismem.
Vicktezir
- Co... - zaczęłam, ale nie zdążyłam dokończyć, bo przyjaciółka odwróciła się, podeszła do łóżka i wyciągnęła z pod niego ogromną, starą i zniszczoną książkę. Alexis delikatnie położyła ją na kołdrze, jakby bojąc się, iż zaraz się rozpadnie. Rzeczywiście, ten przedmiot nie był w najlepszym stanie. Podeszłam bliżej i zamurowało mnie. To nie była jakaś tam książka. Właściwie to słowo w odniesieniu do niej, było wręcz obraźliwe. Patrzyłam na prawdziwą, średniowieczną księgę, zamkniętą na złotą kłódkę. Okładki... nie, to nie były okładki, tylko deski. Ozdobione złotymi liniami i znakami drewno. Dopiero teraz, zdałam sobie sprawę, że księga ta, wcale nie jest tak delikatna, jak mi się na początku wydawało. Mimo swoich lat, a ich z pewnością liczyła wiele, prezentowała się stabilnie i majestatycznie. Moja przyjaciółka nie bała się, iż zniszczy księgę, ale traktowała przedmiot, o ile mogę tak nazwać coś tak wspaniałego, z należytą czcią.
Dopiero po chwili wpatrywania się, zdałam sobie sprawę, że mam otwarte usta. Zamknęłam je i usiadłam na łóżku, po drugiej strony księgi, niż Alexis. Przyjaciółka w tym czasie wyciągnęła mały złoty klucz i wsunęła go do zamka, a kłódka łącząca deski ustąpiła. Alexis delikatnie otworzyła księgę na 1397 stronie. Na pożółkłej kartce widniała czarno-biała ilustracja, przedstawiająca mężczyznę w średnim wieku. Miał on ubrany długi płaszcz i wysokie, wojskowe buty. Potargane włosy, spadały mu na oczy, o lodowatym spojrzeniu, a na twarzy gościł chytry i przebiegły uśmiech, który tak dobrze znałam. Obok księgi, położyłam swój rysunek. Przedstawiał tego samego człowieka, co ilustracja.
- Nieznajomy - wyszeptałam, ale Alexis pokręciła głową.
- To nie Nieznajomy. Już nie - powiedziała.
- A więc Vicktezir - poprawiłam.

Z góry mówię, że niedługo wyjaśni się więcej tajemnic. Czekam na komentarze i na pytania - jeśli jakieś macie XD
Edytowane przez Tina dnia 07-04-2015 18:00
Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Czarodziejka
~Meredith
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 07-04-2015 19:30
Rozdział jak zwykle świetny.
Jak już wcześniej pisałam - robisz świetne opisy. Takie realistyczne, wszystko można sobie wyobrazić. Victezir - fajne imię. Ja niestety nie jestem aż tak oryginalna i w poszukiwaniu ciekawszych, muszę lustrować strony słownika, więc to kolejny plus. Rozdział niestety krótki, ale za to bardzo ciekawy. Weny!


prawdopodobnie zaczęłam wracać
] | dA | Wattpady[/b]

Edytowane przez Suzanne dnia 07-04-2015 20:02
Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Czarodziejka
~Tina
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 09-06-2015 18:34
Hej, hej, to znowu ja! Mam nadzieję, że o mnie nie zapomnieliście XD Sorki, że tak długo, ale miałam bierzmowanie i egzaminy. Bardzo przepraszam za krótki rozdział, ale od dziś spróbuję pisać więcej. SPRÓBUJĘ XD



Przez następne kilkanaście minut, siedziałyśmy w absolutnym milczeniu, wpatrując się w księgę. Jeszcze przed chwilą myślałam, że wreszcie wszystko zrozumiem, a teraz w głowie kłębiło mi się coraz więcej pytań. Sama nie wiedziałam od czego zacząć. W końcu, dałam się porwać wirowi emocji, jakie kotłowały się we mnie przez ten zwariowany weekend.
- Wiedziałaś - wyszeptałam, nie próbując ukryć, niewytłumaczalnej złości w swoim głosie. Moja najlepsza przyjaciółka, cały czas wiedziała, co się dzieje i łaskawie mnie o tym nie poinformowała.
- Rachel, to nie tak, jak myślisz - próbowała się bronić, ale ja usłyszałam w jej słowach poczucie winy. A jeśli czuła się winna, to oznaczało, że popełniła błąd. Złość wzrosła na tyle, iż nie byłam w stanie jej kontrolować. Zerwałam się z łóżka.
- Nie tak jak myślę?! - krzyknęłam. - Ktoś usiłuje mnie zabić, dzieją się niewytłumaczalne rzeczy, jestem zagubiona we własnych myślach, desperacko szukam informacji, nawet od Nieznajomego, czy jak mu tam było, a ty, moja pseudo najlepsza przyjaciółka nic mi nie powiedziałaś! Więc bądź tak łaskawa i choć jedno mi wyjaśnij: Co niby jest nie tak, jak myślę, co?!
- Rachel proszę... - zaczęła, ale nie zamierzałam dać jej dokończyć. Obróciłam się i trzaskając drzwiami wybiegłam z domu, prosto w sam środek burzy.
Nie chciałam zrozumieć jej zachowania. Idąc mokrym chodnikiem, myślałam tylko o tym, że nie mogłam już na nią liczyć. Nie mogłam polegać na własnej przyjaciółce. W ogóle nie obchodziło mnie, co jeszcze wiedziała, ani ile sekretów skrywała ta przeklęta księga! Trudno! Dowiem się tego w inny sposób. O ile istnieje "inny sposób"...
Błyskawice co chwila rozświetlały pochmurne niebo, a wśród wszechobecnego deszczu, nawet nie zauważyłam, kiedy dokładnie z moich oczu, zaczęły spływać, bolesne łzy. W głowie pozostała mi już tylko jedna myśl: "Jestem sama".
I byłam. Zupełnie osamotniona, ale tylko w przenośni, bo w deszczu, z wzrokiem wbitym w płytki na chodniku i oczami pełnymi łez nie zauważyłam nawet, jak na kogoś wpadłam.
- Przepraszam - powiedziałam bezbarwnym, cichym głosem, lecz moje słowa zagłuszył donośny grzmot. Spróbowałam ominąć przechodnia, ale ten celowo zatarasował mi drogę. Wciąż wbijałam wzrok w ziemię, lecz mimo to w ułamku sekundy domyśliłam się na kogo wpadłam. Zauważyłam tylko wysokie, czarne buty...
- Nie dzisiaj, Vicktezir OK? - powiedziałam podnosząc głowę i patrząc mu prosto w oczy. Zauważyłam w nich zdziwienie i zlekceważenie. - Poważnie, dziś nie mam nastroju na planowanie własnej śmierci.
Kiedy znów spróbowałam przejść obok niego, co dziwne, nie zatrzymał mnie. Ruszyłam więc przed siebie, oglądając się wstecz, dopiero w bezpiecznej odległości. Na ulicy nikogo już nie było. Może Nieznajomy łaskawie uszanował moje zdanie, co było raczej mało prawdopodobne? Albo poszedł do tych, co dawali mu rozkazy, aby poinformować ich, że znam jego imię? Dziwne, ale wtedy zupełnie mnie to nie obchodziło.



Hej! Dzisiaj mam dla was krótki prolog, do następnego rozdziału. Dedykuję go wszystkim, którzy, tak jak Rachel - nienawidzą poniedziałków. Bez dłuższych wstępów... miłego czytania XD

Tytuł rozdziału: "I właśnie dlatego nienawidzę poniedziałków!"

Mijały tygodnie, a świat przygotowywał się na nadejście zimy. Z każdym kolejnym dniem na drzewach pozostawało coraz mniej liści, wiatr wciąż się nasilał, ludzie ubierali coraz to cieplejsze ubrania, a ja nadal nie pogodziłam się z przyjaciółką. Co prawda złość dawno już minęła, ale nadal czułam się zagubiona. Nie potrafiłam zrozumieć, jak Alexis mogła zataić przede mną coś tak ważnego... Choć z drugiej strony, już naprawdę dość miałam unikania jej i dręczyło mnie dziwne przeczucie, że powinnam jej wysłuchać.
Jeśli chodzi o Nieznajomego, znaczy Vicktezir'a, to nie pojawił się od owego burzliwego dnia, gdy poznałam jego imię. W ten sposób, wszystko zdawało się wracać do normalności, więc w końcu postanowiłam porozmawiać z Alexis. No i tradycyjnie...

Nagle, w czasie krótszym niż mrugnięcie, rozległ się huk, a wszystkie szyby eksplodowały, obsypując naszą trójkę deszczem szkła.
- Za mną! - krzyknęła pani Eltri, wybiegając z klasy przez drzwi prowadzące na zaplecze. Już miałam bezmyślnie ruszyć za nią, gdy nagle, wśród szkieł dostrzegłam swoją przyjaciółkę. Leżała na podłodze, cała poraniona przez odłamki szyb i wyglądała na nieprzytomną.
-Alexis! - zawołałam, upadając na kolana tuż obok niej. - Słyszysz mnie?
Brak odpowiedzi.
-Alexis! - mój krzyk sprowadził Cristal z powrotem.
- Dziewczyny musimy się śpieszyć! - powiadomiła. - Przecież Vicktezir i Elytrox zaraz tu będą, a wtedy... - zamilkła, dopiero teraz zauważając zakrwawioną dziewczynę. Przez długą chwilę nic nie mówiła, jakby nie mogąc się ruszyć z miejsca, aż w końcu...
- Rachel, idziemy - oznajmiła z determinacją w głosie.
- Coo? - zapytałam przez łzy. - Mam ją zostawić?
- Nie masz wyjścia - stwierdziła, próbując pomóc mi wstać.
- Nie!!! - krzyknęłam, czując opanowującą mnie złość. - Nie zostawię jej!
- Rachel proszę zastanów się! - powiedziała Cristal, nerwowo rozglądając się po sali. - Jeźdźcy zaraz tu będą!
- No właśnie, nie zostawię jej im! - powtórzyłam.
- Ale oni ścigają ciebie! Ty jesteś dla nich cenna, a nie twoja Opiekunka! Potrzebują Czarodziejki, Alexis zostawią w spokoju rozumiesz?
Bez względu na to co czułam, musiałam przyznać nauczycielce rację. Nie chciałam zostawiać przyjaciółki, ale najlepiej mogłam ochronić ją właśnie w ten sposób. Oddalając pościg z dala od niej. Przecież chcieli mnie. Czarodziejki. Z wielkim bólem pokiwałam głową, dając sobie wreszcie pomóc wstać i wybiegłam za Cristal.


To tak jakby ktoś jeszcze nie wiedział, dlaczego nienawidzę poniedziałków!
Edytowane przez Tina dnia 09-06-2015 18:35
Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Czarodziejka
użytkownik usunięty
Dodane dnia 10-06-2015 00:57
Na początku, z ciekawości tytułu, chciałam przeczytać tylko początek opowiadania... Ale tak mnie to wciągnęło, że od razu wszystkie pożarłam, dosłownie uśmiech! Według mnie to opowiadanie jest fantastyczne i potrafi człowieka odciągnąć od świata rzeczywistego! Sama dzięki niemu zapomniałam o kłopotach uśmiech. Czekam na kolejne rozdziały *.*!



Edytowane przez Sophie dnia 10-06-2015 13:13
AutorRE: Czarodziejka
~Cattie
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 10-06-2015 19:18
Kiedyś widziałam tytuł Twojego opowiadania, ale nigdy mnie nie korciło, żeby zajrzeć na dłużej. Teraz przeczytałam sobie i jest ciekawe, ale nie wciągające. Przygody Rachel naprawdę byłyby wciągające, gdyby nie... długość. Piszesz zdecydowanie za krótko i ledwo zdążę się wciągnąć, już muszę przewijać na dół albo opowiadanie zwyczajnie się kończy i trzeba czekać na kolejny rozdział - to jest ogromny minus Twojej historii.
Przejdźmy do plusów. Narracja jest pierwszoosobowa, co szczerze uwielbiam, bo takie opowiadania zazwyczaj są interesujące. Nie jest to Winx, co też sprawia, że opowiadanie należy do ciekawszych (tak, to pisze ta, co sama o Winx'ie pisała :D). No i zainteresował mnie Vicktezir, jest chyba jedyną postacią, którą polubiłam oprócz Rachel.
Weny :3.


(...) a ja chłopca chaps! za szyję, będę kochać, póki żyję
będę kochać, póki żyję!
50637898 no-ideal.blogspot.com Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Czarodziejka
~Tina
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 05-09-2015 09:44
Oto pierwsza część rozdziału, którego początek i koniec zamieściłam wcześniej. Za chwilę postaram się dopisać resztę i myślę, że pojawi się ona najpóźniej jutro. Wybaczcie tak długi czas mojej nieobecności, ale jakoś nie mogłam się za to zabrać... Miłego czytania serce
Mijały tygodnie, a świat przygotowywał się na nadejście zimy. Z każdym kolejnym dniem na drzewach pozostwało coraz mniej liści, wiatr wciąż się nasilał, ludzie ubierali coraz to cieplejsze ubrania, a ja nadal nie pogodziłam się z przyjaciółką. Co prawda złość dawno już minęła, ale nadal czułam się zagubiona. Nie potrafiłam zrozumieć, jak Alexis mogła zataić przede mną coś tak ważnego... Choć z drugiej strony, już naprawdę dość miałam unikania jej i dręczyło mnie dziwne przeczucie, że powinnam jej wysłuchać.
Jeśli chodzi o Nieznajomego, znaczy Vicktezir'a, to nie pojawił się od owego burzliwego dnia, gdy poznałam jego imię. W ten sposób, wszystko zdawało się wracać do normalności, więc w końcu postanowiłam porozmawiać z Alexis. Gdy rano szłam zupełnie sama w kierunku szkoły, słońce świeciło, wiał delikatny wiatr , a od strony parku słychać było śpiew ptaków i śmiech dzieci na placu zabaw. Wszyscy ludzie korzystali z ostatnich, w miarę ciepłych dni, a ja nie miałam bladego pojęcia, że sprawy, które chciałam wyjaśnić z Alexis, aż tak zakłócą ten spokój i skomplikują moje życie. Nie wiedziałam wtedy, że wybrałam nie najlepszy dzień na spokojną konwersację...
Gdy wpadłam do klasy biologii, oczywiście po dzwonku, lekcja na dobre już się rozpoczęła. Pani Eltri stała przy tablicy i opisywała uczniom budowę szkieletu człowieka, nie zwracając uwagi na fakt, że absolutnie nikt jej nie słucha. Grupa dziewczyn pod ścianą właśnie oglądała i komentowała szeptem jakieś magazyny mody, część chłopaków z najwyższą ciekawością podziwiała kolorowe liście dębu za oknem, a pozostali przekazywali sobie jakieś wiadomości na kartkach. Alexis siedziała sama, w drugiej ławce na środku klasy, rysując coś w swoim zeszycie i była jedyną osobą w pomieszczeniu, poza nauczycielką, która zauważyła, że dotarłam do klasy. Gdy tylko drzwi się otworzyły, poderwała na chwilę głowę znad jakiegoś szkicu, a gdy mnie zobaczyła, równie szybko, na powrót wbiła wzrok z swój zeszyt, czekając na reakcje pani Cristal. Ta z kolei przerwała swój monolog i patrząc w moją stronę z uśmiechem, powiedziała:
- No patrzcie państwo, kto nas zaszczycił swoją obecnością. Panna Rachel, we własnej osobie! - w jej głosie nie było jednak złości, czy pogardy lecz szczere rozbawienie. To był zwykły żart.
Mimo, że młoda kobieta dopiero zaczynała tu uczyć, odkryłam, że chyba naprawdę mnie polubiła. Ja tez z resztą uważałam, że jest całkiem w porządku i dlatego irytował mnie fakt, że wszyscy ją tak lekceważą. Choć z drugiej strony, moje wieczne spóźnianie się na jej zajęcia też nie było raczej oznaką szacunku. No cóż...
- Przepraszam Panią, ale ja po prostu nie mam zbyt dobrego wyczucia czasu - próbowałam wytłumaczyć z przepraszającą miną. Nauczycielka tylko machnęła ręką.
- To chyba częsta przypadłość wśród nastolatek, bo ja w twoim wieku cierpiałam dokładnie na tę samą chorobę. Kiedyś z tego wyrośniesz - stwierdziła wskazując na tablicę z mnóstwem notatek. - Przepisz to proszę do zeszytu. Dzisiejszy temat to: Układ kostny człowieka.
Kiwnęłam głową po czym powoli ruszyłam na swoje miejsce, koło przyjaciółki. Dość dawno tam nie siedziałam, ale nawet jeśli zdziwiło to Alexis, nie dała po sobie nic poznać. Rozpakowałam z plecaka swoje książki, napisałam w zeszycie temat lekcji i spróbowałam zabrać się za spisywanie notatek z tablicy. Kątem oka zauważyłam co rysuje moja przyjaciółka. Był to szkic jakiegoś dziwacznego znaku. Składał się on z pięciu poplątanych ze sobą linii, między którymi wiły się jeszcze mniejsze symbole. Nie wiedziałam dlaczego, ale nie wyglądało to zbyt wesoło, czy przyjaźnie. Miałam wrażenie, że gdzieś już widziałam ten znak. Nagle Alexis zauważyła, na co patrzę i energicznie zamknęła zeszyt. W pierwszej chwili pomyślałam, że po prostu znowu chce coś przede mną zataić, ale potem zobaczyłam jej oczy. Była w niej niepewność i strach. Ona po postu bała się, że znów zareaguję tak jak ostatnio, jeśli się dowiem, że nie powiedziała mi o czymś jeszcze. Chciałam jej powiedzieć... sama nie wiem co, zapytać, o tak wiele rzeczy, ale milczałam. Siedziałam tępo wpatrując się w tablicę, aż zadzwonił dzwonek. Na ten dźwięk wszyscy wybiegli, praktycznie natychmiast z pomieszczenia, a pani Eltri wyszła na zaplecze, aby schować materiały których używała w czasie zajęć. W klasie zostałam tylko ja i Alexis. Żadna z nas nawet się nie ruszyła z miejsca. Przez chwilę panowała niezręczna cisza, aż w końcu...
- Posłuchaj... - zaczęłyśmy jednocześnie, po czym obie lekko się uśmiechnęłyśmy.
- Mów pierwsza - powiedziałam, przypominając sobie, że chciała mi przecież coś wyjaśnić. Wzięła głęboki wdech i zaczęła opowiadać...




Hej wszystkim! Sorki, że tak późno, ale coś mi się stało z laptopem, a na nim miałam część opowiadania. Na szczęście dziś wieczorem wujek przyniósł go z naprawy i mogę dodać dalszą część rozdziału. Proszę o komentarze i ewentualne pytania. Mam nadzieję, że wam się spodoba mruga

- To nie jet tak, że wszystko wiedziałam i nie powiedziałam ci. Po prostu, kiedy narysowałaś mi ten rysunek, portret Victezira, miałam wrażenie, że gdzieś go już widziałam. Dlatego szybko wróciłam do domu, po drodze próbując sobie przypomnieć gdzie to właściwie było. No i udało się.
Na strychu u mojej babci, zawsze roiło się od różnych szpargałów. Babcia zawsze zabraniała mi tam wchodzić, tłumacząc, że boi się, iż coś zepsuję. Ale gdy byłam mała, pewnego dnia zapomniała zamknąć drzwi od strychu na klucz, więc zakradłam się na górę i widziałam to i owo. Między innymi była tam stara księga, ta sama, którą pokazałam ci jakiś czas temu. Zobaczyłam w niej wtedy obraz Victezira.
Tak więc, gdy tylko przypomniałam sobie to zdarzenie, natychmiast pobiegłam do babci, aby odnaleźć tą księgę. Kiedy ona przygotowywała mi herbatę, ja po cichu wbiegłam na górę i spinką do włosów otworzyłam drzwi. Zamek był stary, więc nie było to trudne. Na strychu jednak sporo się zmieniło, odkąd byłam tam ostatnim razem. Nie wiem jak długo szukałam księgi, aż w końcu odnalazłam ją na jednej z zakurzonych półek. Właśnie miałam ją otworzyć, gdy rozbłysła złotym blaskiem i otworzyła się sama, zanim zdążyłam jej dotknąć. Niestety, a właściwie na szczęście, zobaczyła to moja babcia, która domyśliła się w jakiś sposób, gdzie byłam. Natychmiast do mnie podeszła i spodziewałam się nagany, ale ona tylko powiedziała: "A więc miałam rację. Jesteś opiekunką". Nie miałam pojęcia o co jej chodzi, ale zanim zdążyłam zapytać, babcia zauważyła kartkę którą miałam w ręce. Twój rysunek. Wyrwała mi go, spojrzała na mnie zadziwiona i zapytała kto to narysował. Na początku nie chciałam jej powiedzieć, żeby cię nie wydać i wtedy babcia wzięła księgę na dół, do salonu, i wszystko mi opowiedziała.
- Znaczy co takiego? - zapytałam przyjaciółkę, mając nadzieję, że w końcu wszystko się wyjaśni. Alexis wzięła głęboki wdech i kontynuowała.
- Moja babcia była kiedyś opiekunką. Dlatego jej strychu jest mnóstwo tych dziwacznych rzeczy i dlatego ma księgę. Kiedy urodziła się moja mama, babcia myślała, że i ona będzie opiekunką, bo to jest przekazywane genetycznie, więc pokazała jej księgę, ale nic się nie wydarzyło. Księga nie rozbłysła na złoto. Babcia doszła do wniosku, że linia naszego rodu, wraz z nią musiała wygasnąć, więc kiedy się urodziłam nikt nie podejrzewał, że jestem opiekunką. Babcia miała jednak pewne podejrzenia, ale nie chciała ryzykować i zdradzać mi niepotrzebnie sekretów, które mogłyby nigdy mi się nie przydać. Jednak ostatnio, gdy okazało się, że jestem opiekunką, powiedziała mi wiele rzeczy, o których wie naprawdę niewiele osób. Na przykład kim są opiekunki. Jesteśmy osobami, obdarzonymi niezwykłą wiedzą i niespotykanymi zdolnościami, a nasze główne zadanie, to zajmowanie się wybranymi.
- Wybranymi? - zdziwiłam się, bo to co mówiła Alexis powoli zaczynało mi się mieszać.
- Dokładnie. Na świecie istnieją trzy rodzaje ludzi obdarzonych magią. Naznaczeni, Wybrani i Przeklęci. Naznaczeni, potrafią widzieć znaki, których nie dostrzegają inni, mają dostęp do Wiedzy oraz Artefaktów Energii a za pomocą znanych im zaklęć potrafią używać magii... nadal mi wierzysz?
- To zabrzmi naprawdę zwariowanie, ale tak - odpowiedziałam automatycznie, sama zdając sobie sprawę z tego, że przyjmuje te informacje, jak oczywiste fakty. Alexis przez chwilę tylko na mnie patrzyła, po czym odparła:
- Głównym zadaniem Naznaczonych, jest pomoc Wybranym, więc ogólnie mówi się na nich Opiekunowie. A ja jestem twoją opiekunką. - Na początku zupełnie nie dotarło do mnie co właśnie powiedziała moja przyjaciółka. Dopiero po chwili...
- Ale jeśli jesteś moją opiekunką, to znaczy, że ja jestem... - zaczęłam, ale dalsze słowa nie mogły mi przejść przez gardło.
- Jesteś Wybraną - dokończyła za mnie Alexis. - A Wybrani to osoby, które są ścigane przez Przeklętych. Przeklęci też byli kiedyś Wybranymi, lub Naznaczonymi, ale z różnych powodów odwrócili się od Światła. Znaczy od dobra. Zaniechali swoje obowiązki, chcąc posiąść większą moc, niż została im dana. A tak się składa, że aby zdobyć taką energię, potrzebują Wybranych, którzy jej strzegą.
- Zaczekaj, pogubiłam się - powiedziałam usiłując nad tym wszystkim nadążyć.
- No to może inaczej - stwierdziła Alexis. - Victezir, jest Przeklętym. Pochodzi z jednej z rodzin Wybranych, których dzisiaj jest już bardzo mało. Z tego co dowiedziałam się dzięki księdze, zdradził swoją rodzinę i odszedł do Bractwa Mroku, organizacji do której należą najlepsi Przeklęci. Tylko Bractwo ma dostęp do nieograniczonej siły, której nic nie jest w stanie pokonać. Jednakże teraz Przeklęci Bracia są słabi. Nie wiem dlaczego, ale musi tak być, bo inaczej całym światem rządziłby strach i zło. Nie wiem taż dlaczego Bractwu tak zależy na tobie - tutaj Alexis zawahała się na chwilę, po czym dodała: - Ani dlaczego nie zabili cię od razu.
Przez dłuższą chwilę stałam i gapiłam się na przyjaciółkę, jakby była z innej planety. Miałam mnóstwo pytań. To wszystko, co powiedziała Alexis, było tak pogmatwane. Zaczęłam krążyć między ławkami w klasie, nie mogąc się zdecydować, od którego pytania zacząć. W końcu zatrzymałam się gwałtownie i wypaliłam:
- Ale kim ja jestem? Kim są Wybrani?
- Wybrani, to osoby o wolnym dostępie do mocy - wyrecytowała Alexis, siadając na najbliższej ławce. - Oznacza to, iż nie potrzebują zaklęć, ani artefaktów, aby używać magii. Właściwie w tych czasach nie ma już Wybranych, tylko Wybrane. Wśród mężczyzn ten gen zaginął paręset lat temu i teraz tylko kobiety mogą odziedziczyć Energię. Ostatnim Wybranym, był Victezir, ale Przeklęci są nieśmiertelni, więc ciężko powiedzieć ile on ma lat. A wracając do Wybranych, to każda z nich ma w chwili narodzin przypisany stopień mocy. Im wyższy stopień, tym większa moc trafi do wybranej. Wśród rodzin Wybranych, jest tradycja, że nowo narodzone dziecko zanosi się do zaprzyjaźnionej rodziny Naznaczonych, a oni za pomocą specjalnego rytuału, sprawdzają jaki stopień mocy ma dziecko.
- Ale co masz na myśli mówiąc, że im wyższy stopień, tym większa moc trafi do wybranej?
- Energia to coś co nieustannie krąży w naturze. Gdy Wybrana umiera, jej moc pozostaje ukryta na ziemi, aż do czasu, gdy na świat przyjdzie nowa Wybrana, której stopień będzie kompatybilny z daną Energią. Czasem na nową Strażniczkę, bo tak inaczej nazywa się Wybraną, moc musi czekać dziesiątki, a nawet setki lat.
- A możesz jeszcze raz, ale tak abym zrozumiała? - zapytałam, ponieważ szczerze nie miałam pojęcia o czym bredzi ta dziewczyna.
- Nie wiem, czy potrafię jaśniej - stwierdziła ze skupioną miną. - Aha, powinnaś też wiedzieć, że w dniu ceremonii, no wiesz, tej w której można poznać stopień Wybranej, Naznaczeni odkrywają również datę, w którą do Strażniczki trafi Moc.
- Co takiego?!
- Jest to ogólnikowe stwierdzenie, na przykład, że Energia trafi do Wybranej w jedne z jej urodzin, ale nigdy nie wiadomo które. Dlatego właśnie, ty jeszcze nic nie potrafisz... znaczy nie chodzi mi o to, że nic, tylko... - zaczęła się tłumaczyć.
- Tak wiem - przerwałam. - Tak się składa, że to akurat wiem. Ale cała reszta po prostu do mnie nie dociera.
- Możesz mnie pytać o co chcesz. Sama już nie wiem o czym ci powiedziałam, a o czym nie.
- Świetnie, to bardzo pomocne - odparłam, wciąż usilnie próbując pozbierać to wszystko do kupy. - A ile jest tych Braci Mroku, czy jak im tam...
- W tej chwili pięciu. Victezir, Elytrox, Jateray, Mirroz i Arwed - odpowiedziała natychmiast Alexis. - Jeszcze jakieś pytania?
- Tylko jedno - odparłam sarkastycznie. - Wykułaś całą tą księgę na pamięć?
- Nawet gdybym chciała, to nie mogę - roześmiała się. - Księga jest pisana runami, które może odczytać tylko ich właścicielka i tylko wtedy, kiedy one same zechcą, aby się je odczytało.
- Że jak? - zatkało mnie. - Żeby się czegoś dowiedzieć musisz prosić tą książkę o pozwolenie? Ja naprawdę, rozumiem jeszcze Przeklętych wariatów z kółka różańcowego, którzy chcą zniszczyć wszystko co dobre, rozumiem te porąbane zasady Naznaczonych i przydział Energii Wybranych, ale proszenie książki o pozwolenie na jej odczytanie? To przechodzi wszelkie pojęcie! - stwierdziłam, a Alexis spadła ze śmiechu z ławki na podłogę. Może i nie był to najlepszy moment na żarty, ale tego potrzebowałam. Rozluźnienia. Niestety nie trwało to długo. Po chwili zauważyłam, że w drzwiach łączących klasę z zapleczem stoi nasza nauczycielka. Alexis natychmiast podniosła się z podłogi i obie z sercem w gardle patrzyłyśmy na panią Eltri.
Kobieta spokojnie weszła do klasy, uważnie nam się przyglądając. W pomieszczeniu panowała taka cisza, że słyszałam rozmowy dobiegające z holu. Miałam wrażenie, że ta przerwa trwa już całe godziny, ale najwyraźniej minęło dopiero parę minut. Nauczycielka zatrzymała się tuż przed nami i powiedziała:
- A więc mamy w szkole nowe Związane.
Nie miałam pojęcia co ona właściwie miała na myśli mówiąc: związane, ale zabrzmiało to dość łagodnie. Podniosłam wzrok i spojrzałam na Cristal. Uśmiechała się.
- Przyjaciółka nie zdążyła ci jeszcze powiedzieć, że Wybrana wraz ze swoją Opiekunką, są ze sobą ściśle połączone, jak bliźniaczki. Łączy ich silna więź, która z czasem rośnie i dlatego nazywa się je Związanymi, lub Powiązanymi - wyjaśniła spokojnie nauczycielka, przenosząc wzrok ze mnie na Alexis. Ja również spojrzałam na nastolatkę. Tym razem na jej twarzy również malował się szok.
- Ale... Ale skąd pani to wie? - wydusiła w końcu do Cristal. Kobieta tylko uniosła brwi i podeszła do swojego biurka.
- Powiedzmy, że mam swoje źródła - odparła, po czym wykonała w powietrzu dziwny gest ręką. Na ten znak szuflada otworzyła się, a z niej wyleciał plik kartek, które po prostu... zawisły w powietrzu. Po chwili każda z nich poleciała na inną ławkę i ułożyła się na niej idealnie prosto.
- Za chwilę 2B ma sprawdzian - wyjaśniła Cristal, jakby to co zrobiła było normalnym ułożeniem arkuszy z pytaniami na ławkach.
- Pani jest Wybraną! - wykrzyknęła Alexis z zachwytem w głosie. Ja niestety byłam w takim szoku, że mój mózg nie przyjmował obrazów, jakie właśnie zobaczyłam. Najwyraźniej świadomość, że magia istnieje to jedno, a ujrzenie jej na własne oczy to drugie. Dopiero po dłuższej chwili zawieszenia, zdałam sobie sprawę, że nauczycielka coś do mnie mówi...
- Słucham? - zapytałam otrząsając się z zamyślenia.
- Pytałam z której rodziny strażniczej pochodzisz - powtórzyła kobieta. Na mój gust mogłaby to powiedzieć jeszcze dwadzieścia razy a i tak by do mnie nie dotarło. Na szczęście Alexis pośpieszyła z wyjaśnieniami.
- Pyta o twoje nazwisko - podpowiedziała.
- Aaaa... nazwisko - zrozumiałam - Nerin. Rachel Nerin.
- A jak to będzie w języku Alariu? - drążyła temat Pani Eltri.
- Alariu? - powtórzyłam. - Nie mam pojęcia...
- Ale ja wiem - przerwała mi Alexis. - Księga mnie o tym poinformowała. Alariu to runy, którymi zapisana jest księga - wyjaśniła, widząc moją tępą minę. - A twoje nazwisko zapisane runami brzmi: Wellansis.
Mnie, szczerze mówiąc, nie wiele to podpowiedziało, ale Cristal wyglądała jakby właśnie strzelił ją piorun.
- Wellansis? - powtórzyła słabym głosem, opadając na krzesło. - Przecież to nie możliwe.
Te słowa kierowała jakby bardziej do siebie samej niż do nas. Spojrzałam na Alexis, ale po jej wyrazie twarzy domyśliłam się, że ona również nie widzi nic złego w moim nazwisku. Miałam dość zagadek jak na jeden dzień, więc nie zważając na stan, w jaki wpadła Cristal, zapytałam:
- Ale dlaczego niby to niemożliwe?
Nauczycielka powoli spojrzała na mnie, ale zamiast odpowiedzieć na moje pytanie powiedziała tylko.
- Więc dlatego Bractwo cię szuka. Płynie w tobie krew Czarodziejki.
- Co takiego? - tym razem Alexis zadała to pytanie, ale zanim nauczycielka zdążyła odpowiedzieć, poczułam silne kłucie w sercu, a wokół zrobiło sie nieznośnie zimno. Gdy spojrzałam przez okno, zauważyłam tylko czarną mgłę i martwe drzewa. Sala biologii zniknęła. Znowu to samo.
- Victezir?! - zawołałam, ale odpowiedziało mi tylko echo. - Victezir?
Nadal cisza. Mgła dookoła stała się jeszcze gęstsza, a z niej wyłoniła się postać, ale nie Victezir. Był to również mężczyzna, wyglądał na młodszego od swojego poprzednika. Miał na sobie identyczne buty co Victezir i taki sam płaszcz, jednak w ciemnozielonym kolorze. Jego oczy były czarne jak smoła, a idealnie ułożone, średniej długości włosy, miały mieniący się, srebrzystobiały kolor. Jego twarz była nieodgadniona.
- Pudło - oznajmił, podchodząc do mnie bliżej, na co ja odruchowa zaczęłam się cofać.
- Elytrox - powiedziałam, choć nie byłam pewna skąd to wiem. Chłopak uśmiechnął się szrmancko. Teraz zauważyłam, że ma nie więcej, jak 20 lat, a właściwie tylko na tyle wygląda, bo jest przecież nieśmiertelny. Musiałam też przyznać, że był na swój sposób zabójczo przystojny.
- Wiem o tym - poinformował mnie. Wszyscy to widzą.
Nie miałam bladego pojęcia o czym on mówi, dopóki nie wyjaśnił.
- Znaczy że jestem przystojny. Tak pomyślałaś, prawda? - zapytał z tym swoim zniewalającym uśmiechem. Mimo woli poczułam, że się rumienię. To było chore. Dopiero po chwili dotarło do mnie co chciał dać mi do zrozumienia swoimi słowami.
- Potrafisz czytać w myślach - stwierdziłam. Tylko na mnie patrzył.
- Po co tu jesteśmy? - zapytałam. - Chcesz mnie zabić?
Mimo że przebywając w jego towarzystwie byłam niespokojna, jakoś nie potrafiłam uwierzyć, że chce mnie zabić.
- I masz rację. Nie chcę cię zabić - potwierdził.
No tak. Przecież on mi czyta w myślach.
Roześmiał się.
- Jesteś wyjątkowo spostrzegawcza.
-Więc czego chcesz? - zapytałam szczerze zirytowana tą zabawą w kotka i myszkę. On najwyraźniej to wyczuł, no nareszcie przeszedł do sedna.
- Chcę cię poinformować, że za chwilę wraz z Victezirem zabierzemy cię do Fortecy Ciemności, gdzie zaczekamy aż trafi do ciebie Energia i odbierzemy ci ją - powiedział jednocześnie oglądając swoje paznokcie. Przez chwilę w ogóle nie dotarł do mnie sens tych słów. Były one wypowiedziane zbyt spokojnie, zbyt miłym głosem. Dlaczego mi o tym mówi, zastanawiałam się, ponieważ z powodu szoku nie byłam w stanie nic wypowiedzieć na głos. Ale Elytrox usłyszał pytanie.
- Dlatego, że uwielbiam się bawić w, jak to nazywasz, "kotka i myszkę" - odpowiedział odwracając wzrok do swoich paznokci i parząc na mnie. - A nie ma nic fajniejszego w tej grze, niż patrzenie jak twoja ofiara ucieka.
W czasie krótszym niż mrugnięcie, znowu byłam w klasie biologii, a konkretnie leżałam na podłodze. Obok mnie klęczały Cristal i Alexis.
- Wszystko w porządku? - zapytała moja przyjaciółka. - Znowu on?
Pokręciłam głową.
- Tym razem to Elytrox. Zaraz tu będą. Chcą mnie porwać. Znaczy on i Victezir.
Na te słowa pani Eltri zareagowała błyskawicznie. Prędko pomogła mi wstać po czym sama stanęła naprzeciwko mnie.
- Posłuchajcie - zaczęła. - Szkoła dawniej służyła Naznaczonym do wielu rytuałów. Na zapleczu jest tajemne przejście, które...
Nagle, rozległ się huk, a wszystkie szyby eksplodowały, obsypując naszą trójkę deszczem szkła.
- Za mną! - krzyknęła pani Eltri, wybiegając z klasy przez drzwi prowadzące na zaplecze. Już miałam bezmyślnie ruszyć za nią, gdy nagle, wśród szkieł dostrzegłam swoją przyjaciółkę. Leżała na podłodze, cała poraniona przez odłamki szyb i wyglądała na nieprzytomną.
-Alexis! - zawołałam, upadając na kolana tuż obok niej. - Słyszysz mnie?
Brak odpowiedzi.
-Alexis! - mój krzyk sprowadził Cristal z powrotem.
- Dziewczyny musimy się śpieszyć! - powiadomiła. - Przecież Vicktezir i Elytrox zaraz tu będą, a wtedy... - zamilkła, dopiero teraz zauważając zakrwawioną dziewczynę. Przez długą chwilę nic nie mówiła, jakby nie mogąc się ruszyć z miejsca, aż w końcu...
- Rachel, idziemy - oznajmiła z determinacją w głosie.
- Coo? - zapytałam przez łzy. - Mam ją zostawić?
- Nie masz wyjścia - stwierdziła, próbując pomóc mi wstać.
- Nie!!! - krzyknęłam, czując opanowującą mnie złość. - Nie zostawię jej!
- Rachel proszę zastanów się! - powiedziała Cristal, nerwowo rozglądając się po sali. - Bracia Mroku zaraz tu będą!
- No właśnie, nie zostawię jej im! - powtórzyłam.
-Ty jesteś dla nich cenna, a nie twoja Opiekunka! Potrzebują krwi Czarodziejki, Alexis zostawią w spokoju rozumiesz?
Bez względu na to co czułam, musiałam przyznać nauczycielce rację. Nie chciałam zostawiać przyjaciółki, ale najlepiej mogłam ochronić ją właśnie w ten sposób. Oddalając pościg z dala od niej. Przecież chcieli mnie. Wybranej. Z wielkim bólem pokiwałam głową, dając sobie wreszcie pomóc wstać i wybiegłam za Cristal.


Mam nadzieję, że się podobało, a jeśli to nadal czytacie, to proszę o komentarze, bo nie wiem, czy nadal pisać uśmiech serce





Ps: Pozmieniałam parę słów, więc jest mała różnica między rozdziałem, a jego zapowiedzią, ale myślę, że tak jest lepiej. Mam nadzieję, że wam tego za bardzo nie pogmatwałam... gwizdze



Część wszystkim! Chciałam ogłosić, że że względu na brak komentarzy, moje opowiadanie będzie, co prawda, dalej kontynuowane, ale rozdziały będą się pojawiać niezwykle rzadko. Wszystko dlatego, że przez liceum, będę miała mniej czasu, a jeśli i tak nikt już tego nie czyta, to bezcelowe byłoby staranie się,by znaleźć chwilę na pisanie. Wiem, że to moją wina,bo zbyt żadko dodawałam rozdziały i straciliście już zainteresowanie opowiadaniem. Przepraszam was za to i pa pa uśmiech
Wyślij Prywatną Wiadomość
AutorRE: Czarodziejka
~Meredith
Użytkownik

avatar
Dodane dnia 07-09-2015 19:15
Ja akurat cały czas się interesowałam, tylko rzadziej komentowałam, bo dalej o tym opowiadaniu mogę napisać tylko jedno: idealne. Czuć w nim zarazem ducha współczesności, ale też taką epickość. Elytrox bardzo mi się spodobał, chyba nawet bardziej od Vicktezira. Niby tak laluś, ale ma w sobie to coś. Z niecierpliwością czekam na więcej. Weny!


prawdopodobnie zaczęłam wracać
] | dA | Wattpady[/b]
Wyślij Prywatną Wiadomość
Strona 1 z 2 1 2 >
Skocz do Forum:
Logowanie
Zapamiętaj mnie



Rejestracja
Zapomniane hasło?

Witajcie na nowej wersji ShoutBox. Wszelkie problemy prosimy zgłaszać do administracji lub bezpośrednio do twórcy - Anagana.

Tylko zalogowani użytkownicy mogą pisać wiadomości.

^PVTeam1230
19:25:09 21.10.2020
ale o tym już musisz napisać na PW do Dżo uśmiech
^PVTeam1230
19:24:58 21.10.2020
Stellka wiemy, że tam są stare informacje
~Stellka0
19:05:11 21.10.2020
ile "byków" w stopce. "Winx Klub" XDD
~Stellka0
19:02:11 21.10.2020
KLIK osoba z WB xd
~Stellka0
19:00:53 21.10.2020
bandulka superadministratorem. wydaje mi się, że skądś kojarzę ten nick. hmm...
~kamila11010
18:51:36 21.10.2020
hej, czy fairy world cba to jakaś podróbka winxbloggera kwaśny?
^PVTeam1230
20:33:15 20.10.2020
a to wielka szkoda :/
~nexusik0
20:31:13 20.10.2020
Nie mam instagrama
^PVTeam1230
20:30:55 20.10.2020
więcej poczytasz na instagramie
~February0
20:30:52 20.10.2020
No, spoko akcja uważam I bardzo potrzebna, serio
^PVTeam1230
20:30:52 20.10.2020
Stop stealing start credit
~nexusik0
20:29:27 20.10.2020
Jaką?
^PVTeam1230
20:29:15 20.10.2020
dlatego wystartowaliśmy ostatnio z fajną akcją na naszym IG
~nexusik0
20:28:08 20.10.2020
No niestety wiele ludzi kradnie czyjąś pracę i chce na tym zyskać
^PVTeam1231
20:26:19 20.10.2020
btw Feb, dzięki za tłumaczonka na mailu całus
^PVTeam1230
20:26:05 20.10.2020
Tak, właśnie tak :D
~February0
19:52:28 20.10.2020
Winxflix :PP
~February0
19:52:21 20.10.2020
WB GO
^PVTeam1230
19:28:41 20.10.2020
tylko darmowe
^PVTeam1230
19:28:39 20.10.2020
można powiedzieć że WB to takie VOD
^PVTeam1230
19:28:32 20.10.2020
Skeni, myślę że właśnie po to powstał Netflix i inne systemy VOD
~Skeni0
19:06:37 20.10.2020
Smutne ale prawdziwe
~Skeni0
19:05:26 20.10.2020
No ale w sumie w dobie internetu piractwo się opłaca. Kto kupi płytkę za 30-50 PLN, Skoro można za darmo ściągnąć XD
~Lau0
18:57:42 20.10.2020
znaczy jest jeszcze opcja, że rysujesz swoje postaci i z nich sprzedajesz rzeczy. Tylko nie mogą przypominać oficjalnych postaci. Styl arta nie jest chroniony prawem autorskim
~Max 66660
18:48:38 20.10.2020
Jakby tak bardziej się doszukiwać to ta osoba musiała mieć konto tutaj żeby pobrać XD
Regulamin
Archiwum
lekkieb. lekkie
wersja: 3.0.3

.